FRAZEOLOGIZM. CO SMALIĆ, A CO SMALONE.


Każdy bez wyjątku frazeologizm ma swoją własną, niepowtarzalną historię. Związany jest z ludźmi, światem zwierząt, wydarzeniem zmyślonym lub prawdziwym. Cechą wspólną jest skrótowość. Najpierw zawsze była opowieść. Na przykład o tym, jak to pewien chytry przedsiębiorca dawno temu wyekspediował Wisłą ładunek mydła do Gdańska i chciał oszukać celników. Misterny plan nie powiódł się, ponieważ cały towar rozpuściła wiślana woda. Wydarzenie było tak głośne, że słyszeli o nim wszyscy, więc skrócono relację i sens do powszechnie zrozumiałego twierdzenia, zamkniętego w pięciu słowach: wyszedł jak Zabłocki na mydle. Mało kto dziś wie, skąd się wziął ten frazeologizm, sedno rozszyfrowuje /prawie/ każdy. I tu właśnie pies jest pogrzebany. Ciekawe są meandry języka i historii. Zmierzmy się z kolejnymi.

1. KROKODYLE ŁZY – FAŁSZYWY, NIESZCZERY ŻAL

To prawda, krokodyle płaczą. Obficie wylewane łzy, zwłaszcza po sutym, mięsnym jedzeniu, wydają się być u nich oznaką rozpaczy. Stąd powiedzenie, z siedmiowiekowym już rodowodem, “krokodyl mięso zje, a nad kośćmi płacze”. Jest jeszcze inny wariant mówiący, że krokodyl roni łzy na widok człowieka, którego zamierza pożreć. Trzecia wersja, jaką znalazłem, odkrywa niecne zamiary. Według niej “krokodyl rzewnymi łzami zlewa ścieżkę swej ofiary, by pośliznęła się, a następnie ją pożera”.

Pamiętaj, nigdy nie lituj się nad płaczącym krokodylem i nie zbliżaj się do niego. On wcale nie jest nieszczęśliwy! Zwyczajnie, w okolicach oczu, ma specjalne gruczoły pomagające, poprzez kanaliki, w pozbyciu się nadmiaru soli. Zwłaszcza po posiłku. Weź więc pod uwagę swoje nadmierne  zasolenie i to, że kiedy już Cię zje może zapłakać się na śmierć. Taka to krokodylowa wredna wrażliwość.

2. JABŁKO NIEZGODY – POWÓD, PRZYCZYNA KŁÓTNI

Nie, nie chodzi o jabłko z biblijnego raju. Trop wiedzie do mitologii. Co tu kryć, Eris, bogini chaosu, miała charakter paskudny. Przyniosła na wesele jabłko z napisem “Dla najpiękniejszej” dobrze wiedząc, że Hera, Afrodyta i Atena po prostu wściekną się, jeśli go nie dostaną. Rozstrzygać miał Parys. Owoc trafił do Afrodyty, ponieważ obiecała mu żonę króla Troi, Helenę. Rzeczywiście, Parysowi udało się ją porwać. I tak przy okazji przypomniałem, co było powodem rozpoczęcia wojny trojańskiej. Po hiszpańsku wyrażenie brzmi groźnie: manzana de la discordia, a po czesku prawie jak nasze: jablko svaru.

3. SMALIĆ CHOLEWKI – ZALECAĆ SIĘ

Na randkę wypada przyjść w czystych, pielęgnowanych butach. Dawniej, kiedy jeszcze pasty nie było, wcierano w nie sadzę z komina zmieszaną ze smalcem, a potem krótko trzymano nad ogniem, czyli smalono. Następnie, podekscytowany amant  szedł wiejską drogą na spotkanie z lubą, zerkając na boki, czy wszyscy widzą ten niespotykanie elegancki połysk.

Dzisiaj zwrot już mocno archaiczny. “Brajan na fejsie smali cholewki do Dżesiki”. No, nie.

4. ŁABĘDZI ŚPIEW – SCHYŁEK, DZIEŁO KOŃCZĄCE TWÓRCZOŚĆ

W jednej ze starych greckich legend słyszymy o wielkiej muzykalności łabędzi. Mowa o tym, że kiedy czują zbliżający się kres jedno z piór na głowie wbija im się w mózg i śpiewając rzewliwie i cudnie ptaki kończą życie. Cóż, znam  legendy ładniejsze, ale przynajmniej wiadomo, o co chodzi z tym śpiewem.

