Obserwuj mnie

Zamknij
Od soboty przeżywam wielkie święto. Zdarza się raz na pięć lat i trwa całe dwadzieścia dni. Rozumiem tych, którzy, aby naprawdę w tym czasie świętować, biorą urlop lub zaczynają oszczędzać sporo wcześniej tylko po to, by kupić drogi karnet i ten okres spędzić w Warszawie, w sali Filharmonii Narodowej. A kiedy w sobotni poranek uniesiony […]
Czytaj dalej
Dzwonią najczęściej w sobotnie przedpołudnia. Stoją przy furtce schludnie ubrani. Tak, to najlepsze określenie; kobiety trochę staroświecko, żadnych dekoltów, obcisłych strojów, odkrytych kolan, bez makijażu. Mężczyźni gładko wygoleni, w tanich, połyskujących od syntetyku garniturach i białych, zapiętych pod szyją koszulach. Zwłaszcza te koszule zapamiętuję. Biel odświętności, niewinności? Albo kamuflaż. Świadkowie Jehowy przypominają mi krewnych, przychodzących […]
Czytaj dalej
W czasie rozmowy padło: „No i wyszedł jak Zabłocki na mydle.” Frazeologizm wszystkim w końcu znany i dla każdego  zrozumiały. Dyskusja więc wartko i bez przeszkód toczyła się dalej. Przypomniał mi się, kiedy wracałem samochodem do domu. A właściwie, kim był ten unieśmiertelniony Zabłocki i o co chodziło z jego mydłem. Potem odszukałem w pamięci […]
Czytaj dalej
Nieznośny egoista i ekscentryk, dla którego istniała tylko pierwsza osoba liczby pojedynczej. Dla innych barwny ptak, miotający się w zamkniętej na głucho klatce komunistycznej Polski. Nie ma co, Tyrmand budzi emocje nawet trzydzieści lat po śmierci. Tak jest zawsze, gdy mamy do czynienia z silną osobowością, która lubi narzucać swój punkt widzenia. Może nie byłoby […]
Czytaj dalej
Czy to możliwe, by w jednym niewielkim opowiadaniu zdemaskować nikczemność całego systemu? Bez pouczania, mentorstwa, przyznania sobie przywileju wszechwiedzy narratora? Owszem, przy spełnieniu dwóch warunków. Posiadania literackiego talentu i osobistych, życiowych doświadczeń, które tekst uczynią krystalicznie wiarygodnym. Oba warunki spełnił Aleksander Sołżenicyn. Dlatego „Jeden dzień Iwana Denisowicza” odbija się w pamięci tak mocną pieczęcią.
Czytaj dalej
W górę lub w dół, ale zawsze pod ziemią. Nowe Muzeum Śląskie zaprojektowano nietypowo, choć z drugiej strony, w całkowitej zgodzie ze śląskimi realiami. Stoi przecież na terenach byłej kopalni „Katowice”. Do 1999 fedrowało się tu pod ziemią, więc od czerwca tego roku również pod ziemią kontempluje się sztukę i poznaje historię. Ogromne szklane świetliki […]
Czytaj dalej
Upalny koniec czerwca 2015 roku. Po czterech latach trudnej budowy na terenach pokopalnianych, Muzeum Śląskie w Katowicach uroczyście otwiera podwoje dla zwiedzających. Przejmująca jest symbolika tego momentu. Kultura na Górnym Śląsku już po raz kolejny wygrywa z brudnym przemysłem. Ślązacy, którzy przez pokolenia kojarzeni byli z, pozbawioną głosu, siłą roboczą, mają teraz jeszcze jeden powód […]
Czytaj dalej
Kapuściński, Singer, Legenda Młodej Polski, Antonioni, Słownik poprawnej polszczyzny, Bartoszewski, Wharton, Saul Bellow, Jeden dzień Iwana Denisowicza – jedynie wybrani autorzy i tytuły. Co je łączy? To książki, które z różnych powodów nie są mi potrzebne: mam dwie identyczne, nie lubię autorów, wreszcie jednokrotna lektura z powodzeniem wystarczy na całe życie. Postanowiłem zestaw gdzieś oddać. […]
Czytaj dalej