CZY ELEKTROWNIA ROŻNÓW JEST ATRAKCJĄ TURYSTYCZNĄ?


Mógłbym powtórzyć za autorem relacji zamieszczonej w 1937 roku na łamach pisma „Światowid”: Opuszczam Rożnów, pokrzepiony na duchu. On opisywał inwestycję dopiero powstającą, stąd dalsze słowa: Widziałem bowiem początek dzieła, którego zazdrościć nam będzie Europa. A ja, osiemdziesiąt trzy lata później, potwierdzam: Widziałem dzieło, które nadal onieśmiela. A wszystko na tle jednego z piękniejszych polskich krajobrazów. W końcu jesteśmy nad Dunajcem.

A Dunajec, jak wiadomo, to rzeka kapryśna. Poskromić ją chciano już pod koniec I wojny światowej, ale dopiero gigantyczna powódź, której kulminacja nadeszła niespodziewanie 18 lipca 1934 roku, przyspieszyła podjęcie decyzji. Pod wodą znalazło się 250 tysięcy hektarów. Ponad 22 tysiące domów zostało zrujnowanych, a w rwących nurtach utonęło 80 osób. W ciągu kilku lipcowych dni przez Dunajec przepłynęło wtedy tyle wody, ile przez cały rok. Miarka się przebrała i koparki wjechały na teren najwęższego miejsca  przełomu Dunajca we wsi Rożnów w czerwcu 1935 roku. Niestety, przecięcia wstęgi na jednej z poważniejszych inwestycji II Rzeczypospolitej dokonali Niemcy w 1941.

 

Napełnianie zbiornika i uruchamianie hydrozespołów trwało dwa lata.

 

I tak powstało Jezioro Rożnowskie o całkiem sporej długości, bo dwudziestu dwóch kilometrów. Jeden z najatrakcyjniejszych zbiorników wodnych nie tylko w Małopolsce.

 

Od budowy minęło już prawie osiemdziesiąt lat, a zapora wciąż robi wrażenie. Niezależnie, czy stoi się na szczycie, czy u jej podnóża. To w końcu ponad pół kilometra długości i 32,5 metra wysokości. Betonowy mur o szerokości ok. 40 m stoi na fundamencie wpuszczonym 17 m w podłoże. Wymieniam te dane nie bez powodu; wystarczy spojrzeć na fotografie archiwalne, by się przekonać, jak prymitywnymi metodami z dzisiejszego punktu widzenia, uzyskano takie efekty. To jednak nie cała prawda, na budowie wykorzystano wszystkie najnowsze rozwiązania techniczne owych czasów.

 

Warto też spojrzeć na stroje robotników. Odzież robocza była wyraźnie domowego pochodzenia; z reguły to stare, znoszone ubrania codzienne, zdarzają się nawet kamizelki (nie odblaskowe, a od garnituru), kaszkiety, kapelusze (!) i szale. Darmo szukać kasków, rękawic, ochronnych okularów.

 

Rożnów to jedna z wielu polskich elektrowni wodnych. Kiedy zapytałem kilka osób, ile ich mamy, w wariancie najbardziej optymistycznym usłyszałem: coś koło pięćdziesiątki. W rzeczywistości jest ich na terenie Polski, uwaga, 727. W liczbach jesteśmy potęgą, tyle że większości są to mali producenci prądu, dający razem około 2% energii elektrycznej. I raczej w kraju o nizinnym charakterze nie będzie więcej.

 

Elektrownie wodne mają jednak pewien walor, którego brakuje innym typom elektrowni – są zwyczajnie ładne, a usytuowanie na rzekach i stworzonych wielkich jeziorach, często w górskim krajobrazie, dodaje tym „fabrykom prądu” sporo uroku. Żadna inna elektrownia nie ma go tyle. Marzy mi się opracowanie szlaku turystycznego prowadzącego śladami tych często ponad stuletnich czynnych zabytków. Latami byłoby co zwiedzać.

 

Materiały archiwalne pochodzą z Narodowego Archiwum Cyfrowego



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MARSZOWICE ALBO O ELEKTROWNI JAK Z OBRAZKA
07.05.2020
MODERNIZM W KATOWICACH. WYCIECZKA PIERWSZA
17.01.2019
WNĘTRZA, W KTÓRYCH POMYSŁ, SENS I KOMINEK
04.01.2019