A TE INFORMACJE, ABY ŚWIEŻE?


Ilość nowych informacji docierających do mnie każdego dnia jest na pewno większa niż sobie wyobrażam. Niektóre odrzucam w pierwszych ułamkach sekund jako nieprzydatne i zaśmiecające. Wiele z nich przydaje się na krótko. Nie ma sensu ich zapraszać, by zadomowiły się w pamięci na dłużej. Najważniejsze są te, które stanowią odpowiedzi na pytania poszerzające horyzonty i tym samym poprawiające, choć rzadko wprost, jakość życia. Dobre, sprawdzone informacje są sednem, oryginalne – skarbem.

Można pójść na skróty. Wpisać hasło w Wikipedii i cieszyć się zbiorem wiadomości dostępnym milionom. Ale to działanie pospolite i niegodne prawdziwego odkrywcy. Nastawiam się na bardziej ambitne działanie. Jak wiadomo, świeżość jest pojęciem względnym, dlatego – z politowaniem patrząc na różnej maści wyszukiwarki – szukam z dala od internetu. Na przykład w roku 1777.

Właśnie wtedy w Berdyczowie ukazała się, złożona z pytań i odpowiedzi, książka Józefa Iwanickiego, księdza i profesora szkół w Przemyślu. Jak to wtedy bywało w zwyczaju, tytuł do lapidarnych nie należy. Rezerwuję dla niego całe, długie zdanie. „Krótkie zebranie zarzutów ciekawych o rzeczach tego świata pod zmysły nam podpadających i je zadziwiających, ku pożytkowi młodzi zwięzłemi odpowiedziami ułatwione i na widok powszechny wydane”.

Autor rozpoczyna pięknym cytatem z Seneki: „Jeślibym nie dochodził rozumem tajemnic natury nadaremniem się rodził”. Potem mogę już zadawać wyłącznie pytania. Na przykład, z utęsknieniem czekając na koniec zimy, najpierw chcę się dowiedzieć:

Co sprawuje zimno dotkliwe?

Spokojność części ciała albo umniejszenie obrotu onychże. Tego sami doświadczamy, gdy pod czas ciężkich mrozow w spokojności się mamy. Przeciwnie, nigdy wody blisko młynow nie marzną ani zrzodła, które w ustawicznym obrocie zostają.

Co to jest wiosna?

Jest to pewna odmiana czasu albo pierwsza część roku najswobodniejsza ku ukontentowaniu człowieka, w której wszystkie rzeczy jakoby umarłe ożywają.

Lepiej bym tego nie wyraził. We współczesnych definicjach poczytasz nudy o klimacie, temperaturach, ilości opadów, a nie znajdziesz słowa o najważniejszym: „ukontentowaniu człowieka”.

Jeśli wiosna to i sporo wody. Pytajmy więc dalej:

Co to jest woda?

Jest to rościek z cząsteczek jedna od drugiej rozłączonych ułożony. Dzieli się na źródła, rzeki, morza.

Co to jest morze?

Jest to obszerna rozległość słonej wody.

Czyli ludzie są w morzu?

Nie masz, tylko niejaka jest postać i podobieństwo do ludzi w rybach. Gdy zaś pozorną wiadomość przytaczają niektórzy z czytania dziejów, jakoby w postaci biskupa pokazał się na morzu mówiący:”Cudowny Bóg w niebie, cudowny na ziemi, najcudowniejszy w morzu” – to gruntownym dowodem jestestwa ludzi nie jest, gdyż Bóg i przez Baalamową oślicę przemówił, a przecież nikt ją z tej pory nie nazywał człowiekiem. Toż zrozumieć i o tej, w postaci biskupa, rybie.

Z kąd pochodzi, że w Morzu woda słona i co tego za potrzeba?

Niektorzy mniemają, że w wielu mieyscach na dnie morskim, znaydują się mogiły solne. Potrzebę zaś słoney z tąd wnoszą: iż nie mając odchodu tak jak zrzodła, mogłaby się zepsuć.

Dla czego Słońce w Grudniu choć naybliżey nas jest krotko jednak przyświeca i mało co grzeje?

Bo Słońce w ten czas choć najbliższe nam jest krotko jednak na Horyzoncie naszym bawi, i z ukosa ku nam promienie swe rozrzuca.

