DLACZEGO TĘSKNIĘ ZA ŚREDNIOWIECZEM


Chce się kogoś obrazić? Mówi się, że ma średniowieczne poglądy. Chce się go upokorzyć? Daje mu się wyraźnie do zrozumienia, że nadal tkwi w średniowiecznej ciemnocie i zacofaniu. Niektórych pewnie zaskoczę, ale trudno o powszechniejsze i jaskrawsze ujawnienie ciasnoty horyzontów myślowych. I tak od ponad dwóch wieków. Nie ma co ukrywać – za sprawą oświecenia, które zohydziło tę epokę – dziś trzeba pewnej odwagi, aby powiedzieć: kocham średniowiecze.

Mam zresztą wrażenie, że powodów do „odwag”, często dotyczących różnych spraw jeszcze niedawno oczywistych, wokół mnie coraz więcej.

Sam już nie wiem, kiedy średniowiecze tak mnie zafascynowało. Od kiedy jednak dowiaduję się o nim coraz więcej, nabieram pewności, że zrywając więzi z tamtym etapem dziejów pozbawiliśmy się czegoś cennego.

To epoka – gigant. Między upadkiem Cesarstwa Rzymskiego a odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba rozpościera się 1016 lat. Wyobraźmy sobie, że w roku 2015 historycznie kończy się okres rozpoczęty w roku 999. Byłoby absurdem mierzyć się z tak wielką różnorodnością wydarzeń tego czasu i określać jego dominantę. W średniowieczu – inaczej. Wiara w Boga jako element stałości i punkt odniesienia umożliwia i ułatwia ocenę. Wielkie umysły tamtych czasów nadal tak wpływają na tok naszego myślenia, że jeden z najwybitniejszych mediewistów współczesnych, profesor Jacques Le Goff napisał: „Wciąż czuję się tak, jakbym przyszedł na świat gdzieś między Bolonią a Paryżem, Santiago de Compostela a Rzymem, w latach 1150-1250.”

Kiedy dzisiaj widzimy senat uczelni w togach i biretach, a rektor kroczy w gronostajach, trzymając berło i słyszymy Gaudeamus możemy się przenieść wprost w rok 1364 do Akademii Krakowskiej. Zresztą cykl uniwersytecki, od matury do licencjatu i doktoratu to wynalazek tamtych czasów. Nic się nie zmieniło.

W sferze intelektu – czerpiemy garściami, nie oglądając się na „ciemnych” autorów. W średniowieczu właśnie zaczyna się dzisiejsza ekonomia i bankowość. Święty Tomasz z Akwinu wskazał, że własność prywatna gwarantuje większy dostatek, pracowitość i pokój w społeczeństwie. Każdy dba bardziej o to, co do niego należy niż o dobro wspólne. Jednak, w związku z tym, że człowiek przebywa na ziemi chwilowo, ma też obowiązek dzielenia się dochodami z potrzebującymi. Skala dobroczynności w tamtych czasach budzi zdumienie. Nigdy później nie była już tak wielka. Jedna trzecia ludności miast korzystała z pomocy charytatywnej. Lęk oddalania się od nieba łagodzono dawaniem jałmużn, często bardzo sowitych. Klasztory sporządzały tzw. matrykuły – spisy ubogich, którym pomagano stale, a żywność otrzymywał każdy, kto zapukał. Było jej więcej, dzięki wprowadzonej przez zakony uprawie trójpolowej.

Każde, niewielkie nawet miasto posiadało swój szpital połączony z hospicjum i przytułkiem. Czytamy w tekstach źródłowych, że były to miejsca zawsze czyste, z dobrym wyżywieniem i… całkowicie bezpłatne. Chorymi najczęściej opiekowały się zakonnice, dlatego do dziś zwracamy się do pielęgniarki „siostro”. W największych kościołach stały łóżeczka, na których można było pozostawić do adopcji niechciane dzieci.

W miastach budowano bezpłatne łaźnie. Lawinowo wzrastała produkcja mydła. To nie wieki średnie były brudne, tylko oświecenie, z ruszającymi się od pcheł perukami i załatwianiem potrzeb fizjologicznych na korytarzach pałaców.

Potrafimy się dziś w samozadowoleniu i cywilizacyjnej pysze zatracać. Patrząc z pobłażaniem na średniowiecze do głowy nam nie przyjdzie, że nie dorastamy mu w tym, co nazwać można robieniem porządku w życiu, wyznaczaniem sobie hierarchii wartości. Tego, co najważniejsze, mniej ważne i nieważne.

„Nie żyjemy przecież w średniowieczu” – jedno z tych często słyszanych zdań, które mają informować, że mroki za nami. Teraz jest dobrze. Idziemy z duchem czasów i jesteśmy postępowi. Jaki to duch? Jaki postęp? Za dużo zbędnego myślenia.

Patrzę na zegar. Już późno. Zdejmuję okulary, jeszcze trochę poczytam. Zegar, okulary i książka to też średniowieczne wynalazki.

/na fotografii miejskie mury obronne Olkusza z XIV wieku/

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

JAK SIĘ ŻYŁO W ŚREDNIOWIECZNYM MIEŚCIE?
10.03.2018
TOMASZ GAŁUSZKA OP „INKWIZYTOR TEŻ CZŁOWIEK” (RECENZJA)
04.01.2017
ZAMEK MIRÓW. BĘDZIE NOWY? JAK NOWY?
17.10.2016
rotunda swietego mikolaja w cieszynie
ŚREDNIOWIECZE ALBO O ŻYCIU I BARDZIEJ O ŚMIERCI
20.01.2016
TYNIEC – RADOŚĆ ŚREDNIOWIECZA (I)
15.10.2015
Zamek w Będzinie
MIASTO KRÓLEWSKIE BĘDZIN
16.08.2015