Obserwuj mnie

Zamknij
Kapuściński, Singer, Legenda Młodej Polski, Antonioni, Słownik poprawnej polszczyzny, Bartoszewski, Wharton, Saul Bellow, Jeden dzień Iwana Denisowicza – jedynie wybrani autorzy i tytuły. Co je łączy? To książki, które z różnych powodów nie są mi potrzebne: mam dwie identyczne, nie lubię autorów, wreszcie jednokrotna lektura z powodzeniem wystarczy na całe życie. Postanowiłem zestaw gdzieś oddać. […]
Czytaj dalej
Im więcej bagażu życiowych doświadczeń nosi się na barkach, tym głębszy sens pozwoli się w tej opowieści odkryć. Możesz przeczytać ją dziecku, ale „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego  i tak pozostanie książką dla dorosłych. Zanim zobaczyłem filmową ekranizację mocno obawiałem się, że reżyser Mark Osborne nakręci kasową, sympatyczną i wzruszającą bajeczkę. Czy potwierdziły się złe […]
Czytaj dalej
Pokaźny tom. Około czterysta pięćdziesiąt stron niełatwej często lektury i obawa: dam radę w ciągu kilku tygodni? Ale zaraz. To przecież nie ta Fronda. Tytuł ten sam, format jakiś większy, stron ponad dziewięćdziesiąt, lakierowana okładka. Uśmiecha się z niej nie święty Franciszek w habicie, tylko Robert Lewandowski w świetnej marynarce. Fronda magazynem? Aż trudno uwierzyć.
Czytaj dalej
Wyobraź sobie następującą sytuację: jesteś bogatym człowiekiem, nie chorujesz, a relacje z najbliższymi określasz jako wzorcowe. Z czterech podstawowych egzystencjalnych problemów, jakie dotykają bez wyjątku każdego, pozostaje ci ostatni – co będzie z tobą po śmierci, ale tym sobie szczególnie nie zaprzątasz uwagi. Dostatnie życie i zdrowie świadczą, że panujesz nad wszystkim. Czujesz jednak coraz […]
Czytaj dalej
Chce się kogoś obrazić? Mówi się, że ma średniowieczne poglądy. Chce się go upokorzyć? Daje mu się wyraźnie do zrozumienia, że nadal tkwi w średniowiecznej ciemnocie i zacofaniu. Niektórych pewnie zaskoczę, ale trudno o powszechniejsze i jaskrawsze ujawnienie ciasnoty horyzontów myślowych. I tak od ponad dwóch wieków. Nie ma co ukrywać – za sprawą oświecenia, […]
Czytaj dalej
Nasza Pani często wchodziła do klasy z kakaowymi wafelkami kupionymi w szkolnym sklepiku. Zjadała je powoli w czasie lekcji, kiedy my, przełykając ślinę, próbowaliśmy okiełznać dwa brzuszki dużej litery „b”. Zachwycając się jednocześnie, jak to pięknie wyrysowała ją Pani na tablicy i autor elementarza na stronie osiemdziesiątej pierwszej. Dziś już nie mam żalu, że i […]
Czytaj dalej