ART NAIF FESTIWAL CZYLI TA SZTUKA SIĘ ZMIENIA


Oglądanie w któreś z niedzielnych popołudni setek obrazów, rzeźb i prac z tkaniny wystawionych w dawnej kopalnianej cechowni stało się od lat moją wakacyjną tradycją. Art Naif Festiwal 2021 – ważne artystyczne wydarzenie w tym roku inne od wcześniejszych – zorganizowano po raz czternasty w katowickiej dzielnicy Nikiszowiec. Można śmiało powiedzieć: dobrze, że w czasie pandemicznym w ogóle udało się je zorganizować. Okrojony kształt wynikał z prezentowania tym razem niemal w całości sztuki polskiej. Co z tego wynikło?

W ulotce dostępnej w sali wystawowej czytam: „W tym wyjątkowym roku chcemy sięgnąć do tradycji sztuki naiwnej, która tu na Śląsku jest żywa już od lat 30 XX wieku i łączy się z działalnością Grupy Janowskiej.” Mam pewne wątpliwości, czy patronat tego legendarnego dziś skupiska artystów jest pomysłem najszczęśliwszym. Czy to, że hasłem przewodnim jest Polska musiało automatycznie oznaczać „podpięcie się” pod Grupę Janowską”?

 

Zaprezentowano blisko osiemset dzieł ponad stu trzydziestu artystów. Postindustrialne wnętrze Galerii Szyb Wilson wypełniło się (choć nie tak szczelnie jak w ubiegłych latach) kolorową sztuką artystów nieprofesjonalnych. Kiedyś napisałbym: sztuką płynącą prosto z serca. Dziś nie jestem tego taki pewien. Wspominałem o zwątpieniu, próbowałem je ogólniej zdefiniować już w recenzji ubiegłorocznej edycji Art Naif Festiwal. Istnieje „pewien rodzaj rezerwy, jaka się we mnie wytworzyła w trakcie oglądania różnych wystaw (wbrew pozorom jest ich całkiem sporo). Dotyczy ona – w największym skrócie – komercji wkradającej się do sztuki, która z zasady swej powinna, jak się często mówi, płynąć „z serca do serca”. A niepokojąco często wynika z kalkulacji, co się spodoba klientowi skłonnemu do zakupów.”

 

Jasne, że w wielu pracach wciąż widać osobistą pasję, „nieoszlifowaną” prostoduszność, autentyczne emocje definiujące niejako sztukę naiwną. Szkoda, że czasami w tę idyllę artystycznej szczerości wkrada się – niestety coraz częściej – komercyjna chęć zysku, kalkulacja i w rezultacie malowanie „ładnych” obrazków niczym ilustracji z książek dla dzieci. Na szczęście to nie reguła, choć być może wkrótce autentycznej sztuki naiwnej trzeba będzie poszukiwać w innych środowiskach.

 

Autorem obrazu promującego tegoroczny Art Naif Festiwal (fotografia tytułowa) jest Paweł Widera. Ten artysta z Radostowic został już zauważony przez publiczność poprzedniej edycji i nagrodzony przez nią w rywalizacji z ponad trzystu artystami drugim miejscem.

 

Zastanawiam się, czy największa w Europie wystawa sztuki naiwnej przeżywa kryzys? To chyba źle postawione pytanie. Należałoby je zmienić na bardziej ogólne: czy sztuka naiwna przeżywa kryzys? Twierdząca odpowiedź, która staje się od kilku lat coraz pewniejsza znalazła potwierdzenie na tegorocznej edycji Art Naif Festiwal. Co dalej? Nie mam dobrych przeczuć.

 

Na fotografii tytułowej obraz Festiwalu autorstwa Pawła Widery zatytułowany „Zwycięzca wyścigu półautomatycznych ekspresów do kawy”



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

ARVO PÄRT. KOMPOZYTOR GŁĘBOKIEJ CISZY
25.03.2021
CZY WARTO KUPOWAĆ ALBUMY MALARSKIE
11.06.2020
PLAKAT POLSKI I ZAKONNICA Z TĘCZOWĄ PARASOLKĄ
09.01.2020
COUNTING MEMORIES – KAŻDY OPOWIADA SWOJĄ HISTORIĘ
14.11.2019
CZYM SIĘ ZAJMUJĄ ABSOLWENCI AKADEMII SZTUK PIĘKNYCH
06.06.2019
DLACZEGO SZTUKA WSPÓŁCZESNA TAK MNIE POCIĄGA (CHOĆ SIĘ NA NIEJ NIE ZNAM)
12.10.2018
MUZYKA W SZTUCE. CZY DA SIĘ POKAZAĆ DŹWIĘK?
21.08.2018
PAWEŁ STELLER – ZAPOMNIANY GENIUSZ DRZEWORYTU
17.03.2018
PROWOKOWAĆ LOS. NA PRZYKŁADZIE BEKSIŃSKICH
05.02.2018