CO MOŻE DOBRA PARODIA (SZKODA, ŻE DAWNA)


Przyznaję, coraz mniej, a w zasadzie już wcale, nie śmieszy mnie dowcip kabaretowy w krajowym wydaniu. Kościół, polityka i seks to jedyne i obowiązkowe tematy godne jego uwagi. Oglądając – często ze zdumieniem – reakcje publiczności, może się zdawać, że inne treści nie istnieją. Przekraczane są kolejne granice dobrego smaku i przyzwoitości, a niestety każda przekroczona granica przestaje być granicą. Która z dwóch stron kreuje to tematyczne „zapotrzebowanie” – nie odgadnę. Nadal bronią poziomu kabarety: „Mumio” i „Kabaret Hrabi”.

Brakuje też dobrych pism satyrycznych. Gdzie te czasy, kiedy ukazywały się w sporych nakładach dwa tygodniki o tym profilu: ambitniejsze „Szpilki” i bardziej ludowa „Karuzela”. Ze świecą szukać programów telewizyjnych, które usiłowałyby choć zbliżyć się do szczytu, na którym zasiedli dawno temu twórcy „Kabaretu Starszych Panów”. Krótko mówiąc, ogólnie tęsknię za inteligentnym poczuciem humoru. Bez szyderstwa, ale z ciętą ironią. Bez wulgaryzmów, ale z dbałością o barwny język. Bez obrażania, ale z subtelnym użyciem nomen omen szpilki.

W kanonie satyry mieści się, między innymi, parodia – śmieszne naśladownictwo wypowiedzi, zachowań, utworów. Jeśli ma być śmieszne to pod pewnym wszak warunkiem. Że parodiującym jest oczytany inteligent z poczuciem humoru, który nie chce robić „imponująco błyskotliwej” kariery na szydzeniu z innych.

A parodia naukowa to już wyższa szkoła jazdy. Tak rzadka, że znam tylko jeden głośny przykład. Otóż, w 1926 roku grupa filologów, bibliofilów i historyków wydała w Krakowie słynny trzynasty numer, do dzisiaj ukazującego się i bardzo zasłużonego, „Przewodnika Bibliograficznego”. Autorów rozpoznano bardzo szybko; niemal wszyscy wywodzili się z kręgów bywalców „Hawełki”, „Jamy Michalikowej” i „Grand Hotelu”. A dlaczego słynny? Bo do złudzenia przypominał prawdziwe czasopismo wydawane przez Ossolineum. Zachowano nawet kolejność numeracji nowych książek.

Rzecz w tym, iż tytuły wszystkich ponad dwustu zostały zmyślone. Parodiowały w dowcipny sposób wady, przywary i twórczość żyjących wówczas znanych i szanowanych literatów, badaczy i polityków. Obecnie, po niemal stuleciu, nie wszyscy pozostali w naszej świadomości. Trudno, całość i tak stanowi, również współcześnie, przykład błyskotliwego humoru w najlepszym wydaniu. Oryginalny zapis tego niby „Przewodnika” (w skromnym wyborze) wyglądał tak:

 

