BENIAMINEK NA ŚWIECZNIKU? W POLSZCZYŹNIE TO MOŻLIWE


Czy beniaminek może mieć ciotki rewolucji? Czy dobrze jest być na świeczniku? A jeśli ktoś ma z kimś na pieńku, czy przypomni mu się szkoła? Można tak sobie dywagować, ale po co, skoro odpowiedzi są poniżej.

 

CIOTKI REWOLUCJI – KOBIETY BEZ RESZTY ODDANE PEWNEJ IDEI

Nie udało mi się ustalić autorstwa tego zwrotu, a trzeba przyznać jest niezły. Na pewno w latach pięćdziesiątych nazywano tak oddane bez reszty idei, zaciekłe komunistki, szczególnie w wieku postbalzakowskim. Inaczej mówiąc, były to oszalałe z miłości do socjalizmu panie w wieku średnim, raczej z nieudanym życiem osobistym. Żadna definicja nie opisałaby ich lepiej niż zrobił to Tadeusz Konwicki, który w książce „Nowy Świat i okolice” z 1986 roku tak je przedstawił:

W latach pięćdziesiątych Polską rządziły ciotki rewolucji. Proszę mnie nie poprawiać. Ja wiem, że w szkołach uczą, iż władzę sprawowali wtedy Bierut, Cyrankiewicz albo Różański. Ale naprawdę wszyscyśmy podlegali bezapelacyjnie ciotkom rewolucji.
Były to panie w średnim wieku, ale jeszcze nie stare, choć zdarzały się śród nich i staruchy pamiętające jeszcze Lenina, na ogół niezbyt urodziwe, choć bywały i niebrzydkie, a nawet z pewnymi skromnymi pretensjami męsko-damskimi.
Były zazwyczaj czarniawe, przy kości, krótko ostrzyżone, energiczne, zdecydowane w odruchach, rozkochane w marksizmie-leninizmie i fanatycznie oddane władzy ludowej. W większości pochodziły z plutokratycznych domów żydowskich i miały już za sobą pewien staż w przedwojennej partii komunistycznej.
Każdy z nas musiał się zetknąć swego czasu z taką działaczką. Siedziały one w gabinetach Komitetu Centralnego, w zakątkach Ministerstwa Bezpieczeństwa, w salkach kolaudacyjnych kinematografii, a także w skromnych pokoikach wydawniczych czy redakcyjnych.
Nie wiem, jak inni, ale ja odczuwałem jakiś ożywczy niepokój, kiedy moje drogi skrzyżowały się z drogą takiej towarzyszki dyrektorki czy redaktorki. Wiem, że wielu ludzi uciekało przed nimi jak przed zarazą, ale chyba niesłusznie.

Czy ma znaczenie, że okres budowy socjalizmu dawno minął? Okazuje się, że dla ciotek rewolucji żadne. W każdym czasie i miejscu znajdą się kobiety, które w imię walki o rozumiany po swojemu postęp będą walczyć do upadłego o spełnienie idée fixe. A że uliczna wulgarność i agresja ciotek rewolucji w polskim wydaniu przekroczyła niedawno wszelkie granice to już całkiem inny temat.

 

MIEĆ Z KIMŚ NA PIEŃKU – BYĆ Z KIMŚ W KONFLIKCIE, ŻYWIĆ URAZĘ, CZUBIĆ SIĘ

Mam na pieńku z ciotkami rewolucji. Kilka wieków frazeologizm „mieć z kimś na pieńku” sprowadziłby się do konkretnego działania. Niesfornych uczniów, a niekiedy krnąbrną służbę we dworach, kładziono bowiem na klocu drewna (pieńku) i okładano tym, co akurat nauczyciel albo zarządca miał pod ręką – rózgą brzozową, rzemienną dyscypliną albo placentą, czyli kawałkiem skóry na drewnianym trzonku. Co może zaskoczyć, zwrot ten brzmiał pierwotnie: „mieć kogoś na pieńku”. Jak się zastanowić, był bardziej logiczny.

