DLACZEGO SZTUKA WSPÓŁCZESNA TAK MNIE POCIĄGA (CHOĆ SIĘ NA NIEJ NIE ZNAM)


Ma opinię udziwnionej, elitarnej, dostępnej garstce wtajemniczonych. Jeśli więc nie skończyło się Akademii Sztuk Pięknych, nie ma sensu kupować biletu na coś, co hermetyczne i pewnie wywoła  skrępowanie. Co tu dużo mówić, w powszechnej świadomości sztuka współczesna PR ma raczej czarny. Kierunku artystycznego nie ukończyłem (przy najlepszych chęciach, filologia polska takim nie jest), wiedzę na temat sztuki określiłbym jako nieco powyżej przeciętnej, a jednak muzea i wystawy mogą liczyć na moją częstą obecność. Co więcej, kontakt ze sztuką traktuję jako skuteczną terapię. I właśnie na ten temat kilka uwag i fotograficznych impresji.

Bo wiedza, moim zdaniem, potrafi w odbiorze sztuki przeszkadzać. Skłania do „naukowego” podejścia, pozornej łatwości osądu i maniery. Tymczasem przed wejściem na wystawę należy odstawić intelektualny ciężki bagaż, ale też trzeba się pozbyć kompleksów, że to daremne, bo na pewno „czegoś nie zrozumiem”.

 

Ważna jest natomiast elementarna świadomość, że mniej więcej sto lat temu opozycja ładne-brzydkie przestała istnieć. Sztuka współczesna nie jest od cieszenia oczu, a artysta od tworzenia dekoracyjnych obiektów. Liczy się pokazanie świata „prawdziwego”. Podejmowanie tematów, które spychamy głęboko do podświadomości: starości, śmierci, choroby, kalectwa. Liczy się zaskoczenie.

 

Jest też współczesna sztuka prowokacją, demaskowaniem, zabawą, odkrywaniem cielesności, zrywaniem tabu. Choć akurat z tym ostatnim mam problem. Nie powinno się, według mnie, eksploatować tych tematów, które w kodzie kulturowym zastrzeżone są dla sfery sacrum i które mogą w rezultacie obrażać uczucia innych. Niby to oczywiste, niby granice są dosyć ostro wytyczone, ale wiadomo – nic tak nie działa na popularność jak chodzenie w aureoli twórcy kontrowersyjnego.

 

Jest w sztuce dzisiejszej tak niebywała różnorodność, że trudno z góry założyć, co jest sztuką, a co nie. Wiadomo tylko, że może być nią wszystko, stąd tak częste zjawisko burzenia estetycznych przyzwyczajeń. I daremność stawiania pytań typu, „co autor chciał przez to powiedzieć?”. Tak, daremność, bo nie ma jednej obowiązującej interpretacji. Zamiast, pojawia się inne ważne pytanie: „jak reaguję na dzieło i z czym mi się kojarzy?”.

 

Czy to „wszystko” trzeba rozumieć? Nie tylko nie trzeba, ale czasem nie należy. Wiele happeningów to przecież nic innego, jak dobra, surrealistyczna zabawa. Bo sztuka współczesna potrafi też rozładowywać napięcia, stres. A przeintelektualizowane  dorabianie teorii potrafi niejednokrotnie tylko dodatkowo ubawić. Poza tym, w wielu dziełach próżno szukać treści. Tak jest przecież z abstrakcjami, które programowo żadnej nie zawierają.

 

A jak odróżnić dzieło od chłamu? Aż się prosi, by przywołać scenę z ćwierć calowymi treblinkami z filmu „Nie lubię poniedziałku”, w której części do maszyny rolniczej uznano za sztukę. Odpowiedź jest jedna, z perspektywy oglądającego mało komfortowa – wartość sztuki weryfikuje czas. To, czy dzieło pozostanie, czy wpadnie w czeluść zapomnienia okaże się za co najmniej kilkadziesiąt lat. Na razie trudno dociec, czy modne trendy, głośne zjawisko wykreował rynek sztuki, może władza, czy też naprawdę oglądamy prawdziwe dzieło „ze spiżu”. Zamiast zniechęcać się i załamywać ręce, może warto potraktować to jako pretekst do dawania sobie prawa subiektywnego oceniania. Do wolności wyboru. Zachwytu, aprobaty, wzruszenia, ale i śmiechu, politowania, wzruszenia ramionami, niechęci.

 

Grupa chodzących na wystawy, wernisaże nie jest zbyt duża, choć mam wrażenie, że coraz liczniejsza. Marzy mi się zdrowy snobizm na sztukę współczesną. To nic, że nie zawsze zrozumiałą. Jedynie sięganie po to, co trudne, nawet za trudne – czy to będą sztuki wizualne, muzyka czy literatura – przynosi efekty.

W końcu, jak mówi ludowe porzekadło: „Gdzie się z chęcią zejdzie praca, tam się hojnie trud opłaca”.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MUZYKA W SZTUCE. CZY DA SIĘ POKAZAĆ DŹWIĘK?
21.08.2018
PAWEŁ STELLER – ZAPOMNIANY GENIUSZ DRZEWORYTU
17.03.2018
PROWOKOWAĆ LOS. NA PRZYKŁADZIE BEKSIŃSKICH
05.02.2018
SPORT I SZTUKA. NIC NOWEGO, A JEDNAK
25.01.2018
DOM MEHOFFERA W KRAKOWIE. MODA TRWA
07.01.2018
TAGI GRAFICIARZY TRAFIAJĄ DO MUZEÓW. NAPRAWDĘ
16.12.2017
NA SZCZĘŚCIE BYWAJĄ „NIEMIŁE” WYSTAWY
18.08.2017
PO CO W STARYM KRAKOWIE NOWY MOCAK
03.08.2017
ART BRUT. CO TO JEST I DLACZEGO W WERSJI WYTRAWNEJ
19.07.2017