CZY ZABIERAĆ DZIECI NA POGRZEB?


Kilka lat temu umarł mój wujek. Zjechali bliscy, także córka zmarłego z rodziną. Po pogrzebie, nieco zdziwiony, zapytałem ją, dlaczego nie było męża z dziećmi – wówczas chłopcami w wieku sześciu i ośmiu lat. Usłyszałem, że aby uchronić pociechy przed traumą w życiu dorosłym, cała trójka pojechała na czas ceremonii pogrzebowych dziadka do Muzeum Bolka i Lolka. Od tamtej pory jeszcze kilka razy w podobnych okolicznościach spotkałem się z tego rodzaju decyzjami. I wciąż nie opuszcza mnie pytanie, czy odgradzając najmłodsze pokolenie od tematu śmierci nie wyrządza mu się trudnej do naprawienia krzywdy.

Od jakiegoś czasu widać, jak śmierć wypierana jest coraz skuteczniej ze świadomości. Sprzyja temu świat nastawiony na używanie, konsumpcję, gloryfikowanie „wiecznej” młodości. O śmierci się nie rozmawia, zwłaszcza odkąd zabrakło rodzin wielopokoleniowych, w których temat pojawiał się, rzec można, naturalnie. Gdzie istniał powtarzalny cykl i najmłodsi towarzyszyli dziadkom w ich umieraniu, oswajając się z porządkiem życia od narodzin po śmierć i jako świadkowie, i w konsekwencji upływającego czasu, także uczestnicy.

Dziś ciężko chora babcia leży w szpitalu. Decyzja o odwiedzinach dzieci należy do rodziców – bo to już nie domowe przejście do innego pokoju – i często sprowadza się do ustalenia, że pozostaną w domu, bo „babcia nie wygląda dobrze”.

Trudno więc się dziwić, że jeśli wyłącza się je z towarzyszenia bliskiej osobie już na etapie choroby, to później tym bardziej rezygnuje się z ich uczestnictwa w pogrzebie, uznając, że nie ma nawet sensu wyjaśniać, co się stało, ponieważ dzieci i tak nie będą w stanie sobie tego ułożyć. A jeszcze mogą je męczyć nocne koszmary albo nabawią się nerwowych tików. Więc zamiast żegnając na pogrzebie kochanego dziadka lepiej niech czas spędzą z Bolkiem i Lolkiem.

Pytanie, kiedy przyjdzie pora na zdjęcie różowych okularów. Na rezygnację przez rodziców z nadmiernej opiekuńczości, która skutkuje tym, że pewne kwestie są nieobecne i będą do przerobienia zbyt późno, bo dopiero w życiu dorosłym. I czy naprawdę zbawienne jest odsuwanie już tylko samego narażenia na stres, nie mówiąc o stawianiu czoła problemom. Jak dalece przesuwać cezurę wiekową, by mały człowiek na miarę swoich możliwości zaczął się mierzyć z bolesnymi tematami.

Czy nie byłoby właściwiej, jeszcze przed uroczystościami żałobnymi, zdecydować się na rozmowę z dzieckiem, na stworzenie mu poczucia bezpieczeństwa, opowiadając, co zobaczy w kościele, jak wyglądają ceremonie na cmentarzu i że różne są objawy miłości i przywiązania; należy do nich też smutek, płacz i łzy, jakie zobaczy na twarzach. To pozwoliłoby mu urealnić pojęcie śmierci, rozpocząć trwający całe życie proces pojmowania, a właściwiej – dramatycznie trudnego oswajania się z żegnaniem kochanych osób.

Antonina Krzysztoń w rozmowie z Marcinem Jakimowiczem mówi: „Byłam zżyta ze śmiercią od dzieciństwa; od czasu, gdy zmarł mój tata – ogromna miłość mojego życia. Rodzina nie wzięła mnie na jego pogrzeb. Bali się, że będzie to zbyt wielka trauma dla czterolatki. Dziś widzę, że to był błąd. Dzieci muszą doświadczyć pożegnania, bo inaczej będą tłumiły, tłamsiły w sobie wiele uczuć, emocji, pytań. Przyznaję szczerze, że do pewnego czasu nie wierzyłam w śmierć taty. Myślałam, że rodzina ukrywa przede mną, że zamknęli go w więzieniu. Czekałam, aż wróci. Tę stratę odrobiłam dopiero po latach. Opłakałam tatę już jako dorosła osoba.”

Nie wiem, jak chłopcy mojej kuzynki potraktują w przyszłości narzuconą absencję na pogrzebie dziadka. Mam nadzieję, że Bolek i Lolek nie będzie im się kojarzył do końca życia z pożegnaniem, którego nie było. Mam też nadzieję, że one same – w chęci stworzenia własnym dzieciom złudnej strefy komfortu – porzucą pomysł, aby na czas pogrzebu któregoś z bliskich zabrać je do muzeum bohaterów z kreskówek.

A może mimo wszystko pójdą tropem swoich rodziców. Wtedy powtórzą usłyszany przed laty tekst: „Dzieci, choć odszedł wasz dziadek, w życiu ważne jest dobre samopoczucie. Zobaczycie, ile w Bolku i Lolku pozytywnej energii. Bawcie się dobrze!”



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

STEFKA I POZOSTALI ŚWIĘCI
01.11.2017
DWA ZEGARY I ŚWIĘTO ZMARŁYCH
02.11.2015