CZY TO ABY NA PEWNO KATOWICE?


Zwykły śmiertelnik może bardzo chcieć, a i tak w czasie trwającego Szczytu Klimatycznego nie ma żadnych szans, by zobaczyć największe atrakcje architektoniczne. Katowice, a dokładniej prestiżowa Strefa Kultury – wizytówka miasta, zostały odgrodzone od świata gęstym szpalerem wszelakich służb i ogrodzeń. Pomyślałem, że nadarza się okazja, by otwarcie zignorować te zakazy i pokazać – zwłaszcza tym, którzy dawno tu nie byli – jak wygląda nowe centrum.

Przybysz rozpoznaje Spodek i w zasadzie to wszystko. Sprawia wrażenie jakby się znalazł na innej planecie, czego sam byłem kilka razy świadkiem. Ciekawa obserwacja – spoglądać na kogoś, kto się rozgląda, powoli i w milczeniu obraca z lekko nieprzytomnym wzrokiem, po czym mówi: „to niemożliwe”.

 

Najpierw Muzeum Śląskie. Mógł powstać przytłaczający, ogromny gmach, zamiast tego wykorzystano na terenie dawnej kopalni „Katowice” przestrzeń znajdującą się pod ziemią, gdzie umieszczono większość ekspozycji. Na górze szklane boksy i odrestaurowana dawna zabudowa. Kopalniany szyb „Warszawa” z tarasem widokowym góruje nad całością.

 

Trzy lata temu otwarto Międzynarodowe Centrum Kongresowe dla piętnastu tysięcy użytkowników. Coraz bardziej rozpoznawalne, dzięki łamanemu pod różnymi kątami, charakterystycznemu dachowi, pokrytemu trawnikiem. Podziemne przejście łączy je ze znajdującym się obok Spodkiem, z którym wcale nie zamierza konkurować. Raczej oba obiekty zadziwiająco dobrze się uzupełniają i tworzą największą przestrzeń konferencyjną w Polsce.

 

Do nowej siedziby Narodowej Orkiestry Polskiego Radia przeglądającej się w szklanych taflach Centrum Kongresowego musiałem się przekonać. Lepiej byłoby powiedzieć – musiałem ją oswoić. Wpierw bryła wydawała mi się zbyt ciężka i „poważna”. Dopiero po jakimś czasie doceniłem nawiązanie do architektury Nikiszowca – katowickiej dzielnicy familoków z początku XX wieku. I elewacje wykonane z cegły ręcznie wypalanej przez rzemieślników, niemal identycznej jak tam, wreszcie czerwień wnęk przypominającą tę ze śląskich okien.

 

 

Jakby instytucji kultury w tym miejscu było mało, na pobliskim rondzie lokum znalazła Galeria Rondo Sztuki, należąca do Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Bywam tu często; podoba mi się promowanie artystów lokalnych z jednej strony, z drugiej częste wystawy tych o renomie światowej. Dużo się dzieje, ale mam wrażenie, że przydałaby się lepsza promocja.

 

Wreszcie ikona, z którą Katowice kojarzone są od niemal już półwiecza – Spodek. Dopiero uświadomienie sobie faktu, że budowano go w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, pozwala naprawdę docenić awangardowy, wizjonerski pomysł architektów. Hala widowiskowo-sportowa obliczona na prawie dwanaście tysięcy osób sprawia wrażenie jakby czas jej się nie imał; wygląda wciąż lekko, świeżo, nowocześnie.

 

Trzynastopiętrowy biurowiec .KTW otwarto w tym roku. Całkowicie przeszklony, więc niezły dla fotografii o każdej porze. Obawiam się trochę, że planowana sąsiednia wieża, wysoka na trzydzieści jeden pięter, zdominuje ten fragment miasta (trzydziestopiętrowy Altus stoi w „bezpiecznej” odległości).

Razem wygląda to świetnie. Czuje się w tym miejscu witalność i energię. Nie dziwią mnie słowa Tomasza Koniora, autora siedziby NOSPR-u, za którą otrzymał, m.in. Nagrodę Główną, Five Star Award, European Commercial Property Awards: „Przyjechałem do Katowic 20 lat temu i już wtedy czułem, jak olbrzymi potencjał drzemie na Śląsku. Katowice zmieniają się w sposób niesamowicie dynamiczny. Jest to miejsce ekscytujące.”

 

Miejsca, które pokazuję to jedna z moich ulubionych przestrzeni w Katowicach – do nieustannego odkrywania i architektonicznych zaskoczeń. Zresztą, co cieszy, ten fragment miasta stał się jeszcze jednym punktem wymarzonym dla spacerowiczów i – to akurat mnie nie dziwi – całej rzeszy fotografów. Tych od architektury, od sesji ślubnych i sesji z modelkami. Na milionach smartfonowych adeptów sztuki z wycieczek szkolnych kończąc.

 

Katowice – kopalnie, przemysł ciężki, szarość i pył pokrywający wszystko. Najwyższa pora na rozprawienie się ze wciąż pokutującym stereotypem. Nie tak znów często można obserwować szybką metamorfozę miasta w równie niesamowitej skali. Sęk w tym, że zmiana wizerunkowa jest zmianą mentalności. A to zdaje się, najtrudniejsze.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NOWE WNĘTRZA W STARYM NIKISZOWCU
07.02.2019
MODERNIZM W KATOWICACH. WYCIECZKA PIERWSZA
17.01.2019
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
RYNEK W KATOWICACH. POWAB, PALMY I POTOK
25.08.2016
W NIKISZOWCU CZY W ARKADII? (cz. II)
08.07.2016
NIKISZOWIEC – PERŁA KATOWIC (CZ. I)
01.07.2016
KATOWICKI GISZOWIEC, CZYLI WSI SPOKOJNA…
13.05.2016
galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim
MUZEUM ŚLĄSKIE W KATOWICACH. SCHODZIMY /II/
07.09.2015
Muzeum Śląskie w Katowicach - widok z szybu h
NOWE MUZEUM ŚLĄSKIE W NOWYCH KATOWICACH /I/
30.08.2015