Tatarkiewicz Wł., Prof. fil. Na Uniw. Warsz. Czy Stanisław August nosił getry? Przyczynek do poglądów filozoficznych epoki. Warszawa 1925. Str.18.
Kowalski Tadeusz. Pierogi z kapustą, jako potrawa spożywana przez św. Jacka w czasie głodu na misjach wśród Kumanów. Kraków. Polska Akademia Umiejętności, 1925. 8o. Str. 146.
Bystroń Jan Stanisław. Geneza i warianty pieśni „Pani dziś jest bez koszulki.” Nakładem Towarzystwa Ludoznawczego. 8o. Str. 32.
Kallenbach Józef. Prof. Uniw. Jagiellońskiego. Nieznany spis garderoby domowej domniemanego pradziadka Jacka Soplicy z r. 1727. Nakład Uniw. Stefana Batorego. 1925. 8o. Str. XXIII+2 z licznymi podobiznami.
Sierpiński Wacław. Prof. Uniw. Warszawskiego. O pewnym dowodzie pewnego twierdzenia i pewnym zagadnieniu tyczącym się pewnych przypadków błędnego stosowania pewnych zasad do rozkładu pewnych liczb całkowitych na pewne sumy potrójne. Warszawa. Nakładem Polskiego Towarzystwa Matematycznego. Z zasiłku Min. W.R. i O.P. 1925. 8o. Str. 142.
Srokowski Konstanty. Rosja sowiecka z okien wagonu i z głowy własnej. Kraków. Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej. 1925.
Wachholz Leon. Uwiedzenie czy zgwałcenie? Sprawa Fausta i Małgorzaty wobec Kodeksu Karnego b. trzech zaborów. Kraków. 1925. 8o. Str. 218 + 7 tablic.
Wrzosek Adam. Numizmatyka dla medyków. Warszawa. M. Arct. 1925. Str. 318 + 73 tablic.
Birkenmajer Aleksander. Szesnasta karta rękopisu Nr 2798 Biblioteki Jagiellońskiej i inne szesnaste karty innych rękopisów innych bibliotek. Kraków, 1925. 4o. Str. 78.
Pigoń Stanisław. Cela Konrada i postępy higjeny w Wilnie. Wino. Nakł. Dyrekcji Gimnazjum białoruskiego. 1925. Str. 39.
Urban T. J. Ks. O czem powinny myśleć młode mężatki w decydujących momentach. Kraków. Nakł. Towarzystwa Jezusowego. 1925. Str. 24.
Tuwim Juljan. A to już miała pani w ręku? Wybór poezyj własnych. Warszawa. Nakładem poety. Str. 327.
Bernacki Ludwik jun. Cennik bufetu w teatrze Stanisława Augusta. Tom dodatkowy do dzieła „Teatr, dramat i muzyka za Stanisława Augusta”. Lwów. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. 1925. Str. IX+146+12 tabl. jadłospisów.
Jerzy hr. Mycielski. Gdym się rodził z Tarnowskiej… Najpiękniejszy dzień mojego życia. Nakładem autora, 1925, str. 32.
„Kurier Lwowski” w recenzji z czwartego marca 1926 rok pisał o autorach i genezie powstania druku: „(…) w Grand Hotelu kąt przytulny i stół znaleźli. Tu przy węgrzynie toczy się gawęda, tu rodzą się pomysły i fraszki, tu na światło lamp elektrycznych wychodzą odkrycia (…). W takiej to atmosferze zrodził się wśród koryfeuszów bibljofilstwa krakowskiego figiel zacny i sowizdrzalska zabawka. Rzucił ktoś pomysł, dojrzał on szybko, zaczem w zapustny wtorek ukazał się w Krakowie „Przewodnik Bibjograficzny” za rok 1925.”
Choć wydrukowano cztery jego wydania, publikacja należy obecnie do białych kruków. Przeglądałem zawartość wiele razy. Jak rzadko sprawdza się tu zasada, że dobra parodia śmieszy nie tylko za pierwszym razem.


TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

WIELKI POST I MAŁE PYTANIA
18.03.2022
MARCIN WILK „POKÓJ Z WIDOKIEM NA MORZE. LATO 1939”
24.02.2022
MATUZALEMOWY WIEK I SZEWSKA PASJA NIE IDĄ W PARZE
27.01.2022
RYLSKI „JADĄC”. A TY CZEGO SŁUCHASZ W SAMOCHODZIE?
01.12.2021
MARTA KWAŚNICKA „POMYŁKA” (RECENZJA)
11.02.2021
TEŻ JESTEŚ ZAŻENOWANY, CZYTAJĄC BIOGRAFIE?
08.08.2019
AMOR TOWLES „DŻENTELMEN W MOSKWIE”. PRZECZYTAM PONOWNIE?
07.03.2019
KSIĄŻKI DLA NAJMŁODSZYCH. MÓJ BARDZO OSOBISTY KANON (CZ. I)
26.10.2018
JEST JÓZEF IGNACY KRASZEWSKI „TYTANICZNYM GRAFOMANEM”?
25.05.2018