DRABINA JAKUBOWA, A NA NIEJ BENIAMINEK Z OŚLICĄ BALAAMA


Poprzedni odcinek frazeologizmów wywodzących swój rodowód z Biblii okazał się łatwy. Czas podnieść poprzeczkę. Jeśli i teraz nie zaskoczę, następnym razem nikt nawet nie zipnie. Przyglądam się ostatniemu wyrazowi i zachodzę w głowę, skąd takie dziwadło jak “zipać” znalazło się w polszczyźnie. I już kolejna zagadka. Czyż to nie powabnie zagadkowy język?

DRABINA JAKUBOWA – BARDZO WYSOKIE SCHODY, POMOST ŁĄCZĄCY NIEBO Z ZIEMIĄ

Motyw drabiny, którą Jakub widział we śnie jest nierzadko i dziś wykorzystywany w literaturze i sztukach plastycznych. Kilka miesięcy temu oglądałem niecodzienną instalację Daniego Karavana Reflection/ Odbicie. Centralne miejsce wielkiej sali wypełnionej z wszystkich stron lustrami zajmują dwie drabiny niemal dosłownie sięgające nieba. Stają się symbolem życiowego trudu, podejmowania ciągłej wspinaczki,  mimo że po wielokroć trzeba przecież schodzić i mozolnie rozpoczynać od nowa, z uporem trzymając się nadziei, że cel jest wart wysiłku i poświęcenia.

Kiedy Jakub wyszedłszy z Beer-Szeby wędrował do Charamu, trafił na jakieś miejsce i tam się zatrzymał na nocleg, gdy słońce już zaszło. Wziął więc z tego miejsca kamień i podłożył go sobie pod głowę, układając się do snu na tym właśnie miejscu. We śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. A oto Jahwe stał na jej szczycie i mówił: «Ja jestem Jahwe, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka. Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu». ( Rdz 28,10-13)

Większość źródeł podkreśla sens wchodzenia i zdobywania kolejnych szczebli w drodze do doskonałości. Rzadziej wspomina się o tym, że wchodzenie może łączyć się z popadaniem w coraz większą pychę. Co miałoby z tego wynikać? Wchodzić! A jakże, pamiętając wszak, że bez pokory o wierzchołku można pomarzyć. Co więcej, drabina jakubowa pozostanie wtedy pustym jedynie symbolem, a nie zadaniem do wykonania.

GRÓB POBIELANY – CZŁOWIEK FAŁSZYWY, OBŁUDNY

Dosłownego znaczenia już nie ma, kiedyś jednak rzeczywiście wapnem malowało się nie tylko ściany domów, ale i nagrobki. To stary i znany zwyczaj, skoro Chrystus wykorzystał go przestrzegając uczonych i faryzeuszy.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzesze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. (Mt 23,27-28)

Rzecz sprowadza się do pytania: jak żyć prawdziwie? Jak nie być grobem pobielanym, z zewnątrz estetycznym, w rzeczywistości ukrywającym brud i martwotę? Być może wystarczyłoby nie koncentrować się tak bardzo na sobie, nie reżyserować w detalach swojego wizerunku.

Łatwo powiedzieć. Pocieszam się, że sama już tęsknota za postawieniem siebie w nie pobielanej prawdzie coś znaczy.

BENIAMINEK – NAJMŁODSZE DZIECKO, PUPIL

Poza sportem, zwłaszcza piłką nożną, nie słyszałem tego określenia, choć Słownik Języka Polskiego dopuszcza nazwanie nim  faworyzowanej osoby dorosłej, najmłodszej w danym gronie. Stąd w “Rodzinie Połanieckich” Sienkiewicza można przeczytać: “To nasz beniaminek w biurze, i naprawdę ogromnie go kochamy”.

Z reguły oznacza ono klub, który w nowym sezonie awansował do wyższej ligi. Ciekawe, ilu zdaje sobie sprawę nazywając go beniaminkiem, że korzysta z Księgi Rodzaju.

