FRAZEOLOGIZMY. JĘZYKOWEJ PRZYGODY CIĄG DALSZY


I ponownie w dłoń czuły i bezbłędny detektor wykrywania jedynych w swoim rodzaju  wyrażeń, jakimi są frazeologizmy. Wyruszam po raz czwarty tropiąc kolejną ich grupę. Pamiętajmy – sens takiego związku w żadnym stopniu nie wynika ze znaczenia poszczególnych wyrazów tworzących go. To dlatego wskazana jest tak duża ostrożność przy tłumaczeniu frazeologizmu na obce języki. Nasze, nieco makabryczne “marzenie ściętej głowy” to w  końcu, jakże łagodne, angielskie “pipe dream”.

KUBEK W KUBEK – IDENTYCZNIE

Kiedyś, a myślę o wiekach między XV a XVIII, istniał w Polsce zwyczaj, że nowożeńcy otrzymywali do wypicia wino w dwóch takich samych kielichach. Szkopuł w tym, że były one “fabrycznie” na stałe złączone. Wspólne, jednoczesne picie wymagało nie byle jakich zdolności ekwilibrystycznych, ale mocno też zbliżało młodą parę do siebie. Dziś nikt o takich kielichach nie pamięta, ale określanie w przenośni identycznych ludzi lub rzeczy przetrwało przez wieki i ma się dobrze. A nowożeńcy zamiast “przytulonego” picia szampana, wspólnie sprzątają potłuczone kieliszki. Podobno to też ma ukryte znaczenie.

PUSZKA PANDORY – ŹRÓDŁO WSZELKICH NIESZCZĘŚĆ

Gdy Prometeusz wykradł ogień i ofiarował go ludziom, wściekły Zeus zemścił się na nim i na nas wszystkich. Kazał Hefajstosowi ulepić z gliny kobietę – Pandorę. Bogowie ofiarowali jej puszkę, którą w posagu miała wręczyć zaślubionemu. Prometeusz słusznie wietrzył okrutny podstęp. Jego brat Epimeteusz, który ożenił się z Pandorą – nie. Wbrew ostrzeżeniom puszkę otworzył. Od tej chwili wszystkie kłopoty i smutki już zawsze będą trapić ludzi. Na marginesie, Epimeteusz to po grecku “mądry po szkodzie”. Że też zawsze znajdzie się głupek, który – wbrew radom mądrzejszych – spróbuje jednak na własną rękę.

SZEWSKA PASJA – FURIA, NIEPOHAMOWANY GNIEW

Naprawdę ciężko się domyślić, co mają wspólnego szewcy, spokojni na ogół ludzie, ze wściekłością. Najpierw warto wyjaśnić drugi człon tego związku. Otóż, “pasja” – odkąd tylko pojawiła się w polszczyźnie, czyli od XVI wieku – nawiązywała najpierw wyłącznie do męki Chrystusa, potem nazywano tak również nabożeństwa odprawiane w Wielkim Poście, a jeszcze później rozszerzono znaczenie na wszelkie dzieła sztuki związane z kultem cierpiącego Jezusa. Mniej więcej dwa wieki temu sens oderwał się już znacznie od pierwotnego i zaczął oznaczać silne zaangażowanie. Można więc z pasją pisać kryminały, uprawiać szermierkę, uczyć się tańca. Ale można też, i to najpóźniejsze zjawisko językowe, doprowadzić kogoś do pasji, a nawet samemu wpadać w pasję. I wracamy do pytania: cóż to ma wspólnego z szewcami. Otóż, powszechnie uważano, że przedstawiciele tego właśnie zawodu – odurzeni klejami i związkami chemicznymi unoszącymi się w ciasnych klitkach, a i często zwyczajnie pijani – są, jak mało kto, obdarzeni skłonnością do gwałtownych ataków wściekłości. Dziwne, znam dwóch szewców i to chodzące oazy spokoju. Kto wie, może właśnie dlatego frazeologizmy trzeba dzisiaj tak dokładnie wyjaśniać.

BYĆ W CZEPKU URODZONY – MIEĆ SZCZĘŚCIE

Długo nie miałem pojęcia, o co chodzi z tym czepkiem. Spokojnie trwałem w przekonaniu, że nałożony noworodkowi tuż po urodzeniu czepek zapewni mu w życiu powodzenie. W końcu nie o takich magicznych zwyczajach się słyszało. Tymczasem prawda jest inna i związana z samym procesem rodzenia. Zdarza się bardzo rzadko, że noworodek przychodzi na świat razem z częścią błon płodowych – owodnią. Z reguły worek owodniowy w trakcie porodu pęka, ale niekiedy dziecko zjawia się w nienaruszonym. I od wieków średnich towarzyszy temu faktowi przekonanie, że maluch to prawdziwy farciarz, któremu w życiu wszystko pójdzie jak z płatka. Samą błonę często suszono, bo przynosiła szczęście, a poza tym wierzono, że taki czepek chroni przed… utonięciem.

MÓWIĆ PROSTO Z MOSTU – WPROST, BEZ OGRÓDEK

W starożytnej Grecji, w mieście Eleusis, niedaleko Aten, odprawiano przez dwa tysiące lat misteria, jedne z najważniejszych form kultu tego państwa. Brać w nich udział mógł każdy, również niewolnicy, pod warunkiem, że znał język grecki i był rytualnie czysty. Kiedy święta dobiegały końca ludzie zajmujący w hierarchii społecznej najniższe miejsca wchodzili na most na rzece Kefisos i obrzucali żartobliwymi wyzwiskami, nie przebierając w słowach, szanowanych obywateli Aten, w tym swoich panów. Tego dnia mogli to robić bezkarnie, można powiedzieć – w majestacie prawa. Żadne jednak źródło nie podaje, co się działo po powrocie niewolnika do domu swego pana.

