GADULSTWO I MILCZENIE. CO LUBISZ? KIM JESTEŚ?


Dlaczego jestem małomówny? Mówiąc w największym skrócie (czy można w tej sytuacji inaczej?) – wolę milczeć, ponieważ często pamięć przypomina mi, a raczej wypomina, nadmiar wypowiedzianych słów w niewłaściwej chwili. Z drugiej strony, zdarza mi się żałować swoich skłonności do milczenia, bo pamiętam słowa, których we właściwej chwili nie wypowiedziałem. Czyli tak źle i tak niedobrze? Niezupełnie. Z dwóch możliwości wolę jednak skrajną nawet małomówność niż gadulstwo. Potrafi mnie mocno zirytować, choć jak wiadomo, trafiają się też gaduły sympatyczne. Skąd się ono bierze? Mam takie pomysły.

1. Wiara w swoją mądrość i niezwykłą oryginalność

„A co u ciebie?” Nie łudzę się, że pytanie może być oznaką rzeczywistego zainteresowania. Raczej to nic nie znaczący gest uprzejmości w całym ciągu wylewającego się od dłuższego czasu słowotoku. Przerywnik tworzący wrażenie dialogu. Zanim zdążę otworzyć usta, słyszę: „bo wyobraź sobie (wróciłem, spotkałem, widziałem)”. Mógłbym dopiero co zdobyć biegun południowy. Błahostka w porównaniu z  niekończąca się drobiazgową relacją z wczasów w deszczowym Kołobrzegu. Upajający się brzmieniem swojego głosu rozmówca nie ma wątpliwości, że opis cieknącego kranu, letniej zupy, twardego łóżka i wrednej pogody musi dowodzić niezwykłości jego życia i bez reszty zaciekawić. Co ja mówię – musi mnie przenieść w rejony kosmicznego zdumienia („niemożliwe, plasterki sera były wysuszone?!”) i autorefleksji („jakże moje życie monotonne!”). Taki rodzaj okazywanej próżności – jako zjawisko z pogranicza psychiatrii – na chwilę potrafi mnie nawet zaciekawić, szybko jednak męczy, a najszybciej usypia. Wiem, że jedyną szansą na rychłe zakończenie rozmowy jest brak oznak zainteresowania: nie przytakuję, nie zaprzeczam, najdrobniejszym gestem nie daję do zrozumienia, że jestem pośród żywych. Nie wolno mi drgnąć; uniesienie brwi, najmniejszy ruch głową, poruszenie ust byłoby murowaną zachętą do otwarcia nowego wątku.

Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa. (Julian Tuwim)

Lepiej jest milczeć i sprawiać wrażenie głupiego niż mówić i rozwiać wszelkie wątpliwości. (Mark Twain)

2. Obawa

Gadulstwo nie zawsze jest objawem pewności siebie i dobrego samopoczucia. Co prawda, niemal zawsze tak się wydaje, ale czasem to objaw niskiej samooceny i, jestem pewny – przeżywanej samotności. Nie wiem, czy rozmówca zapewnia sobie w ten sposób poczucie bezpieczeństwa, czy spełnia potrzebę uznania przez innych, ale im więcej mówi, tym bardziej odkrywa swój strach. Staram się miłosiernie przerywać taką rozmowę pod byle jakim pretekstem – gwałtownie opadająca gilotyna kończąca monolog jest litościwym wymiarem kary. Może kiedyś doczekam w ostatnim słowie podziękowania.

Milczenie jest najpewniejszą rzeczą dla tego, kto nie ufa samemu sobie. (François de La Rochefoucauld)

Na drzewie milczenia wisi jego owoc – spokój. (Arthur Schopenhauer)

3. Niewiedza

Ciężki przypadek. I wyjątkowo nużący. Rozmówca za wszelką cenę chce udowodnić (nie istniejące) kompetencje i (nie istniejący) zasób wiedzy. Wybiera najgorszy z możliwych sposobów – zagadanie tematu. Długie, coraz bardziej bez sensu i coraz rozpaczliwsze. Jakby w obawie, że cisza, która zapadnie obnaży ignorancję. Ten rodzaj wodolejstwa nie ma nic wspólnego z głupotą; świadczy bardziej o kompleksach albo o gigantycznym zarozumialstwie.

Poeta chiński Po Czu I (772-846)

„Ci, którzy mówią, nie wiedzą,

Ci, którzy wiedzą, milczą”.

Te słowa, o ile wiem,

Wyrzekł Lao-Tsy.

Jeżeli mamy wierzyć, że Lao-Tsy

Sam był tym, który wie,

Czemu napisał książkę,

Pięć tysięcy słów?

(przekład Czesława Miłosza)

4. Płeć

Stereotyp mówi, że mężczyźni milczą, a kobiety są gadułami. Trzeba się z nim rozprawić. Zwłaszcza, że pomóc mogą ostatnie badania. Otóż kilkanaście lat temu stwierdzono, że kobieta wypowiada dziennie około dwadzieścia tysięcy słów, a mężczyzna zaledwie siedem (też tysięcy). Za nowe przeliczenie zabrał się językoznawca Matthias Mehl z Uniwersytetu w Arizonie. Po sześciu latach, ku zaskoczeniu, wyszło na jaw, że przedstawiciele obu płci używają porównywalnej ilości słów czyli około szesnastu tysięcy każdego dnia. Tendencja wyraźna, a już teraz coraz częściej zdarza mi się spotkać panów, którzy w tej konkurencji tradycyjnie dotąd „zarezerwowanej” dla pań wygraliby w cuglach. Dla mnie to jeszcze jeden z objawów postępującego ich zniewieścienia i odebrania im (na własne życzenie) poczucia własnego miejsca w świecie. Oznacza chorobliwą potrzebę uznania, niedojrzałość, a nawet infantylizm. Często narcyzm.

Gadatliwe kobiety mówią, by nic nie powiedzieć; gadatliwi mężczyźni, by nic nie robić. (Winston Churchill)

Ucz swoje dzieci milczeć. Mówić nauczą się same. (Benjamin Franklin)

Ciekaw jestem Twojej opinii. Skąd się bierze wszędobylskie gadulstwo. Czy to obawa przed ciszą, z którą sobie coraz gorzej radzimy? Przejaw egoizmu? Powierzchowności życia? Jak reagujesz na takie zjawisko?

A może – „dlaczego jesteś takim gadułą?”

(Ten nieprzegadany artykuł liczy 725 wyrazów. Lektura zajmuje cztery minuty.)



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MILCZENIE W NATŁOKU
19.12.2017
O POŻYTKACH MILCZENIA W NOC WIGILIJNĄ I NIE TYLKO
24.12.2016
gipsowa figura spiacej kobiety
NUDA, KOCHANA NUDA!
16.11.2015