Zauważyłeś coś? Podane informacje są proste, lakoniczne, bez naukowego zadęcia i natłoku danych. Śmieszą? Jasne, ale pamiętajmy, że prezentują poziom osiemnastowiecznej wiedzy. Autor jest przekonany, że ten zasób przeciętnemu człowiekowi wystarczy. I pewnie tak było. Dziś żyjemy w nieznanym nigdy wcześniej natłoku informacji. Na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego zbadano ilość słów,  jaką spotykamy od porannego przebudzenia do zaśnięcia. Jest ich przeciętnie ponad sto tysięcy dziennie. Okazało się, że jeśli dodać do nich rejestrowane obrazy i dźwięki to uzyskujemy około trzydzieści cztery gigabajty danych.

Robert Bohn, naukowiec biorący udział w badaniach twierdzi, że „nasza uwaga jest kawałkowana na coraz krótsze odcinki, co prawdopodobnie nie sprzyja pojawianiu się głębokich myśli.” Co więcej, zmasowane informacje, jakimi jesteśmy bombardowani, powodują, że w coraz większym stopniu przestajemy myśleć i czuć w pełni świadomie. To z kolei prowadzi do zaburzeń – badacze mają na myśli zwłaszcza problemy ze skupieniem uwagi, co skutkuje lawinowym wzrostem przypadków ADHD.

Jedno w tym  wszystkim może pocieszyć: nie ma obawy, że mózg odmówi posłuszeństwa, ponieważ „system przegrzeje się”. Jest nawet szansa na rozwój, tworzenie nowych neuronów i połączeń. Niezbędna pozostaje tylko umiejętność uważnej selekcji wiadomości przydatnych. Także dystansu.

Wróćmy zatem do „Krótkich zebranych zarzutów ciekawych”, bo właśnie dokonałem „uważnej selekcji”.

Co sen zwykło w ludziach i zwierzętach sprawować?

Umniejszenie ożywiających duchów, czyli to w mózgu, czy też w żyłach znajdujących się. Przeto, po zmordowaniu ciała lub zażyciu obfitszego pokarmu, twardszy sen miewamy, albowiem spracowane duchy ożywiające rozprasza, i z zbytniego sama przygrubsza niby flegma w nas wznieca się, z której mało co bierze duchów ożywiających ciało.

Czemu człowiek, wiele dokazując, latać nie potrafi?

Aczkolwiek pomierne ciężkości ciała mogłyby sobie przysposobić skrzydła, atoli dla mdłych i słabych żył w ramionach nie ma tyle siły, która by mogła wystarczyć machaniu barkami zdolnemu do unoszenia się w powietrzu.

Czy prawda, iż ludzie znaydują się w Xiężycu?

I o tym nie masz pewności. Atoli Mędrcy przez rożne szkła pomnażające widoki upatrując w nim gory, zrzodła, zwierzęta ktore to wszystko dla samego człowieka wygody i ukontentowania Bóg stworzył, rozumnie wnoszą, iż i tam muszą znaydować się ludzie.

A gdyby ziemia wskroś przedziurawiona była, kamień z wierzchu ku ziemi puszczony gdzieby się opierał , lub Człowiek w śrzodku ziemi osadzony , czy potrzebowałby podpory i gruntu?

Kamień musiałby się w śrzodku ziemi zawiesić i zastanowić, gdyż daley za śrzodek postępuiąc, nie upadałby na doł, aleby w gorę leciał, czego mocą swoją dokazać nie może. Człowiek zaś zbiorem ciężkości swojej osadzony w śrzodku ziemi żadnego nie potrzebowałby gruntu, gdyż i nogi i głowa jego do śrzodka ziemi rowno dążyłyby. Owszem tego dokazałby, iż bez łamania się prosto stoiąc, tak głowę iako i nogi razem do gory miałby obrocone, bo rowno byłyby odległe od śrzodka ziemi.

Co jest człowiek?

Zdaniem Mędrców jest zwierzę rozumne, nayzacniejsza część w świecie. Ile zwierze podobne jest wielu: ile rozumne wyniesione ponad wszystko.

Jesteś pod wrażeniem? Przecież to kawał prawdziwych, świeżych i nieznanych wiadomości. Jeszcze ciepłych, choć sprzed 238 lat. Nie mam wątpliwości – lektura takich książek nie jest stratą czasu. Przeciwnie.

Odczuwasz często, tak jak ja, dyskomfort wynikający z przeciążenia informacyjnego, utrzymania stałej koncentracji, poczucia, że coś Tobą manipuluje, a bezlitosnej informacji wciskającej się w każdą lukę nie jesteś w stanie przetworzyć? Sięgnij po stare poradniki, dykcjonarze, leksykony. Zobaczysz, jak cudownie potrafią uprościć, uporządkować, obłaskawić świat. Dodasz może – i bezsensownie wyjaśnić. Zgoda, ale czasami to bez znaczenia.