FOTOGRAFIA INDUSTRIALNA JEST ŁATWA. JAK MÓWIĄ


Entuzjastów z roku na rok coraz więcej. Opuszczone zakłady, stare hale fabryczne, posępne tereny pełne rdzewiejącego żelastwa i kikutów resztek zabudowań. A wszystko w letargu po bezpowrotnie minionym czasie świetności. To właśnie żywioł pasjonatów, dla których fotografia industrialna jest ulubionym tematem. Tylko czy ulubiony oznacza tym samym ambitny, przemyślany, sensowny? Różnie z tym bywa, postanowiłem więc zjawisko naocznie sprawdzić na Festiwalu Fotografii Industrialnej.

Bez wątpienia zasługą tej grupy fotografów jest tworzenie archiwum „znikających punktów”. Coraz częściej bezpowrotnie odchodzą bowiem w przeszłość stare obiekty, które w większości z nas nie wywołują sentymentu ze względu na stan, w jakim się znajdują.  Burzą one poczucie estetyki, są „brzydkie”. Trochę mi to przypomina spychanie na margines zjawiska starości, która również nie mieści się w obowiązującym kanonie piękna, też jest „nieestetyczna”.

Zobaczyć w zdegradowanym krajobrazie interesujące kadry, umiejętnie skomponować cykle – to już wyższa szkoła umiejętności. Tylko niektórzy widzą w takich opuszczonych miejscach ślady, jakie pozostawili nasi pradziadkowie, dziadkowie, rodzice i chronią je od zapomnienia. Co więcej, potrafią wydobyć ukryte w nich wzruszające piękno trudu, codziennego mozołu i przemijania.

Z drugiej strony, fotografia industrialna z jej pozorną łatwością prowokuje niejako do częstego naciskania spustu migawki. Tu rura, tam wygięty kątownik, sterta gruzu, wisząca rynna, zardzewiałe wygięte szyny, okaleczone fragmenty całości – tematy, zdawałoby się, same wchodzą w kadr. Tymczasem emocjonalne jedynie zaangażowanie to zbyt mało. Jeśli nie będzie mu towarzyszyła idea i pomysł, zdjęcia pozostaną pustym (i często śmiertelnie nudnym) quasi-dokumentacyjnym zapisem i/albo artystycznym gniotem.

Z tym większym zaciekawieniem wybierałem się na wystawę towarzyszącą Festiwalowi Fotografii Industrialnej, jaki po raz piąty zorganizowano w dwóch obiektach poprzemysłowych – Parku Tradycji w Siemianowicach Śląskich oraz Galerii Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi. Po raz pierwszy ustalono tematykę; jest nią kolej, obecna na Górnym Śląsku i w Zagłębiu od prawie stu siedemdziesięciu lat. Temat tyleż wdzięczny, co bolesny, zważywszy że w ostatnich dwóch dekadach zlikwidowano na Śląsku dziesiątki kilometrów linii kolejowych, nasypy zrównano, a wiadukty wyburzono. Tak się składa, że właśnie opisałem również likwidację linii piaskowej przebiegającej nieopodal domu, w którym mieszkam.

Spójrzmy na efekty i subiektywny wybór ciekawszych, moim zdaniem, fotografii.

Dawid Lach, Kolej kopalniana

 

Maciej Fliegel, Po kolei

 

Tomasz Rybok, Wsiąść do pociągu powiatowego

 

Janusz Wojcieszak, Nieustannie wozimy…

 

Martyna Larysz, „Wlyźć do cuga belejakiego…”

 

Adam Sowa, Utracone w tłumaczeniu

 

Damian Cyfka, Łagisza o wschodzie

 

Ireneusz Kaźmierczak (laureat konkursu), Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego

 

Fotoreportaż zwycięzcy bezapelacyjnie zasłużył na wygraną. Na fotografiach z 1980 roku znajduję prawdę. Bo jeśli współczesna fotografia cierpi na kryzys to najbardziej sprowadzić go można właśnie do inflacji prawdy i wiarygodności. Cierpi na ten brak również fotografia industrialna, choć w stopniu mniejszym niż inne jej działy. Tak czy owak, wypada odłożyć do lamusa powszechne niegdyś i uzasadnione przekonanie, że jest ona wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości. Nieufność – z takim nastawieniem coraz częściej oglądamy zdjęcia. Jak może być inaczej, skoro powszechna jest wiedza, że oprogramowanie do obróbki zdjęć pozwala na nieograniczoną wprost ingerencję w wygląd i działania niezostawiające po sobie żadnych śladów. A może – i takie głosy słychać – darować sobie akademickie rozważania o prawdzie w fotografii i potraktować ją wyłącznie w kategoriach autorskiej interpretacji rzeczywistości. Dylematy nie do rozwiązania.

Jedno za to jest pewne – obiekty przemysłowe trzeba uwieczniać zanim nie jest za późno. Dowodem, nagrodzona seria Ireneusza Kaźmierczaka. Pokazaną na niej halę oleśnickiej parowozowni rozebrano w 2005 roku, a parowozy sprzedano.

Nie ma śladu. Oprócz fotografii.

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

LATAM, GADAM – PEŁNY SERWIS! DRON SPEŁNIA MARZENIA
04.04.2019
negatyw barwny
FOTOGRAFIA JEST PROSTA. I CO Z TEGO.
18.11.2015
Obiektyw canon 50mm
OBIEKTYW CANON 50mm – ULUBIONY
18.08.2015
Zwiędłe piwonie w zbliżeniu
ZWIĘDŁE PIWONIE W SZPONACH BRZYDOTY
27.07.2015