GÓRA ZBORÓW I JURAJSKIE SZLAKI Z POMYSŁEM /cz. 2/


Dzisiaj druga część fotograficznej relacji z zimowej eskapady na Górę Zborów, a także o jednym z wielu fotograficznych planów, jaki sobie wyznaczyłem na ten rok. Każdy, kto chociaż raz zawitał w te strony, wie, że Jura Krakowsko-Częstochowska to nie tylko jedna z największych atrakcji turystycznych Polski (według mnie, wciąż niedocenianych), ale i raj dla wszystkich fotografów. Chcę być w nim w najbliższych miesiącach dużo częściej. Wyruszę na jurajskie szlaki, aby zobaczyć, jak się mają średniowieczne i renesansowe zamki. Subiektywnie skrojona lista obejmuje dziesięć najciekawszych. O nich za chwilę.

Z Góry Zborów przy dobrej widoczności można dostrzec zarysy kilku z nich. To wprost idealny punkt wypadowy do zwiedzania północnej i południowej części tej krainy. Leży bowiem pośrodku. Jeśli spojrzymy na mapę widzimy, że Jura to obszar w kształcie ponad stukilometrowego łuku pomiędzy Częstochową a Krakowem. Najwęższego na północy. Tam ma szerokość zaledwie kilku kilometrów, aż do czterdziestu na południu, w okolicy Zabierzowa. Całość zajmuje ponad dwa i pół tysiąca kilometrów kwadratowych, z czego dwieście czterdzieści sześć tysięcy hektarów objęto ochroną krajobrazu.

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

Nie ma w Polsce drugiego zakątka, który byłby podobnie różnorodny. To kraina tajemniczych monumentalnych zamków, stromych wzgórz, groźnych ostańców, wąwozów i jaskiń. Znajdziemy tu i „polską Saharę” – Pustynię Błędowską, i nieliczne, co prawda, ale pełne uroku jeziora, najczęściej otoczone lasami.

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

Po dłuższym pobycie na Górze Zborów trzeba wreszcie z niej zejść ruszyć na niezliczone jurajskie szlaki. Chciałbym pokazać w kolejnych miesiącach:

  • Zamek w Mirowie – to potężna, widoczna z daleka, gotycka forteca z XVI wieku. Najpiękniej wygląda wiosną, kiedy w trawie zakwitają kwiaty. A więc majowa wyprawa do Mirowa.
  • Zamek w Bobolicach – położony około dwa kilometry od mirowskiego. Rekonstruowany, podobnie jak pierwszy, przez biznesmenów, braci Laseckich. Nie zawsze takie pomysły okazują się dla obiektów zbawienne. Pisałem już o tym w relacji z Rabsztyna.
  • Zamek w Ogrodzieńcu – najpopularniejszy, choć niektórzy twierdzą, że za dużo w tym miejscu Disneylandu.
  • Zamek w Olsztynie – oczywiście, i ten zrujnowany przez Szwedów, jak niemal wszystkie pozostałe, ale nadal niezwykle efektowny. Czy wygra podsumowanie, zobaczymy po ostatniej sesji.
  • Zamek w Ojcowie – pozostały malownicze ruiny, ale warto tu przybyć również ze względu na rozpościerający się „jak z obrazka” widok Doliny Prądnika.
  • Zamek Pieskowa Skała – wśród najbardziej znanych walczy o palmę pierwszeństwa z Ogrodzieńcem. Zawieszony na skale od czasów renesansu panuje dumnie nad całą okolicą.
  • Zamek Smoleń – położony niedaleko Pilicy, ma charakterystyczną, szesnastometrową wieżę. Po ostatnich pracach restauracyjnych łatwiej go zwiedzać, ale czy nie odebrały mu one romantycznego uroku – sprawdzę.
  • Zamek w Siewierzu – gotycka budowla, nieźle zachowana. Była kiedyś siedzibą biskupów krakowskich. Na temat rekonstrukcji krążą tak różne opinie, że muszę się przekonać naocznie.
  • Zamek w Pilicy – od 1998 roku własność Barbary Piaseckiej-Johnson. Wstęp na teren nie jest prosty. Obiecuję wytężyć siły.
  • Zamek w Bydlinie – a właściwie skromny, nieduży, kameralny zameczek. Niesłusznie przez turystów trochę omijany. Kilka lat temu przeszedł solidny remont.
  • Zamek w Udorzu – w zasadzie bardzo niewielkie jego fragmenty. Dlaczego w takim razie umieściłem go na mojej liście? Rosnący wokół gęsty las i cisza tworzą niezwykłą, tajemniczą atmosferę. Niemal słyszy się odgłosy życia obronnej osady sprzed sześciu wieków.

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

jura krowsko-czestochowska

Czym tak naprawdę jest Szlak Orlich Gniazd? To nic innego, jak system obronny (a w zasadzie jego fragment) stworzony przez króla Kazimierza Wielkiego na terenie Małopolski. Zamki, niczym orle gniazda, zbudowane na wysokich skalnych wzgórzach broniły handlowych szlaków państwa piastowskiego. Gdyby nie potop szwedzki w połowie XVII wieku zapewne mielibyśmy dziś w województwach śląskim i małopolskim kilkanaście zabytków klasy zerowej. Pocieszać się można tym, że na stu sześćdziesięciu czterech kilometrach, bo tyle liczy Szlak wytyczony w 1950 roku, atrakcji pozostało na całe lata krótkich wycieczek. Tymczasem żegnam zimową Górę Zborów. Aż dziwne, że nie stała na niej nigdy żadna warownia.

Dwa z zamków (spoza listy dziesięciu) już zwiedziłem i opisałem: ZAMEK RYCERSKI W RABSZTYNIE oraz, umieszczany w niektórych źródłach również na trasie Szlaku, ZAMEK W BĘDZINIE.

Zobacz, jak Góra Zborów wygląda latem. Niby ta sama.