AN-225 MRIJA I NIESAMOWITE LOTNICZE REKORDY (cz. 2)


Czy był sens budować tak olbrzymie monstrum spalające osiemnaście ton paliwa na godzinę? Ilość zleceń spływających z całego świata, a związanych z możliwościami transportowymi samolotu, świadczy, że warto było. Antonov Airlines – ukraińskie linie cargo, w barwach których lata maszyna An-225 Mrija nie przewidują zaprzestania działalności. I pomyśleć, że pierwsze jej loty miały miejsce dwadzieścia osiem lat temu. Dla porównania, średni wiek samolotów LOT wynosi około siedem lat.

Upływający czas jest widoczny w kokpicie pilotów, ale nie w ładowni wielkości hali fabrycznej. Długa na czterdzieści trzy metry pozwoliła do bezkresnego zestawu światowych rekordów dołączyć jeszcze jeden, łatwy do przewidzenia: udało się przewieźć najdłuższy ładunek – łopaty wiatraka do elektrowni wiatrowej o długości ponad czterdziestu dwóch metrów.

To, co zobaczyłem nie było żadnym rekordem, ale i tak mi wystarczyło. An-225 Mrija, który przyleciał na lotnisko miał już na pokładzie pięć helikopterów zabranych z Kiszyniowa, a załadowano mu jeszcze trzy. W pracy pomagała własna suwnica o udźwigu pięciu ton. Można wierzyć lub nie, ale widok, jaki się rozpostarł przed moimi oczami był tak nieprawdopodobny, że aż śmieszny. Stanąłem jak wryty. Rzadko to powiedzenie równie idealnie pasuje do sytuacji. Tak, ten samolot naprawdę odlatywał do Algierii z ośmioma helikopterami w swoim wnętrzu!

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

Gdyby nie helikoptery, w ładowni zmieściłoby się pięćdziesiąt samochodów osobowych (takie zlecenia też się zdarzają) albo cały kadłub Boeinga 737. Nad bezpiecznym dostarczeniem ładunków czuwa sześcioosobowa załoga, przy długich lotach dublowana. Jeśli sądzicie, że piloci ubrani są w eleganckie mundury, to muszę rozczarować. Większość paradowała w powyciąganych, najwyraźniej pamiętających niejeden zakątek świata, burych dresach. Po prostu, jak to w robocie.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

Zwraca uwagę bardzo nietypowe podwójne usterzenie pionowe. Rzecz w tym, że samolot – o czym już pisałem – pierwotnie przeznaczony był do transportu promów kosmicznych Buran na swoim grzbiecie. Umieszczone w osi za wahadłowcem tradycyjne pojedyncze usterzenie zwyczajnie nie działałoby. Ogromne stery rysujące się na tle nieba jeszcze bardziej potęgują niezwykłe gabaryty maszyny.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

W kokpicie nie uświadczyło się najnowszej elektroniki. Szczerze mówiąc, trudno do całej litanii rekordów dodać coś związanego z tym miejscem. Wyglądało archaicznie z analogowymi zegarami, odpryskami lakieru i ciemnymi obwódkami brudu wokół przycisków. Od biedy da się to wyjaśnić. W końcu An-225 Mrija ma już swoje lata. Co jednak powiedzieć na widok kilku pustych oczodołów po wskaźnikach, czy puszek po konserwach rybnych na podłodze?

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

W rzeczywistości, kiedy ogląda się samolot to jedynie małe zgrzyty (no, chyba że musiałbym nim lecieć). Oszałamia wielkość i piękno. To zostaje w pamięci. Podobnie, jak wiele ciekawostek krążących na temat Mriji. Na przykład, w pierwszym locie w 2002 roku maszyna zabrała zaopatrzenie i żywność dla amerykańskich żołnierzy w Omanie. Na pokładzie znalazło się dwieście szesnaście tysięcy posiłków ważących prawie sto dziewięćdziesiąt ton! Albo taka – długość ładowni Mriji jest większa, niż odległość pokonana podczas pierwszego lotu braci Wright.

Mało co tak zapładnia wyobraźnię, jak pobite rekordy.  Pod tym względem An-225 Mrija miejsce w historii ma już zapewnione.

Do pierwszej części relacji o tym niezwykłym samolocie zapraszam tutaj.