A W ZAMKU OSTRĘŻNIK BUDOWLAŃCY PRZERWALI ROBOTĘ (JAKIEŚ OSIEM WIEKÓW TEMU)


Żywej duszy, a przecież Ostrężnik miał być niedaleko parkingu. Wyraźne znaki na drzewie nie pozostawiały wątpliwości – asfaltową dróżką przed siebie. A tu nawet nie ma kogo zapytać. Wreszcie w oddali widzę panią z psem. Na moje pytanie o zamek odpowiada z uśmiechem:

– Musi pan wrócić te dwa kilometry do postoju i skręcić w wąską ścieżkę w lesie. Ta zaprowadzi do, jak to pan powiedział, zamku. Niech się pan nie przejmuje, wszyscy tak chodzą i pytają. Przez te oznaczenia.

Nie byłem pewny, czy w słowach “jak to pan powiedział”  nie usłyszałem tonu ironicznego. Mogę już teraz zdradzić – nie myliłem się.

Wczesny, rześki poranek. Na dużym parkingu stoi tylko mój samochód. Obok, pod drewnianymi wiatami, miejsca do biwakowania; będzie gdzie zjeść śniadanie. Wyruszyłem od razu nie wiedząc, że za ponad pół godziny – po przejściu z torbą i statywem czterech kilometrów – wrócę tu i przyjrzę się ponownie drogowskazom, “ciepło” myśląc o ich autorach.

Kolejna próba dotarcia kończy się sukcesem. Leśna ścieżka po kilkuset metrach doprowadza do wzgórza gęsto porośniętego starymi bukami i grabami. Pomiędzy nimi wyraźnie odcina się jasna szarość wapiennych skał.

ostrężnik jpg.

Jestem u stóp zagadkowego zamku Ostrężnik, położonego na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, sześć kilometrów od Janowa. A przynajmniej tak mi się wydaje. Już wiem, skąd ironia w głosie napotkanej pani. To, co pozostało w nikłym stopniu przypomina jakąkolwiek budowlę. Trzeba dużej wyobraźni, by w niewielkich fragmentach wałów i murów dostrzec cokolwiek, a tym bardziej zamek o powierzchni ponad jednego kilometra kwadratowego. Najwyższe fragmenty ledwo przekraczają wysokość półtora metra. Historycy nie są zgodni; przypuszczają, że to pozostałości wieży obronnej, budynku mieszkalnego i wieży z bramą.

ostrężnik jpg.

Skąd się ten kłopotliwy brak ustaleń bierze? Odpowiedź jest zaskakująca. Oto po raz pierwszy przyjechałem do ruin zamku, który był… w budowie i z zagadkowych do dzisiaj powodów nigdy nie został ukończony. Badania archeologiczne doprowadziły nawet do odkrycia kilku stert kamienia wapiennego przygotowanych przez średniowiecznych budowlańców. Żeby było jeszcze bardziej tajemniczo, również monet z okresu Cesarstwa Rzymskiego.

ostrężnik jpg.

ostrężnik jpg.

ostrężnik jpg.

Nic tu nie jest pewne. Nawet to, czy wznoszenie zamku rozpoczęto w XIV wieku i czy Ostrężnik był kiedykolwiek zamieszkany. Spotkać można i taką hipotezę, że Kazimierz Wielki zrezygnował z jego budowy ze względu na istniejące już okoliczne strażnice, które zapewniały wystarczającą ochronę. A naprawdę niebywałe jest to, że wzmianka o nim pochodzi dopiero z połowy XIX wieku. W rejestrach częstochowskich napisano, że w Ostrężniku stoi “rudera wieży czy zamku”. W żadnej wcześniejszej kronice, diariuszu, w żadnych annałach ani jednego słowa o warowni!

ostrężnik jpg.

ostrężnik jpg.

ostrężnik jpg.

Nawet w pogodny dzień słońce z wielkim trudem przebija się przez gałęzie drzew. Półmrok potęguje nastrój tajemniczości. Przypomina mi się jeszcze jedna hipoteza, według której wszelkie informacje o zamku były tajne, ponieważ więziono tu i torturowano niepokornych możnowładców. W nieodkrytych podziemnych lochach znajduje się, jak wieść głosi, wiele szkieletów.

ostrężnik jpg.

ostrężnik jpg.

Przekazuje się też z pokolenia na pokolenie informację o skarbie z czasów powstania styczniowego w 1863 roku. Dziesięć kilometrów od zamku, pod Śmiertelnym Dębem rozegrała się przegrana potyczka z Rosjanami. Uciekający powstańcy ukryli w ruinach dokumenty i skarb powstańczy. Do dziś nie udało się go odnaleźć.

ostrężnik jpg.

ostrężnik jpg.

O skarbie, ale innym, mówi też legenda. Pewien chłopiec znalazł go w jaskini pod zamkiem. Nie było śmiałka, który by się tam wcześniej zapuszczał. Wszyscy wiedzieli, że kosztowności pilnuje diabeł. Mało brakowało, a uciekającemu młodzieńcowi udałoby się ujść cało. Jednak w ostatnim momencie ciężkie wrota zatrzasnęły się nagle tuż za nim i przycięły mu piętę. Odtąd nazywano go we wsi – Piętak.

ostrężnik jpg.

Wróciłem na parking. Coś mnie podkusiło, żeby zapytać starszego pana przechadzającego się wzdłuż drogi:

– Przepraszam, szukam państwa Piętaków.

– Ale których, bo tu kilka rodzin z tym nazwiskiem.

I to jedyny pewnik wywieziony spod zamku Ostrężnik.

Bibliografia

Jolanta Fidura “Zamki i inne warownie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej”


  • Oo, zachęciłeś mnie do poszukania tych smutnych szczątek. Naprawdę szkoda, że mam tak daleko w tamte okolice, moja banda historyków i archeologów na pewno by się zainteresowała 😀

    • Na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej mogliby sobie poużywać. Nie powiem, że tu zamek obok zamku, ale często się zdarza, że z jednego widać inne w sąsiedztwie. A w każdym jak nie mroczna zjawa to dobrze ukryty skarb albo przynajmniej opary miłosnego zawodu.

  • Iwona Trojan

    takie zamki-widma to arcyciekawa pożywka dla wyobraźni

    • Masz rację. Wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Mało ważne stają się te resztki murów, sterty kamieni. “Widzi się” średniowiecznych budowniczych, wozy dowożące materiał, życie w osadzie u podnóża wapiennego wzgórza, ważnych więźniów przywożonych pod osłoną nocy, powstańców ukrywających w popłochu skarb. Materiału na niejedną książkę.