CZYTANKA WG ŚWIĘTEGO ZIOMA JANKA ALBO „ZAPODANE” PISMO ŚWIĘTE


„Master jedz! A on na to: Ja mam żarcie, o którym wy nie macie pojęcia. Wtedy oni gadali między sobą, że pewnie jakiś ziom przyniósł mu szamę. Jezus przyczaił do nich: Moja szama to uskutecznianie opcji Tego, który mnie tu przysłał.” Jesteś zaskoczony? Zbulwersowany? Tak, to naprawdę Pismo Święte i nieostatni dziś cytat, którego lektura każe zapytać, czy istnieją granice eksperymentowania z tekstem Biblii.

Dotarła do mnie ostatnio Ewangelia św. Jana przełożona na młodzieżowy slang. Nie ukrywam, wiele zdań przeczytałem dwa razy, szukając powodu, dla którego zastosowano właśnie takie słownictwo. Pedagog, Beata Lasota, która z grupą przyjaciół podjęła się tłumaczenia, dowodzi, że młodzież nie sięga po tradycyjne tłumaczenia Biblii, a „Czytanka” może być pretekstem i szansą, by tam zajrzeć. Trudno mi się z tym zgodzić; co w takim razie stoi na przeszkodzie, by „Dziady” Mickiewicza, „Lalkę” Prusa i „Antygonę” Sofoklesa również przełożyć na język młodzieżowy, bo w oryginale z pewnością młody człowiek nigdy nie przeczyta.

Pora wyjaśnić, o czym mowa. Oto przetłumaczony w „Czytance” fragment Ewangelii wg św. Jana, Rozdział 4:

Panna przy studni

1. A kiedy Master dostał cynk, że faryzeusze skapnęli się, że ma coraz więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan, 2. chociaż w sumie to nie Jezus zanurzał w wodzie, tylko jego ekipa, 3. wyszedł z Judei i wrócił do Galilei. 4. Musiał przebić się przez Samarię. 5. Kiedy dotarł do samarytańskiej wioski (Sychar) blisko działki, którą Jakub odpalił swojemu synowi Józkowi, 6. była tam studnia Jakuba, więc Jezus zmachany podróżą, glebnął se przy niej. To było koło południa. 7. A tu wbija się samarytańska laska, żeby nabrać wody. Jezus zagaił do niej: Dasz mi się napić? 8. Bo jego ekipa poszła do miasta, żeby kupić żarcie. 9. Wtedy ta panna powiedziała mu: Pogięło cię? Jesteś Żydem i prosisz mnie, Samarytankę, o wodę? (bo Żydzi nie zadają się z Samarytanami). 10. Jezus na to: Gdybyś wiedziała, co Bóg chce ci dać i znała gościa, który cię prosi o wodę, to ty byś go prosiła, żeby ci dał żywej wody. 11. Mówi mu: Człowieku, nie masz nawet wiaderka, a ta studnia jest nieźle głęboka; skąd masz żywą wodę? 12. Może jesteś lepszy od naszego pradziada Jakuba, który nam odpalił tę studnię w spadku i sam z niej pił, i jego synowie, i nawet jego bydło? 13. Jezus na to: Każdego, kto pije tę wodę, znowu będzie suszyć. 14. Ale jak ktoś napije się wody, którą ja mu zapodam, tego już nie będzie nigdy suszyło, tylko ta woda będzie w nim pompować życie aż do wieczności. 15. Panna do niego: O, bez kitu, to zapodaj mi tę wodę, żeby mnie już nie suszyło i żebym nie musiała ciągle tu biegać! 16. On na to: Dobra, to leć po męża i wracajcie tutaj! 17. Panna przyczaiła: No, ale ja nie mam męża. Jezus do niej: Proste, że nie masz. 18. Miałaś pięciu, a ten klient, którego teraz masz, to nie twój mąż. Dobrze gadasz. 19. A panna: Ej gościu, normalnie jesteś prorokiem!

Przekład Ewangelii św. Jana na młodzieżowy slang budzi zaciekawienie, niedowierzanie („naprawdę chodziło o ewangelizację, nie profanację?”) i chyba jedynie tyle. Gdybym nie znał biblijnego tekstu wcześniej, mało prawdopodobne, bym wiedział, o co chodzi. Dotyczy to i sensu, i znaczenia słów – dobrym przykładem jest „zapodaj”, nie istniejące w literackiej polszczyźnie; nie do końca wiadomo, co oznacza.

Pomysłodawcy mieli z pewnością dobre intencje – trzeba dotrzeć do młodego pokolenia, które posługuje się slangiem i z własnej inicjatywy nigdy nie sięgnęłoby po Pismo Święte. Tylko, czy to nie tak, jakby ktoś chciał wychować pokolenie miłośników muzyki poważnej za pomocą melodyjek ze smartfonów?

