Obserwuj mnie

Zamknij
Druga część i kolejna porcja samochodowego powabu w wersji, która wybrzydzającego malkontenta nie pozostawi obojętnym. Najmłodszy z prezentowanych samochodów ma “zaledwie” 79 lat, a najstarszy 104. Coś je łączy? Niepospolite i rzadko spotykane współcześnie, bo tylko wśród aut z najwyższej półki, piękno linii, najdrobniejszego detalu. To jeżdżące – choć ze względu na wartość muzealną w […]
Czytaj dalej
Wyobrażam sobie, choć z dużym trudem, że można nie interesować się motoryzacją, obojętnym wzrokiem odprowadzać najnowsze modele luksusowych marek, a testy samochodów są ostatnią rzeczą, jaka mogłaby skupić uwagę. Czy to jednak możliwe, żeby nie zachwycić się urodą aut, jakimi jeździli dziadkowie i pradziadkowie? Auta retro przeżywają prawdziwy renesans. Z różnych i mnożących się renesansów […]
Czytaj dalej
Minął poetycki miesiąc, a u mnie ani wierszyka. Na moment pojawił się tylko Marek Grechuta w Lanckoronie. Jednym słowem, proza rządziła. I fotografia, no bo jak w takim miesiącu nie wyjść z aparatem w plener. Zanim jednak zaproszę do przeglądu, wcześniej smakowita anegdota z czasów najsłuszniej minionych. Przy okazji, ciekaw jestem, czy ktoś z Czytelników […]
Czytaj dalej
Amelia ma sześć lat i jest uosobieniem spokoju. Filip dwa – swoją żywiołowością mógłby obdzielić innych. Zuzia też dwa, ale miesiące i na razie głównie śpi. Ich mama, Karolina Wojaczek-Jergla, postanowiła każdego dnia wykonać swojej gromadce zdjęcia. Bohaterowie nie pozują, nie przygotowują się do sesji. Żyją swoim normalnym, codziennym życiem – bawią się, dokazują, jedzą i […]
Czytaj dalej
Każdy rodzaj literatury, mało ważne, o jakim gatunku myślimy – powinien być rękodziełem, właściwiej – myślodziełem z jakąś dozą wyjątkowości, a nie masowym produktem z taśmy, lepiej lub gorzej pozorującym unikatowy charakter. Wiem dobrze, to frazes, ale niestety nie dało się inaczej rozpocząć recenzji nowej (czy jeszcze?) książki Beaty Pawlikowskiej “Narkotyki, anoreksja i inne sekrety”. […]
Czytaj dalej
A warto zadawać takie pytanie? Przecież to proste – kwiatek nie ucieknie, jest kolorowy, więc i bez photoshopa się obroni, wystarczy trochę światła, włączony tryb makro. Do dzieła! I tak powstają kolejne miliony zdjęć. Rywalizować w tej tematyce mogą tylko ukochane kotki i pieski. Pół biedy, jeśli efektom towarzyszy rozczarowanie (“przecież na żywo było takie […]
Czytaj dalej
Blogowy kwiecień to trzy książki, trzy relacje z podróży (w tym jedna z bardzo szczególnej), czternaście listów i jeden mój syn Mahuno. Z czterech podstawowych działań najlepiej opanowałem dodawanie, więc błyskawicznie wyszło mi wszystkiego razem dwadzieścia jeden. Piękna liczba, żeby nie być posądzony o zarozumiałość, szeptem jedynie wspomnę, że w tradycji biblijnej oznaczająca doskonałość.
Czytaj dalej
Gdzieś w Chinach, w ciągnącej się kilometrami podziemnej drukarni, miliony Chińczyków zajmują się drukiem poradników radzących, jak być szczęśliwym, zachować młodość na starość, żyć coraz slowlej i być bardziej fit niż największy fit świata. Z przepastnych podziemi wysuwają się wypełnione książkami kontenery, które na ogromnych statkach transportowych płyną w stronę wszystkich księgarń w najodleglejszych zakątkach […]
Czytaj dalej
O tym, że mam syna dowiedziałem się, kiedy był już jedenastoletnim chłopcem. Zobaczyłem go na fotografii, jak odświętnie ubrany w koszulkę zapiętą pod szyją i różowe spodenki uśmiecha się trochę nieśmiało do swojego taty. Czyli do mnie – co tu dużo mówić, wzruszonego i szczęśliwego. Byłem pewien, że spędzimy razem szmat czasu. Skąd miałem wiedzieć, […]
Czytaj dalej