Dziesięciu braci Józefa udało się zatem do Egiptu, aby tam kupić zboża. Beniamina, brata Józefa, Jakub nie posłał wraz z synami; pomyślał bowiem: «Jeszcze go może spotkać jakaś zła przygoda». (Rdz 42,4)

W hebrajskim Beniamin oznacza “syn prawicy”; w Izraelu ta strona, wierzono, przynosiła szczęście.

Dla porządku muszę dodać, że do przeciwieństwa beniaminka, czyli spadkowicza nikt się nie przyznaje.

OŚLICA BALAAMA – CZŁOWIEK NIEŚMIAŁY, SKRYTY, KTÓRY ODWAŻYŁ SIĘ ZAPROTESTOWAĆ

Przykład jak to nawet marne zwierzę jest w stanie obnażyć pseudo mądrości. Na kartach Biblii niejedyny – dziecko, biedak, a nawet, jak w tym przypadku, osioł z łatwością potrafią  wykazać miałkość uczonych wywodów.

Wstał więc Balaam rano, osiodłał swoją oślicę i pojechał z książętami Moabu. Jego wyjazd rozpalił gniew Jahwe i anioł Jahwe stanął na drodze przeciw niemu, by go zatrzymać. On zaś w towarzystwie dwóch sług jechał na swojej oślicy. Gdy oślica zobaczyła anioła Jahwe stojącego z wyciągniętym mieczem na drodze, zboczyła z drogi i poszła w pole. Balaam uderzył ją, chcąc zawrócić na właściwą drogę. Wtedy stanął anioł Jahwe na ciasnej drodze między winnicami, a mur był z jednej i z drugiej strony. Gdy oślica zobaczyła anioła Jahwe, przyparła do muru i przytarła nogę Balaama do tego muru, a on ponownie zaczął bić oślicę. Anioł posunął się dalej i stanął w miejscu tak ciasnym, że nie było można go wyminąć ani z prawej, ani też z lewej strony. Gdy oślica ujrzała znowu anioła Jahwe, położyła się pod Balaamem. Rozgniewał się więc Balaam bardzo i zaczął okładać oślicę kijem. Wówczas otworzył Jahwe usta oślicy, i rzekła do Balaama: «Cóż ci uczyniłam, żeś mnie zbił już trzy razy?» Balaam odpowiedział oślicy: «Dlatego żeś sobie drwiła ze mnie. Gdybym tak miał miecz w ręku, już bym cię zabił!» Oślica jednak rzekła do Balaama: «Czyż nie jestem twoją oślicą, na której jeździsz, odkąd jesteś, aż po dzień dzisiejszy? Czyż miałam zwyczaj czynić ci coś podobnego?» Odpowiedział: «Nie!» Wtedy otworzył Jahwe oczy Balaama i zobaczył on anioła Jahwe, stojącego na drodze z obnażonym mieczem w ręku. Ukląkł więc i oddał pokłon twarzą do ziemi. Anioł zaś Jahwe rzekł do niego: «Czemu aż trzy razy zbiłeś swoją oślicę? Ja jestem tym, który przyszedł, aby ci bronić przejazdu, albowiem droga twoja jest dla ciebie zgubna. Oślica ujrzała mnie i trzy razy usunęła się z drogi. Gdyby się nie usunęła, byłbym cię dawno zabił, a ją przy życiu zostawił». (Lb 22,27)

Święty Piotr w swoim liście przywołał to zdarzenie pisząc o ludziach pewnych siebie i błądzących:

Opuszczając prawą drogę zbłądzili, a poszli drogą Balaama, syna Bosora, który umiłował zapłatę niesprawiedliwości, ale został skarcony za swoje przestępstwo; juczne bydlę, pozbawione mowy, przemówiwszy ludzkim głosem powstrzymało głupotę proroka. Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik. (2 P 2.16)

Zadziwiająco aktualnie zabrzmiał ten komentarz sprzed dwóch tysięcy lat.

Mówi się: uparty jak osioł, a dlaczego nie: uparty jak Balaam?