Porównajmy przekład jednego ze zdań w wersji młodzieżowej z tłumaczeniem księdza Wujka z 1599 roku i współczesnym, wziętym z Biblii Paulistów.

Czytanka św. ziomka Janka: „Była tam studnia Jakuba, więc Jezus zmachany podróżą, glebnął se przy niej. To było koło południa. A tu wbija się samarytańska laska, żeby nabrać wody. Jezus zagaił do niej: Dasz mi się napić? Bo jego ekipa poszła do miasta, żeby kupić żarcie. Wtedy ta panna powiedziała mu: Pogięło cię? Jesteś Żydem i prosisz mnie, Samarytankę, o wodę?”

Biblia ks. Wujka: „A była tam studnia Jakubowa. Jezus tedy, spracowany z drogi, siedział tak nad studnią. Godzina była jakoby szósta. Przyszła niewiasta z Samaryjej czerpać wodę. Rzekł jej Jezus: daj mi pić. Bo uczniowie jego odeszli byli do miasta, aby kupili strawy. Rzekła mu tedy ona Samarytańska niewiasta: Jakoż ty, Żydem będąc, prosisz mnie pić, któram jest niewiasta Samarytanka?”

Biblia Paulistów: „Tam znajdowała się studnia Jakuba. Jezus, zmęczony przebytą drogą, usiadł obok studni, a było to około godziny szóstej. Nadeszła wtedy kobieta – Samarytanka, aby zaczerpnąć wody. Jezus poprosił ją: „Daj mi się napić”. Jego uczniowie natomiast poszli do miejscowości, aby kupić coś do jedzenia. Kobieta odparła jednak: „Jakże ty, Żyd, możesz prosić mnie, kobietę samarytańską, o wodę?”

Co wynika z tego zestawienia. W każdym przekładzie, a już szczególnie w przekładzie tekstu wielkiego, nie wolno ograniczać się wyłącznie do znaczenia słów (w końcu glebnął se – siedział – usiadł, znaczy to samo). Nie wolno, ponieważ równie ważne jak informacja pozostaje oddanie ładunku emocjonalnego.

Taki zabieg nie jest możliwy, jeśli pełen niuansów język literacki, w jakim napisano tekst biblijny, zastąpiony bywa slangiem skrajnie spłaszczającym obraz. „Czytanka świetego zioma Janka” jest tego najlepszym przykładem. Śmieszy przekonanie autorów, że Pismo Święte stanie się lekturą młodego człowieka, bo znajdzie wreszcie tekst napisany swojsko. Aż się chce ich zapytać, wzorem dziewczyny przy studni, obracającej się najwyraźniej w środowisku samarytańskich hip-hopowców: „Pogięło was?”

„Jezus do niej: Halo, ale to ja jestem tym Mesjaszem, wiesz? I w tym momencie zlazła się jego ekipa i nie mogli rozkminić, czemu on gada z tą panną.” Kiedy czytam podobne fragmenty, dochodzę do wniosku, że autorom zabrakło wewnętrznej uczciwości i zrozumienia, z jakim tekstem się mierzą. Mamy wersję uwspółcześnioną i unowocześnioną „na maksa”. Co dalej? Młody człowiek po przeczytaniu „jego” tekstu sięgnie zaintrygowany po Biblię Tysiąclecia, żeby sprawdzić, jakim naprawdę językiem mówił Jezus? Następnie pozostawi „fajny język” świętego zioma Janka i zachwyci się sensem i treścią Ewangelii w którymś z literackich przekładów? 

„Tu właśnie sprawdza się gadka, że inny ziom sieje, a inny zbiera.” No właśnie, jakieś ziomy posiały, tylko kto to teraz ma zbierać? I po co.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KIŚLU, KISIELU? ODMIANA NAZWISK CZYLI KŁOPOTY
05.12.2019
SKĄD SIĘ WZIĄŁ RUSKI ROK, CZESKI BŁĄD I GDZIE JEST BERLINKA
01.08.2019
PROSZĘ PANI, PROSZĘ PANIĄ. WCALE NIE TAKIE OBOJĘTNE
16.07.2019
o nadużywaniu słowa wow
NA DŹWIĘK SŁOWA WOW DOSTAJĘ WYSYPKI. DZIWNE?
04.07.2019
ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE BŁĘDY JĘZYKOWE? 48 „BYKÓW” CZEKA
20.06.2019
TAK CZY TAK? JĘZYKOWE STETY I NIESTETY
30.05.2019
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (XVIII)
09.05.2019
DO DYKTANDA TŁUŚCIEJSZY KEBAB (KEBAP?)
28.03.2019
ODPOWIEDZI PYTAJĄCE. MODA JĘZYKOWA DLA NIEZDECYDOWANYCH?
21.02.2019