5. DUBY SMALONE – GŁUPSTWA, BZDURY

Do wyplatania, na przykład koszyków, najlepsze zawsze były witki wierzbowe albo brzozowe. Próbowano też do tych celów wykorzystywać gałązki dębu. Dąb regionalnie, ale też po czesku, to dub. Aby uzyskać niezbędną w pleceniu elastyczność, jego gałązki opalano /smalono/ nad ogniem. I tak nic z tego nie wychodziło – łamały się.

Najpierw, przed wiekami, frazeologizm oznaczał więc daremną, bezcelową robotę, potem sens “skręcił” w stronę językoznawczą. Tak dotrwał do naszych czasów. I w tym znaczeniu użył zwrotu Mickiewicz w balladzie “Romantyczność”: “Dziewczyna duby smalone bredzi, a gmin rozumowi bluźni”.

6. Z KRETESEM – CAŁKOWICIE, DOSZCZĘTNIE

Ale historia. Nikt nie wie, skąd się to wzięło. W każdym razie, z pewnością nie ma samodzielnie funkcjonującego słowa “kretes” i nie ma też jego liczby mnogiej. Występować może tylko w połączeniu z przyimkiem “z”.

Hipotezy są różne. Jedni twierdzą, że to jakaś koślawa łacina, inni językoznawcy doszukują się związków z wyrazem “krzta”, czyli “szczątek”, stąd też dzisiejsze “doszczętnie”. Jeszcze inna grupa  kojarzy słowo z węgierskim czasownikiem “tonkretesz” /na końcu wymawia się “s”/, co znaczy  “naruszać, psuć”. Jednym słowem, szansa, że poznamy prawdziwe i jedyne pochodzenie tego wyrażenia, dawno przepadła z kretesem.

7. LWIA CZĘŚĆ – WIĘKSZA CZĘŚĆ, NIEMAL CAŁOŚĆ

Podążamy do krainy bajek. Ezop w utworze “Lew, osioł, lis i wilk” opisuje, jak to cała czwórka wspólnie upolowała jelenia. Lew, co prawda, podzielił łup na cztery równe części, ale – kiedy każdy chciał zabrać swoją – nieoczekiwanie wypowiedział takie słowa: “Hola, poczekajcie wprzód, aż zgłoszę swoje pretensje. Pierwszą ćwiartkę dostaję jako wspólnik, drugą za moją odwagę, trzeciej nie mogę się zrzec z uwagi na apetyty mojej rodziny, kto zaś podaje w wątpliwość moje prawo do czwartej, proszę, niech wystąpi”. Nie, zaskoczenia nie będzie – towarzystwo rozeszło się w ciszy. No i zauważmy, w bajce “lwia część” to całość.

Warto pamiętać, że zwrot ten ma wydźwięk zdecydowanie negatywny. Chodzi o to, że ktoś, czując się silny, przywłaszczył sobie niesprawiedliwie  prawie wszystko.

8. DRZEĆ Z KIMŚ KOTY – KŁÓCIĆ SIĘ, SPRZECZAĆ

Drzesz, czy nie drzesz, naprawdę jest tak. Na Podhalu dwaj chłopcy, zwróceni do siebie plecami, klęczą na podłodze i opierają się na rękach. Na plecach siadają im koledzy, też odwróceni. Na znak, klęczący próbują się oddalić, a siedzący, trzymając kołek, nie pozwalają się rozdzielić. Dużo w tym wesołej szarpaniny. Gra nazywa się “kocury”. I już spokojnie możesz wracać do dalszego darcia kotów.

To kolejny, trzeci artykuł, w którym – obłożony słownikami – próbuję rozwikłać znaczenie różnych wyrażeń. Udało się prześledzić losy dwudziestu pięciu. Do lektury dwóch wcześniejszych części zapraszam tutaj i tutaj.

Nie może się też obyć bez zaproszenia do nadsyłania kolejnych propozycji frazeologizmów. Lupy językowego detektywa nie odkładam.

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

Słownik poprawnej polszczyzny

W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury