GOŚCIE ZJEDLI MI CZEREŚNIE, CZYLI DOMOWY BIRDWATCHING


Biesiadowali od dobrych kilkunastu dni, choć przybywali pojedynczo lub w zorganizowanych wycieczkach już od początku maja. Jacy tam skrzydlaci przyjaciele. Banda żarłoków częstujących się bez pytania i bez opamiętania. Wszystko według identycznego scenariusza przerabianego co roku. Wielkie, kilkunastometrowe drzewo jeszcze niedawno tonęło w bieli tysięcy kwiatów, potem w  szybko czerwieniejących kropkach owoców. Teraz stało się znów jedynie zielone. Pytam, a gdzie podziały się moje czereśnie?

Ponad półtora miesiąca temu pisałem o kwitnącym drzewie, które rośnie tuż za moim płotem. Już wtedy – wiedząc, co się święci – zapowiadałem drugą część relacji. Niekoniecznie pisanej w takim tonie entuzjazmu, jak ta z dwudziestego kwietnia. Przewidywałem i mam. Goście zjawili się na dorocznej biesiadzie punktualnie, licznie i równie ochoczo. Mnie przypadła rola bezsilnego świadka i rejestratora tegorocznej owocowej wyżerki. Mam bogaty materiał do wysyłania ptasich listów gończych. Zresztą sami zobaczcie.

czereśnie jpg.

Nie wiem, jak to Julian Tuwim zrobił, pisząc w wierszu „Czereśnie”:

„Rwałem dziś rano czereśnie
Ciemnoczerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie, rośnie i wcześnie. (…)”

Potwierdzam opis ogrodu z dwóch ostatnich wersów, ale jakim cudem poecie udało się rano zdążyć przed ptakami. To dopiero temat na lekcję dla ambitnego polonisty, a i w trakcie sesji na filologii polskiej można by przestraszyć studenta III roku.

Wszystko, co mogłem, to jedynie „pożywić się ” widokami owoców po wpięciu mocnego teleobiektywu.

czereśnie jpg.

„Zapłoniona czereśnia, przez wróble opita,
Skrzy bieliście ku słońcu odziobaną pestkę. (…)”

Bolesław Leśmian, Zapłoniona czereśnia…

czereśnie jpg.

W internecie roi się od porad, jak uchronić owoce przed latającymi smakoszami. Od metod wybitnie radykalnych (kupić kałacha), po dziwne i dziwniejsze. Na przykład, zawiesić duże kawałki starych firan, płyty CD, obijające się butelki, przyczepić kolorowe balony. Ambitniejsze pomysły to umieścić wśród gałęzi figury drapieżnych ptaków albo odtwarzać  ich głosy.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

Podobno skutek odstraszający daje umieszczenie na drzewie grającego radia (o stacji pomysłodawca nie wspomina słowem, ale mam swoje typy), czy też posadzenie na gałęzi kota. Nic nie wiadomo, czy zestaw radiowo-koci efekt wzmacnia. Wersja dla majętnych polega na trzymaniu na etacie sokoła. Można też „otulić” drzewo specjalną siatką. Tylko jak to zrobić, kiedy ma trzynaście metrów wysokości  i jest bardzo rozłożyste. Poza tym ptaki zaplątują się w oka sieci.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

Nie podoba mi się ani jeden z tych pomysłów. Z jednej strony, zżymam się na bezwstydnie ucztujące i hałasujące ptaki, bo trzeba przyznać – to głośna dwutygodniowa impreza, zaczynająca się o brzasku i trwająca do chwili, kiedy czereśnie znikają w ciemnościach nocy. I do momentu zjedzenia ostatniej. Ale z drugiej, uświadamiam sobie, że biorę udział w dorocznym rytuale, jeszcze jednym doświadczeniu natury w cyklu zmieniających się pór roku.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

Właśnie dzięki czereśniom, mogę podglądać do woli życie ptaków, czyli uprawiać coraz bardziej popularny birdwatching, jeden z lepszych sposobów na odreagowanie codziennych stresów. Ta wielka darmowa stołówka jest miejscem zbiorowej konsumpcji (że posłużę się językiem minionej epoki), ale też spotkań dawno nie widzianych znajomych, długich debat, okazywania sobie czułości, gwałtownych nieraz kłótni, zamyśleń, rodzicielskich połajanek.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

Do obserwacji nie potrzebuję mocnej lornetki albo lunety, nie muszę szukać sposobów na zwabienie ptaków. Wszystkie są tak zaaferowane, że ten jeden jedyny raz w roku nie zwracają uwagi na intruza. I pozwalają na obserwację z zaledwie kilku metrów.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

czereśnie jpg.

Towarzystwo zdominowały szpaki, wróble, przyplątały się też gołębie. Na samym końcu, kiedy na drzewie pozostały pojedyncze owoce pojawił się gość specjalny. Zachwycał dystyngowaną bielą z lekkim zaróżowieniem skrzydeł. Kim jest ten elegant?

czereśnie jpg.

Wreszcie nadszedł ten moment. Zrobiło się dziwnie cicho. Pod drzewem setki białych pestek, nadjedzonych owoców. Bałagan po ucztowaniu. Jak to po wielkiej imprezie. Biesiadnicy wytarli dzioby i bez słowa podziękowania polecieli dalej. Oczywiście, wcześniej umówili się w tym miejscu w połowie maja 2017 roku.

Ulga i żal w jednym; dobry moment, by pomyśleć nad zwrotem: mieszane uczucia.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MIESZCZUCHY! MAKI KWITNĄ, ZBOŻA DOJRZEWAJĄ, LATO ZA CHWILĘ!
19.06.2018
PRZYSŁOWIA NA WIOSNĘ. SZKODA ZAPOMNIEĆ?
27.03.2018
FOTOGRAFOWANIE KWIATÓW. JAK MOŻNA LEPIEJ?
07.05.2017
PRZEDWIOŚNIE I PRZEDNÓWEK ALBO PRZED NOWĄ RADOŚCIĄ I STARĄ BIEDĄ
10.03.2017
PODAGRYCZNIK. SMACZNY WRÓG
16.05.2016
SAŁATKA Z ŁĄKI
25.04.2016
CZEREŚNIA KWITNIE. NIE FETUJESZ?
20.04.2016
BRZOZA LUBIANA. FAKT, NIE GATUNEK
04.03.2016
PRZEDWIOŚNIE. DOCZEKALIŚMY!
10.02.2016