O CO CHODZI Z NAIWNOŚCIĄ W SZTUCE NAIWNEJ


Co takiego skłoniło mnie do sięgnięcia po Słownik Języka Polskiego? Może wydawać się dziwne, ale obraz Ewy Grzegorczyk z sielankowym, odrealnionym wiejskim krajobrazem i wielką gruszą na pierwszym planie. Czytam definicję: „Naiwny – odznaczający się zbytnią łatwowiernością, szczerością, niemający doświadczenia, sprytu; dziecinny, głupi”. Oto powód, dla którego, im bardziej cieszy mnie obcowanie ze sztuką naiwną, tym bardziej zżymam się widząc ten przymiotnik. Z sześciu elementów występujących w haśle pasują do niej dwa. Rzeczywiście, jest szczera w tym znaczeniu, na jakie składa się prawdomówność i uczciwość. A także dziecinna, więc nieskalana kalkulacją i udawaniem. Tymczasem w samej już nazwie „sztuka naiwna” wpisano słabiej lub mocniej wyrażane przekonanie, że jest ona uboższa, mniej wartościowa od „sztuki prawdziwej”. Cóż, w takim razie nie pozostaje nic innego jak spojrzeć raz jeszcze na tytułowy obraz i zaprosić na X Art Naif Festiwal – największe tego typu wydarzenie w Europie. Czy uda się zmienić potoczne skojarzenia?

Dla wielu początek lata wyznaczają dźwięki „Polki Dziadek” w radiowym „Lecie z radiem”. A dla mnie jest nim otwarcie w czerwcu katowickiej wystawy Art Naif Festiwal w postindustrialnej Galerii Szyb Wilson. Na kilka tygodni ulatnia się gdzieś surowość i ogrom wnętrz byłego szybu kopalnianego. Całą przestrzeń anektuje dla siebie – pełna afirmacji życia oraz rozszalałej i nieskrępowanej barwy – sztuka z całego świata.

W tym roku oglądać można prace rekordowej liczby ponad trzystu artystów z czterdziestu dwóch państw. Co daje skupienie tak bogatej reprezentacji w jednym miejscu? Oprócz spraw oczywistych: podejrzenia technik, umiejętności operowania kolorem, wykorzystania tworzywa, coś nieporównanie ważniejszego. Oglądanie obrazów przynosi mianowicie zupełnie pozamalarską refleksję. Że ludziom wspólne i jednoczące są nie agresja, nie podstęp i prymat siły – przymioty bliskie światu zwierzęcemu, a radość, uśmiech, zabawa i poczucie humoru. Wiem, że to nic odkrywczego, ale z jakichś powodów właśnie z tej wystawy wychodzę zawsze podniesiony na duchu.

(Valeria Tofan, Rumunia)

(Drago Terzic, Serbia)

(Angela Gomes, Brazylia)

(Omary Adam Allys, Tanzania)

(Iwona Lifsches, Dania)

Sztuka naiwna często nazywana jest nieprofesjonalną (następna etykieta). A twórcami są malarze niedzielni (kolejne nieładne określenie). W domyśle, podobnie jak kierowcy niedzielni wyjeżdżają samochodem od święta – tak ci, sztalugi wyciągają sporadycznie, a praca nad doskonaleniem warsztatu jest im obca. W rzeczywistości, obok artystów – samouków, taką formę ekspresji często wybierają absolwenci Akademii Sztuk Pięknych. Spojrzenie na rzeczywistość wyrażone poprzez prostotę, żywe barwy i częste unikanie wyraźnie zaznaczonych relacji przestrzennych na obrazie jest równie uprawnioną artystyczną formą ekspresji, co inne. Nawet te najbardziej „ambitne i wysmakowane”.

(Christian Carlsen, Dania)

(Antoni Korycik, Polska)

(Aliza Arbeli, Izrael)

(Guido Vedovato, Włochy)

(Marie Vergne, Francja)

(Stephan Chiwinya, Tanzania)

Bernard Vercruyce, czołowy francuski malarz kręgu sztuki naiwnej (Francja jest w tym roku gościem specjalnym wystawy) proponuje taki podział: amatorzy „rozkwitają, dzięki wykorzystaniu danego im czasu, by zaspokoić swe pasje i sny skryte głęboko w sercu. (…) mają nieposkromioną potrzebę przenoszenia na płótno swoich wizji, fantazji, myśli wyobrażeń, zupełnie nie zwracając uwagi na niezrozumiałe reguły akademickie.” Oprócz nich „współczesnymi prymitywistami można określić artystów, którzy ukończyli szkoły lub kursy artystyczne i przyjęli formę naiwną jako swój styl. Błyszczą w świecie, który w pełni odpowiada ich wrażliwości i temperamentowi oraz gloryfikuje wolność”.

(Marion Alexandre, Francja)

(Marlene Kirchesch, Brazylia)

(Lola Lopez Fernandez, Hiszpania)

(Minna Lehvaslaiho, Finlandia)

(Mohamed Harinda, Tanzania)

(Edith Micheli, Francja)

(Fishtel Lena, Izrael)

Jakie to szczęście, że istnieje fotografia. W pochmurne dni późnej jesieni i zimowe chłody za oknem, mogę po raz kolejny wracać do baśniowego świata radości, energii, ożywiających każdą szarość kolorów. Bez wnikania w szkoły, trendy, po raz nie wiadomo który czerpię przyjemność z obcowania ze sztuką prostą i pozbawioną maniery. Jest w tej radości jakieś echo powrotów do krainy dzieciństwa.

(Manuel Gomez, Hiszpania)

(Odile Bron, Francja)

(Kia-Maria Aho, Finlandia)

(Elena Revutcaya, Mołdawia)

(Gary Richard, Haiti)

(Kamilla Księżnik, Polska)

(Alexandra Detinska, Czechy)

(Laura Vidra, Argentyna)

Czy sztuka naiwna przetrwa? Bez wątpienia. Nie zgaśnie przecież naturalna potrzeba wyrażania wspólnych nam wszystkim emocji. Dla twórcy w Haiti, Nigerii, Finlandii, Polsce czy we Francji oczywiste więc pozostanie, że trzeba z nieposkromionej potrzeby oddać te stany ducha w artystycznej formie.

Moda, trendy w galeriach sztuki, akademickie reguły i wskazania będą prawdopodobnie ostatnią rzeczą, o jakiej pomyśli. Czyż to nie piękny rodzaj wolności?

Zobacz też:

Lekarstwo na szarość? Malarstwo Pawła Wróbla

W jednej relacji nie da się pomieścić wszystkich wrażeń i pokazać ulubionych obrazów z wystawy w ramach Art Naif Festiwal. Zapraszam niebawem na kolejną.

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

SZTUKA NAIWNA PO RAZ… JUŻ NIE LICZĘ
20.11.2018
Carlos Rojas, Hiszpania
ART NAIF FESTIWAL. LISTOPAD W SIERPNIU?
10.08.2018
XI ART NAIF FESTIWAL. ŚWIĘTO PO RAZ JEDENASTY
20.07.2018
MALARSTWO NAIWNE. MOŻNA NIE LUBIĆ?
07.04.2018
SZTUKA, KTÓRA CIESZY. ART NAIF FESTIWAL PONOWNIE
09.07.2017
LEKARSTWO NA SZAROŚĆ? MALARSTWO PAWŁA WRÓBLA
17.02.2017