„DOKTOR KRUSZEWICZ W TRÓJCE” ALBO, CZY PTAKI SIĘ ŚMIEJĄ


Zdarzają się książki, o których marzyłem, by je przeczytać, ale dopiero po kilku stronach o tym marzeniu się dowiadywałem. Jak to możliwe. Z grubsza przecież  mam pojęcie, o czym będzie tekst, jaki to gatunek, kim jest autor. Czasem pojawiają się jednak nieoczekiwane i chwalebne zaskoczenia. Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy – nie przeczuwając niczego – otwieram książkę o ptakach i zapominam z wrażenia o kawie w filiżance. A to rzadko mi się to zdarza, bo lubię tylko gorącą. Co więc sprawiło, że dyrektor warszawskiego ZOO, doktor Kruszewicz, „zmusił mnie” do wypicia kilku kaw zimnych? Z pewnością rzadka dziś umiejętność prowadzenia gawędy, ale także  pytania współautora, które sam też postawiłbym, gdybym się nie wstydził upublicznienia dziecięcej ciekawości. Zresztą, książka przeniosła mnie w czasy dzieciństwa podwójnie. W jaki sposób?

Najpierw jednak o genezie. Dziennikarz radiowej Trójki, Dariusz Pieróg i Andrzej Kruszewicz spotkali się po raz pierwszy dwadzieścia lat temu w warszawskim Parku Skaryszewskim. Dyrektor razem z innymi liczył tam w listopadowe przedpołudnie ptaki, a stawiający pierwsze radiowe kroki reporter miał przygotować audycję. I tak się zaczęło. Kilkuminutowe rozmowy o ptakach pojawiały się najpierw sporadycznie, a ostatnio regularnie w piątkowe poranki. Ktoś wpadł na pomysł, by je spisać i oto mamy do czytania czterdzieści trzy radiowe pogadanki ornitologa – pasjonata. Jakby tego było mało, do publikacji dołączone są dwie płyty CD z jego opowieściami.

Dobrze, że nie uładzono ich stylistycznie, tylko pozostawiono w tekście wierny zapis naturalnej wypowiedzi. Dzięki temu nie da się nie poczuć, z jak wielką swadą i zaangażowaniem Kruszewicz opowiada o namiętności swego życia – ptakach.

(…) przede wszystkim ptaki nie skrywają swoich uczuć. Jak ptak kocha, to wszyscy to widzą, nie trzeba dużo myśleć. Widzi się ptaka zakochanego, wszyscy widzą, że jest zakochany. Jak jest agresywny, to też wszyscy to zobaczą. Nie ukrywają uczuć.

Prowadzący rozmowy, Dariusz Piróg, zdaje sobie sprawę, że wiele zadawanych przez niego pytań można zaliczyć do naiwnych, głupich albo na pozór głupich. Jakże bardzo jestem mu za nie wdzięczny. No bo, czy to nie wyraz odwagi zapytać: co robią ptaki w czasie wolnym, gdy już dzieci odchowane? Słyszę w odpowiedzi (w imieniu ptasich rodziców), że sobie śpiewają, bo „to jest taka kwintesencja radości życia. Przeżyło się sezon, przygotowujemy się do zimy, będzie trudno, ale póki co niech będzie wesoło.”

Czy ptaki lubią się kąpać? Jasne, ale dlaczego lubią i jak sójki wymyśliły kąpiel suchą z użyciem dezodorantu z mrówek, pojęcia nie miałem.

Wiadomo też, że kukułki podrzucają jajka. Piróg zadaje pytanie, które i mnie zawsze dręczyło. Jak to jest, że nowi rodzice małej kukułki niczemu się nie dziwią. Powiem tylko w skrócie, że młode pisklę wykluwa się trochę wcześniej i od razu stosuje metodę nazywaną przez doktora wczesną i późną aborcją. O co chodzi? Poczytajcie. Podobnie na temat, czy kukułki podrzucają jaja innym kukułkom.

Pod drzewem orzecha włoskiego znajduję pierwsze owoce. Przyglądałem się niedawno wronie, która miała wielką ochotę dobrać się do środka jednego z nich. Kiedy zawzięte stukanie nie przyniosło rezultatu, chwyciła go w dziób i wzleciała w górę. Upuściła z wysokości kilkunastu metrów. Postukała – nic. Po chwili zrobiła więc to samo i już bez trudu mogła się dobierać do pękniętego smakołyku. Andrzej Kruszewicz pytany, czym mogą nas zadziwić wrony, przytacza z kolei swoją opowieść. Obserwował zmagania jednej z nich z kawałkiem suchego chleba. Kiedy okazało się, że jest zbyt twardy, ptak podleciał do fontanny i moczył go sobie w wodzie odłupując kolejne miękkie kawałki. Trzeba przyznać, że to niełatwe do polubienia, ale bardzo inteligentne i cwane osobniki. Może dlatego funkcjonują w grupie wsparcia, gdzie „zdecydowanie są jakieś struktury socjalne.”

Dyrektor ZOO opowiada również o pamięci ptaków. Wiadomo, że jeśli przelatują wiele tysięcy kilometrów muszą nauczyć się pewnych punktów na trasie. Ciekawe jednak, że są w stanie rozpoznać członków licznego nawet stada. Inteligentne gęsi „muszą mieć doskonałą pamięć i potrafią się przywitać z niewidzianym długo członkiem społeczności w sposób bardzo radosny, wylewny (…)”.

Dowiedziałem się wreszcie, czy ptaki zawsze śpią na jednej nodze. Okazuje się, że jeśli chcą się wyspać bez zmęczenia, to właśnie jedynie w takiej pozycji. Jak tu nie wyrazić zachwytu budową tych zwierząt, czytając o włączeniu na czas snu specjalnego układu stabilizacyjnego, który powoduje, że cały ciężar ptaka spoczywa na kościach i ścięgnach, bez żadnego udziału mięśni.

Przytoczyłem zaledwie kilka pytań Dariusza Pieroga. Wyobraź sobie, że pozostała jeszcze setka i tyle samo – z czułością wobec bohaterów i poczuciem humoru wobec czytelników – udzielonych odpowiedzi. Niejeden raz przeniosły mnie do dzieciństwa i prostego, często gubionego w dorosłości zaciekawienia: „a dlaczego?” Przenosinom w tamte czasy pomagają piękne, pomysłowe i dowcipne rysunki Sabiny Twardowskiej. Klasa sama dla siebie!

Kto nie lubi ptaków niech nie czyta. Dla pozostałych to lektura obowiązkowa. Wystarczy sobie wyobrazić świat bez tych latających zwierząt, bez niezliczonych barw i dźwięków. Złowróżebną ciszę i pustkę.

Całe szczęście, jest ich tyle wokół i całe szczęście, że Andrzej Kruszewicz, który wie na ten temat wszystko, poważnie odpowiada na pytania: czy ptaki się śmieją i dlaczego gąsiorek spędza pół życia na walizkach.