Drżyjcie ciotki rewolucji!

 

BYĆ NA ŚWIECZNIKU – ZAJMOWAĆ EKSPONOWANE STANOWISKO, BYĆ OSOBĄ PUBLICZNĄ

Ten zwrot pojawia się w Ewangelii dwukrotnie. U Mateusza, kiedy przedstawia Kazanie na Górze. Brzmi on tak:

Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak więc wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5, 15-16),

a u Łukasza w trakcie opowieści o Jonaszu:

Nikt nie zapala lampy i nie umieszcza jej w ukryciu ani pod korcem, lecz na świeczniku, aby jej blask widzieli ci, którzy wchodzą. Lampą ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie rozświetlone.[…] Bacz więc, czy światło, które jest w tobie, nie jest ciemnością. (Łk 11 33-35)

W obu metaforach daje się odczytać wyraźny apel. Jeśli ktoś jest „lampą zawieszoną wysoko na świeczniku” musi działać uczciwie i rozważnie. Oświetla drogę innym – bierze odpowiedzialność. Czy „świecznikowi” celebryci na ściankach o tym wiedzą?

 

BENIAMINEK – NAJMŁODSZE DZIECKO, PUPIL

Poza sportem, zwłaszcza piłką nożną, nie słyszałem tego określenia, choć Słownik Języka Polskiego dopuszcza nazwanie nim ulubionego, zwykle najmłodszego i najbardziej rozpieszczanego dziecka (nie spotkałem się z tym) albo  faworyzowanej osoby dorosłej, najmłodszej w danym gronie (w tym znaczeniu też nie słyszałem). Skądinąd w „Rodzinie Połanieckich” Sienkiewicza można przeczytać: „To nasz beniaminek w biurze, i naprawdę ogromnie go kochamy”.

Z reguły słowo oznacza klub, który w nowym sezonie awansował do wyższej ligi. Ciekawe, ilu zdaje sobie sprawę, nazywając go beniaminkiem, że korzysta z Księgi Rodzaju.

Dziesięciu braci Józefa udało się zatem do Egiptu, aby tam kupić zboża. Beniamina, brata Józefa, Jakub nie posłał wraz z synami; pomyślał bowiem: «Jeszcze go może spotkać jakaś zła przygoda». (Rdz 42,4)

W hebrajskim Beniamin oznacza „syn prawicy”; w Izraelu ta strona – wierzono – przynosiła szczęście.

Dla porządku muszę dodać, że do przeciwieństwa beniaminka, czyli spadkowicza nikt się nie przyznaje.

 

 

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

A. Krasnowolski, W. Niedźwiedzki, Słownik staropolski

Wielki słownik języka polskiego

Witold Doroszewski, Słownik języka polskiego

Władysław Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury

Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

AUTORSZCZA WPROWADZAJĄ ZMIANY W JĘZYKU POLSKIM
23.09.2021
DLACZEGO „ACZKOLWIEK” I „TUDZIEŻ” TAK MNIE IRYTUJĄ
05.08.2021
ZBIJAĆ BĄKI. I PONOWNIE OD SASA DO LASA (JĘZYKOWEGO)
24.06.2021
NEOLOGIZMY, CZYLI I TY MOŻESZ ZOSTAĆ BOHATEREM
10.06.2021
KIJ W OKO I ŁABĘDZI ŚPIEW. BĘDZIE TYLKO O JĘZYKU POLSKIM?
27.05.2021
NA GRILL? NA GRILLA? I NIE TYLKO TE WĄTPLIWOŚCI
06.05.2021
ZAŻÓŁĆ GĘŚLĄ JAŹŃ. JĘZYK POLSKI CIESZY TYLKO Z OGONKAMI
29.04.2021
ODEJŚĆ DO LAMUSA SAMOTNY JAK PALEC? I ZNÓW O JĘZYKU
08.04.2021
SMALIĆ CHOLEWKI TO NIE DUBY SMALONE. O CO CHODZI?
18.03.2021