Obserwuj mnie

Zamknij
Często lektura jednej książki wywraca budowany latami, misterny i jedyny do przyjęcia obraz. Francja – niezwykły kraj, ojczyzna demokracji europejskiej, źródło wysublimowanej kultury i zapierających dech w piersiach krajobrazów i zabytków. Francuska szarmanckość, pełen ogłady język potoczny, elegancja strojów – wiadomo, pozazdrościć. Tyle myślenie stereotypowe. Jaka jest prawda i codzienność? Usiądź wygodnie i posłuchaj. Czeka […]
Czytaj dalej
Ciężko. Z mozołem i niechętnie wracam do rzeczywistości. Zakończony dopiero co XVII Konkurs Chopinowski uzmysłowił mi rzecz niełatwą do wyobrażenia. Na kilkanaście dni możliwe jest cudowne oderwanie się od łoskotu medialnej przyziemności. Można sobie, niczym wolny ptak, szybować swobodnie nad nią. W niezmąconej radości unosić się w rejonach wysokiej sztuki, której piękno wzrusza również muzycznego […]
Czytaj dalej
Od razu, w pierwszych słowach, przyznaję się do trzech rzeczy. W cyklu „Lektury ponowne” przedstawiam powieść, którą przeczytałem dopiero teraz, a nie ponownie. Umieszczanie jej wśród nowości byłoby pomysłem jednak dość karkołomnym. Po drugie, zdumiony jestem, że przeczytałem ją do końca. A po trzecie, właściwie nie wiem, jak to się stało, ale „Lato leśnych ludzi” […]
Czytaj dalej
Często wchodzę do cudzych sypialni, zaglądam przez okna, podsłuchuję prywatne zwierzenia, zerkam przez dziurkę od klucza, zauważam subtelności damskiej  bielizny. No nie, nie robię tego wszystkiego z premedytacją. Zwyczajnie, jak każdy, chodzę latem ulicami i widzę ledwo ubrane kobiety, oglądam czasem telewizję, przerzucam kolorowe magazyny, śledzę portale internetowe, słucham głośno prowadzonych w miejscach publicznych rozmów. […]
Czytaj dalej
Od soboty przeżywam wielkie święto. Zdarza się raz na pięć lat i trwa całe dwadzieścia dni. Rozumiem tych, którzy, aby naprawdę w tym czasie świętować, biorą urlop lub zaczynają oszczędzać sporo wcześniej tylko po to, by kupić drogi karnet i ten okres spędzić w Warszawie, w sali Filharmonii Narodowej. A kiedy w sobotni poranek uniesiony […]
Czytaj dalej
Dzwonią najczęściej w sobotnie przedpołudnia. Stoją przy furtce schludnie ubrani. Tak, to najlepsze określenie; kobiety trochę staroświecko, żadnych dekoltów, obcisłych strojów, odkrytych kolan, bez makijażu. Mężczyźni gładko wygoleni, w tanich, połyskujących od syntetyku garniturach i białych, zapiętych pod szyją koszulach. Zwłaszcza te koszule zapamiętuję. Biel odświętności, niewinności? Albo kamuflaż. Świadkowie Jehowy przypominają mi krewnych, przychodzących […]
Czytaj dalej
W czasie rozmowy padło: „No i wyszedł jak Zabłocki na mydle.” Frazeologizm wszystkim w końcu znany i dla każdego  zrozumiały. Dyskusja więc wartko i bez przeszkód toczyła się dalej. Przypomniał mi się, kiedy wracałem samochodem do domu. A właściwie, kim był ten unieśmiertelniony Zabłocki i o co chodziło z jego mydłem. Potem odszukałem w pamięci […]
Czytaj dalej
Nieznośny egoista i ekscentryk, dla którego istniała tylko pierwsza osoba liczby pojedynczej. Dla innych barwny ptak, miotający się w zamkniętej na głucho klatce komunistycznej Polski. Nie ma co, Tyrmand budzi emocje nawet trzydzieści lat po śmierci. Tak jest zawsze, gdy mamy do czynienia z silną osobowością, która lubi narzucać swój punkt widzenia. Może nie byłoby […]
Czytaj dalej