“CARTE BLANCHE”. NAOCZNA ODWAGA (RECENZJA FILMU)


Świat z bogactwem wszystkich barw. Ostro zarysowane bliskie i odległe plany. Poruszające się osoby i przedmioty wychwytywane w ułamku sekundy. Skanowanie rzeczywistości stałe i automatyczne. Aż do zamknięcia powiek. Po otwarciu znów otoczenie do dyspozycji. Widzimy. Przecież to się należy.

Zauważasz, że pole widzenia stopniowo zawęża się do niewielkiego wycinka. Jakiś żart. Obraz otoczenia staje się coraz bardziej czarno-biały, wreszcie rozmywający się w szarościach. Wpadasz w panikę? Jasne. Dowiadujesz się, że to postępująca nieuleczalna choroba, prowadząca do ślepoty. Jesteś zdruzgotany diagnozą? Oczywiście.

Podobnie zachowuje się bohater, opartego na faktach, filmu Jacka Lusińskiego “Carte Blanche”. Jest 45- letnim nauczycielem historii (w tej roli Andrzej Chyra). Praca w liceum stanowi dla niego o sensie życia. Stan postępującego kalectwa stara się więc ukryć, choć widzi rozpaczliwie mało, coraz mniej. W końcu choroba prowadzi do rodzinnej tragedii. Takie doświadczenia muszą sponiewierać (scena, w której kupiec, niepotrzebnego w tej sytuacji teleskopu, okrada bohatera potrafi zapaść w pamięć). I mogą prowadzić do klęski. Szczęśliwie to jeden z wariantów. Ten drugi pokazano w filmie.

Nauczyciel szamoczący się w kręgu dramatu, jaki go spotkał, nieugięcie odsuwa ujawnienie bolesnej tajemnicy. Sprowadza tryb życia do granic absurdu (odliczanie kroków od pracowni historycznej do pokoju nauczycielskiego) i – zawsze zbawiennego, choć tutaj nie pozbawionego goryczy – poczucia humoru. Moment zdemaskowania przez innych, a przede wszystkim zdemaskowania przed samym sobą, musi jednak nadejść. I to będzie uwalniający koniec. I jednocześnie początek nowej drogi.

Taki zresztą mógłby (powinien) być początek wielu odważnych nowych “otwarć” w życiu. Zdefiniować i spojrzeć na siebie prawdziwie. Ryzykowne, bo potrafi zaboleć. Może jednak czasem warto, skoro historia opowiedziana w “Carte blanche” nie tylko mnie podniosła na duchu i poruszyła. Nie chodzi nawet o to, że zakończenie filmu niesie nadzieję. Ważniejsze, że z twardej determinacji bohatera, dającej się zamknąć w tezie: “nie jest za późno”, choć fakty zdają się temu przeczyć, płynie krzepiąca i niełatwa refleksja. 

Oberwałeś w życiu? Obolały podnieś się. Przewróć kartę. Z nadzieją pisz od nowa. I pamiętaj – prawda wyzwala. Ten banał ma moc nieśmiertelną.