Obserwuj mnie

Zamknij
Pierwsze wrażenie po otwarciu książki „Mistrz absolutnie. Wspomnienia o Wojciechu Młynarskim”? Bierz ją, jeśli jeździsz wieczorami kolejką podmiejską, w której światło jarzeniówki co chwilę przygasa i ledwo widzisz twarze sąsiadów. Przeczytasz wszystko bez najmniejszego problemu. Czcionka wielkości dwuzłotówki, niewiele mniejsze odstępy i olbrzymie marginesy, ale się udało. Bo dwieście dwadzieścia stron to już prawdziwa książka, […]
Czytaj dalej
Pierwszoklasiści, koniec laby! Niby dobrze, że nie muszę wracać do szkoły, choć na wspomnienie zapachu nowego tornistra, plasteliny i ciepła kredek świecowych, które w trakcie rysowania lubiły żyć własnym życiem, jakaś tajemna tęsknota się odzywa. Podobno teraz wszystkie dzieci w pierwszej klasie umieją już czytać i pisać. Ja byłem na tym etapie szczęśliwym analfabetą. Pamiętam […]
Czytaj dalej
Jeden rodzaj sztuki pokazany za pomocą innego. Na przykład, muzyka przełożona na obrazy, plakaty, instalacje. Pomysł nie nowy, choć na pierwszy rzut oka ryzykowny, by nie powiedzieć, karkołomny. Z drugiej strony, od czasów antycznych zakłada się pokrewieństwo między różnymi dziedzinami sztuki, a nawet – w wersji bliskiej ideałowi – ich pochodzenie z jednego nadprzyrodzonego źródła. […]
Czytaj dalej
Tyle sobie obiecywałem. Poczytam o jazzie – moim ulubionym gatunku muzycznym, o jego początkach w Polsce, atmosferze lat 50. i 60. ubiegłego wieku, wreszcie o nim – legendzie jazzu. To wszystko zapowiadała biografia autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej, „Komeda. Osobiste życie jazzu”, w budzącej respekt wielkiej księdze. Dlaczego więc waham się, że być może powinienem zatytułować tę […]
Czytaj dalej
Całkiem niedawno, bo zaledwie trzy tygodnie temu zapowiadałem następną relację z Art Naif Festiwal w listopadzie. Pooglądamy – wspominałem wtedy – zjawiskowe dzieła malarzy z całego świata, wystawiających latem w zabytkowej dzielnicy Katowic – Nikiszowcu. Wbrew jesiennej plusze zrobi się radośnie i kolorowo w każdym domu. Obiecuję, tak też będzie. Skąd więc pomysł, by wrócić […]
Czytaj dalej
Żaden z poetów nie dał mi większej przyjemności intelektualnej, głębszego wzruszenia, poczucia obcowania z przekazem czystym i uczciwym niż Zbigniew Herbert. Pomyśleć tylko, że pierwsze literackie z nim spotkanie było katastrofalnie złe. Doszło doń, a jakże, na śmiertelnie nudnej lekcji polskiego w liceum. „Zniszczony” ulubionym pytaniem polonistki, zadawanym w trakcie wszystkich bez wyjątku interpretacji: „co […]
Czytaj dalej