CZY WYŻEJ JEST PIĘKNIEJ? O FOTOGRAFII Z DRONA


Najbardziej ekscytujący w tej przygodzie wciąż pozostaje element zaskoczenia. Drony pozwalają spełnić i dziecięce, i dorosłe marzenia o oderwaniu się od ziemi i sprawdzeniu jak świat wygląda oczami lecących wysoko ponad głowami ptaków. Fotografuję z drona od dwóch lat i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Taka perspektywa po prostu nie może się znudzić.

W pierwszej „dronowej” relacji pisałem, w jaki sposób uczę się fotografować z drona? Czytam ponownie te zdania i – choć zdobyłem już nieco doświadczenia – nadal wskazówki pozostają aktualne. „Kiedy jestem pytany, od czego zacząć przygodę z fotografią, niezmiennie udzielam tej samej odpowiedzi: od rzeczy najprostszych. Przede wszystkim uświadomienia sobie, że powstaje ona w głowie. Aparat jest tylko narzędziem. Więc na początek raczej nie Seszele i zamki nad Loarą, a jakże banalne i prozaiczne wprawki – wyjście z domu, uważna wędrówka po okolicy w poszukiwaniu ciekawych kadrów. Tak kiedyś zrobiłem z Praktiką, pierwszym aparatem, jaki dostałem od mojego ojca. I ten scenariusz powtarzam teraz, kiedy kupiłem swój pierwszy dron.”

 

 

Do ubiegłego roku latanie lekkimi dronami było możliwe dla każdego, Na szczęście to się zmieniło i teraz, żeby latać nad głowami trzeba latać z głową. Czyli mieć minimum 16 lat (czyżby kres dronowych prezentów na I Komunię?), zarejestrować się jako operator na stronie Urzędu Lotnictwa Cywilnego i przejść szkolenie na stronie ULC. A na zakończenie zdać test. Po całym procesie otrzymuje się numer identyfikacyjny, który trzeba umieścić na każdym swoim dronie.

 

Nawet lata praktyki i celująco zdany egzamin nie zwalnia z elementarnej wiedzy. Ta zaś mówi, że i najlepsi operatorzy dronów tracą czasem kontrolę nad pojazdem. Jakby tego było mało, nawet najdroższe drony ulegają awarii i to w sytuacjach najmniej spodziewanych.

 

Jedno pozostaje niezmienne – niezależnie od tego, czy latanie dronem jest pełnym estetycznych wrażeń hobby, czy dochodowym biznesem, pozostaje jedną z większych przygód i prawdziwych przyjemności, jakie można sobie wyobrazić.

 

 

Na dobrą sprawę całkiem niedawno nawet zwykły fotograf-amator otrzymał narzędzie, dzięki któremu ma możliwość dotarcia do miejsc nieosiągalnych i rejestracji unikalnych widoków z egzotycznej zupełnie perspektywy. Mógł wcześniej oczywiście wynająć mały samolot bądź helikopter, ale taki koszt często przekracza cenę zakupu drona.

 

Wiem, że cena za przyzwoitej jakości drony może odstraszać. Już po pierwszym locie nie miałem wątpliwości, że był to dobry wybór. Nagle unosząc się w burej przedwiosennej scenerii końca lutego zobaczyłem świat z lotu ptaka, wyglądający zjawiskowo. Znalazłem się, głównie dzięki nowej perspektywie, w zupełnie innym wymiarze.

 

Jakie z tego płyną wnioski? Jeśli fotografia (także filmowanie) to coś więcej niż tylko okazjonalny epizod w postaci „pstrykania” zdjęć telefonem, a przy tym jesteś osobą przezorną i odpowiedzialną, pomyśl, czy dron nie powinien się znaleźć w twojej fotograficznej torbie. Czeka nowy, wspaniały świat. To pewne.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

DZIKA PROMENADA W PSZCZYNIE. NAPRAWDĘ DZIKA?
16.09.2021
ŚLĄSKI OGRÓD BOTANICZNY W RADZIONKOWIE. JAKI PO PIĘCIU LATACH?
20.05.2021
MARCIN WRONA „WRONĄ PO STANACH” (RECENZJA)
22.04.2021
NA ROWER! O DZISIEJSZEJ FRAJDZIE I DAWNYCH PRZEPISACH
15.04.2021
BAZYLIKA PIEKARSKA NA FOTOGRAFIACH I WE WSPOMNIENIACH
01.04.2021
MARIUSZ SZCZYGIEŁ „OSOBISTY PRZEWODNIK PO PRADZE”
11.03.2021
OJCOWSKI PARK NARODOWY MA JUŻ 65 LAT
04.02.2021
SZWAJCARIA RACHOWICKA. GDZIE I DLACZEGO TAK WARTO
15.10.2020
ŚWIERKLANIEC. CHOĆ PIĘKNIE, A JEDNAK ŻAL
01.10.2020