PYRRUSOWE ZWYCIĘSTWO – ZWYCIĘSTWO OSIĄGNIĘTE ZBYT WYSOKIM KOSZTEM

Król Pyrrus, władca Epiru – państwa obejmującego tereny dzisiejszej Albanii, był genialnym strategiem starożytności. W III wielu p.n.e wypowiedział wojnę Rzymowi. Zwycięskie bitwy prowadzone na obcym terenie okupione były jednak wielkimi ofiarami w ludziach. Po jednej z nich, pod Ausculum, gdzie zginęło ponad trzy i pół tysiąca żołnierzy, wódz miał wypowiedzieć słowa: “Jeszcze jedno takie zwycięstwo i będę zgubiony”. Na marginesie, kroniki nic nie mówią o losie siejącej prawdziwe spustoszenie żywej broni – dwudziestu słoniach bojowych, a to przede wszystkim dzięki ich szarży Pyrrusowi udało się jednak bitwę wygrać.

STANĄĆ W SZRANKI – RYWALIZOWAĆ, WSPÓŁZAWODNICZYĆ

Turnieje i pojedynki to chleb powszedni średniowiecznego rycerza. Stawał do nich na ogrodzonym placu, który nazywano szrankami. Samo już wyjście na szranki oznaczało automatycznie gotowość do walki, rywalizacji z przeciwnikiem.

POD AUSPICJAMI – POD PATRONATEM, POD OPIEKĄ

Auspicje to ciekawe słowo. Nie występuje nigdy samodzielnie w zdaniu, więc nie odmienia się. Można je używać jedynie w przytoczonym wyrażeniu przysłówkowym. Skąd się wziął frazeologizm? W starożytnym Rzymie termin auspicjum oznaczał rytuał, w trakcie którego bacznie obserwowano drapieżne ptaki i drób. Ze swobodnych lotów tych pierwszych i zachowania w klatkach drugich przekonywano się, czy ważna decyzja jest aprobowana przez bogów, czy będą jej patronować. Dopiero wprowadzenie chrześcijaństwa w IV wieku położyło kres tym dziwnym praktykom.

MASZ BABO PLACEK – NIEMIŁA, ZASKAKUJĄCA SYTUACJA

Stara, ludowa przypowieść opowiada, jak to diabeł podjął decyzję o skłóceniu kochającego się małżeństwa. Nie udawało mu się do momentu, gdy postanowił wysłać z tą misją wredną babę. Ta, w zamian za obiecany placek, tak doskonale wywiązała się z zadania, że zaślepieni nienawiścią małżonkowie odebrali sobie nawzajem życie. Nawet diabeł, w końcu stary wyga, przestraszył się jędzy i uciekł. Placek zostawił powieszony na drzewie. Wiedźma, chcąc odebrać nagrodę weszła na nie i spadła wprost do rzeki. Utopiła się. No i masz tu babo placek. Poza tym, nie od dzisiaj wiadomo – gdzie diabeł nie może tam babę pośle. Jedna historia, dwa frazeologizmy – nieźle.

BAJOŃSKIE SUMY – OGROMNE, WRĘCZ NIEOSIĄGALNE KWOTY

Co ma wspólnego francuskie, nieduże miasto Bajonna /fr. Bayonne/ z określeniem dużych kwot pieniędzy? Wróćmy do wieku XIX. Na mocy traktatu w Tylży Napoleon utworzył z części zaborów Księstwo Warszawskie. Po przejęciu banków pruskich cesarz zażądał od Polaków zaciągnięcia tam kredytów na poczet kosztów uzbrojenia armii. Kwota dwudziestu milionów franków była tak olbrzymia, że omal nie doprowadziła Księstwo do finansowej zapaści. A rokowania w sprawie zadłużenia prowadzone były w 1808 roku właśnie w Bajonnie.

POŁKNĄĆ BAKCYLA – MIEĆ PASJĘ, ZAMIŁOWANIE DO CZEGOŚ

Jeden błąd drukarza i od razu wszyscy mówią niepoprawnie. Powinno być “bacyl”. Dlaczego? Po łacinie termin bakteria, zarazek to “bacillus”. Zdarzyło się jednak, że w książce medycznej wydrukowano kiedyś błędnie słowo “baccilus”, a więc czytane: bakcilus. I tak za sprawą chochlika drukarskiego mówimy dziś “bakcyl”, zamiast poprawnie, jak kiedyś – “bacyl”.  Mówilibyśmy więc: “Maciek połknął bacyla sportu.” Co połknął to połknął, słowo bakcyl i tak wypowiadam niezbyt często. Trudno, razem ze wszystkimi błędnie.

Zapraszam do lektury wcześniejszych artykułów. Tropię frazeologizmy od dawna. Spokojnie mogę więc powiedzieć: “Połknąłem bakcyla językowego.”

Jaki Zabłocki, jakie mydło

Frazeologizmy i kijek na szarym końcu

Co smalić, a co smalone

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

Słownik poprawnej polszczyzny

W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury


  • Ach, nie ma to jak ludzie, którzy używają frazeologizmów w niepoprawnym kontekście, nie rozumiejąc ich znaczenia. ♥ Fajnie, że o frazeologizmach piszesz – po pierwsze dlatego, że istnieje spora szansa na to, że niektórzy dzięki Tobie nauczą się poprawnych znaczeń, a po drugie dlatego, że jestem humanistką z krwi i kości i po prostu moje serduszko niezwykle się raduje, gdy widzi wpisy powiązane z językiem polskim. 😀

    • Cieszę się z Twojego komentarza. I już wiem, że jest nas przynajmniej dwoje.