ŻONA PUTYFARA – KUSICIELKA, KOBIETA UWODZĄCA

Egipski urzędnik, który kupił Józefa jako niewolnika, miał żonę, której imienia nie znamy, więc na zawsze pozostanie tylko żoną Putyfara.  Józef jako człowiek zdolny i uczciwy został wkrótce zarządcą majątku swego pana. Jego żona nie ustawała w próbach uwiedzenia przystojnego młodzieńca.

Józef miał piękną postać i miłą powierzchowność. Po tych wydarzeniach zwróciła na niego uwagę żona jego pana i rzekła do niego: «Połóż się ze mną». On jednak nie zgodził się i odpowiedział żonie swego pana: «Pan mój o nic się nie troszczy, odkąd jestem w jego domu, bo cały swój majątek oddał mi we władanie. On sam nie ma w swym domu większej władzy niż ja i niczego mi nie wzbrania, wyjąwszy ciebie, ponieważ jesteś jego żoną. Jakże więc mógłbym uczynić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?» I mimo że go namawiała codziennie, nie usłuchał jej i nie chciał położyć się przy niej, aby z nią żyć. (Rdz 39,7-11)

Historia ma swój ciąg dalszy. Gdy nikogo nie było w domu, żona Putyfara złapała Józefa za ubranie nakłaniając go do współżycia. Ten wyrwał się z jej rąk, ale pozostawił szatę, którą kobieta następnie pokazała swoim sługom i mężowi oznajmiając, iż została zaatakowana przez Józefa próbującego ją zgwałcić i z ledwością ocaliła godność. W konsekwencji Putyfar nakazał wtrącić go do więzienia.

W jaki sposób Józef je opuścił? Tu trzeba sięgnąć do sennej wizji faraona o siedmiu krowach tłustych i siedmiu chudych oraz siedmiu kłosach pełnych i siedmiu pustych. Ale to już inna historia, inny frazeologizm. Poza tym, miało być przecież trudniej.

CZĘŚĆ I “JAKI ZABŁOCKI, JAKIE MYDŁO”

CZĘŚĆ II “FRAZEOLOGIZMY I KIJEK NA SZARYM KOŃCU”

CZĘŚĆ III “CO SMALIĆ, A CO SMALONE”

CZĘŚĆ IV “JĘZYKOWEJ PRZYGODY CIĄG DALSZY”

CZĘŚĆ V “ECH, TE POKRĘCONE FRAZEOLOGIZMY”

CZĘŚĆ VI “MIECZ DAMOKLESA ODCHODZI DO LAMUSA”

CZĘŚĆ VII “ZNALEŹĆ SIĘ W KROPCE I PUŚCIĆ FAMĘ O ROGU OBFITOŚCI”

CZĘŚĆ VIII “RUJA I PORUBSTWO, A TU – PIES OGRODNIKA”

CZĘŚĆ IX “KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE BEZ OGRÓDEK”

CZĘŚĆ X “LEŻEĆ POKOTEM I ZBIJAĆ BĄKI”

CZĘŚĆ XI “OD SASA DO LASA I INNE DUPERELE”

CZĘŚĆ XII “SŁONE CENY, A DZIEWCZYNA W BIELIZNĘ UBRANA”

CZĘŚĆ XIII “KAPUŚCIANA GŁOWA I KOBYŁKA U PŁOTA”

CZĘŚĆ XIV “NA BAKIER Z NOCNYM MARKIEM”

CZĘŚĆ XV CO SALOMONOWY WYROK MA WSPÓLNEGO Z MISKĄ SOCZEWICY


  • Bardzo podoba mi się ta seria o frazeologizmach. Przyznam, że o wielu nie zdawałam sobie sprawy, że są z Pisma Świętego. Czy ta instalacja nie jest przypadkiem w Muzeum Śląskim w Katowicach?
    Pozdrawiam serdecznie

    • Tak, instalację można jeszcze oglądać w Muzeum Śląskim. Link do mojej relacji znajdziesz pod “drabiną jakubową”. Zapraszam do lektury.