EUROPEUM W KRAKOWIE. BEZ OLŚNIEŃ, ALE WARTO


W Europeum, czyli Ośrodku Kultury Europejskiej, który jest Oddziałem Muzeum Narodowego w Krakowie, byłem dwukrotnie i wciąż mam pewien kłopot. Chodzi  o koncepcję wystawy, jej ideę, zamysł. Jak zwał tak zwał, w największym skrócie rzecz w pytaniu, o co organizatorom naprawdę chodziło. Zacznijmy jednak od początku, czyli od budynku muzeum. Stoi przy mało ciekawym Placu Sikorskiego, kilka minut od Plant, w sąsiedztwie surowych zabudowań klasztornych oo. Kapucynów. W takim miejscu wydaje się obiektem szczególnie malowniczym i nieco zagadkowym. Naturalne pytanie, nasuwające się każdemu brzmi: jakie funkcje pełnił wcześniej?

Zanim stał się muzeum, ten zbudowany w XVII wieku z kamienia i cegły budynek był najpierw spichlerzem, potem magazynem powozów, przed II wojną należał do Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej, a następnie pełnił mało chwalebną rolę magazynu dawnych mebli Muzeum Narodowego. Po remoncie sprzed kilku lat obiekt z zewnątrz wygląda ciekawie, a „starożytność” architektoniczna zdaje się dużo obiecywać.

Wejdźmy zatem do środka.

Celom wystawienniczym służą dwie sale na parterze i całe piętro. Ogólnie niezbyt dużo, zważywszy, że na tej przestrzeni pokazano ponad sto obrazów i rzeźb. Eksponaty często są stłoczone, a obrazy wiszą niemal rama przy ramie. Ten brak oddechu między nimi, trudność w wyizolowaniu ich spośród sąsiadów, potrafi nieco zirytować. Trochę jak z tłumem – wszyscy stają się podobni.

Szkoda, bo są w Europeum rzeczy naprawdę ciekawe. Na co można liczyć? Najogólniej to ekspozycja malarstwa i rzeźby zachodnioeuropejskiej od XII do XX wieku. A więc kawał historii sztuki, od średniowiecza poczynając, z dwoma wyraźnie zaznaczonymi tropami: mitologią grecko-rzymską i Biblią.

Jedną ze ścian zajmują słynne Madonny katalońskie z XIII wieku.

Po drugiej stronie dwa popiersia. Budząca grozę, a zarazem genialna „Zawiść” Giusto le Courta wykuta w marmurze w drugiej połowie XVII wieku,

i tuż obok, zachwycający urodą, jakby ze świata poezji przeniesiony, alabastrowy „Portret kobiety w kapeluszu z woalką” nieznanego włoskiego artysty z początku XX wieku.

Skoro jesteśmy przy rzeźbie. Trudno oderwać wzrok od drewnianej średniowiecznej „Świętej z księgą”, autorstwa, zagadkowo nazywającego się, Mistrza Kamiennej Głowy Kobiecej w Utrechcie.

W malarstwie podobnie różne style i epoki: od dzieł sztuki nowoczesnej (Maurice de Vlaminck) po obrazy gotyckie i renesansowe szkół włoskich. Flamandzkie i holenderskie obrazy epoki baroku, aż po klasycyzm i romantyzm.

Franz Masereel, Wnętrze, 1927

Cuno Amiet, Naga kobieta siedząca na łące, 1902

Jan van Goyen, Na zamarzniętym kanale, 1630 – 1640

Pieter Bruegel, Kazanie św. Jana Chrzciciela, 1601 – 1604

Liberale Bonfanti, Święta Anna Samotrzeć, ok. 1490

Felix-Josef Barrias, Śmierć Chopina, 1885

Paolo Veneziano, Ukrzyżowanie, lata 30. XIV wieku

Twórcy muzeum programowo odeszli od prowadzenia zwiedzających „za rękę”. Układ ekspozycji, wybór dzieł, ich chronologiczne i tematyczne pomieszanie, ma być raczej sugestią, by tworzyć własną opowieść, a nie narzuconym trybem zwiedzania. Nie bardzo jestem do tego pomysłu przekonany.

Nieokreślony artysta włoski, Popiersie Delfiny z Komarów Potockiej, ok. 1840

Paul Emile Machault, Don Kichot, I poł. XIX wieku

Pierre Le Gros, Sylen Marsjasz, I poł. XVIII wieku

Josef Flossmann, Matka z dziećmi, ok. 1892

Szkopuł w tym, że muzea zwiedzają najczęściej nie znawcy i nie koneserzy, a ludzie bez  wiedzy i przygotowania w zakresie historii sztuki. Za to poszukujący estetycznych przeżyć, rodzaju misterium. Uczestnictwa w odświętnym obrzędzie.

Wydaje mi się, że ta większość nie miałaby nic przeciwko muzealnemu „prowadzeniu za rękę”. Czyli jasnemu i klarownemu przekazowi, nienachalnej podpowiedzi, dlaczego dobór dzieł i układ jest taki, a nie inny.

Co będę ukrywał, sam chciałbym wiedzieć, jakie tajemne nici łączą w Europeum powstańczą maciejówkę i bagnety z Wiosny Ludów z marmurową rzeźbą Hermesa, a budzącą erotyczne skojarzenia instalację Marii Pinińskiej-Bereś z maską pośmiertną Adama Mickiewicza.  



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

PLANTY KRAKOWSKIE, JAKIE LUBIĘ NAJBARDZIEJ
13.07.2018
DOM MEHOFFERA W KRAKOWIE. MODA TRWA
07.01.2018
PO CO W STARYM KRAKOWIE NOWY MOCAK
03.08.2017