JAK ZACHOWAĆ MŁODOŚĆ? WYSTARCZY KSIĄŻKA Z 1951 ROKU


Ze świątecznej fotografii uśmiecha się do mnie Maria, od dawna nie widziana kuzynka. Nadal promieniejąca tym samym młodzieńczym blaskiem co przed laty. „Ja też tak chcę!” – krzyknąłem. I ruszyłem w poszukiwaniu odpowiedzi. Najpewniejsze w tej sytuacji wydało mi się szperanie w poważnej literaturze. Wzrok przykuła niewielka książka „Jak zachować młodość” dr med. Julii Świtalskiej.

Wiem, wiem, ktoś pogrymasi, że rzecz wydana za Bieruta w 1951 roku jest może nieaktualna. Że jednak minęło te 70 lat. Pomyślałem jednak: „A nuż Maria zawarła zakład ze Świtalską – zapomnianym Mefistofelesem epoki stalinizmu i zazdrośnie strzeże swej tajemnicy. Ja, niczym Prometeusz, po odkryciu roześlę ją (tajemnicę, nie Marię) niczym płomyki ognia nieśmiertelnej urody po najdalsze zakątki planety.

Pochylony nad zażółconymi patyną czasu stronami zacząłem więc uważnie studiować. Pierwsze strony Świtalska poświęca obrażaniu mnie: „W wieku późniejszym siły życiowe zanikają, kościec sztywnieje, skąd powstaje niepewność ruchów, chód powolny i wlokący oraz starcze pochylenie sylwetki. Podściółka tłuszczowa już po 30 roku życia znika pod kością jarzmową, a za to wałki tłuszczu tworzą podwójne podbródki.” Nawet nie wiedziałem, że gdzieś mam kość jarzmową, a tu już podściółka tłuszczowa zdążyła mi spod niej zniknąć.

Lekko poirytowany diagnozą stanu „człowieka, który pragnie wyrwać się z okowów szpetnego, ku ziemi chylącego się ciała, co prowadzi do rozterek duchowych i buntu”, przewracam szybciej kartki. Wreszcie! Na stronie dziewiątej pierwsze oznaki pocieszenia, choć jeszcze nie konkretnej rady, jak zachować młodość. „Dziś doświadczenia Miczurina i Łysenki pogrzebały na zawsze teorię genów jako wręcz naiwną, ale zgadzają się co do faktu, że gatunek ludzki ma przed sobą przeciętnie stały wiek 200 lat do przeżycia. (…) Fizjologiczną granicą wieku człowieka jest 150 lat. Twierdził to już wielki uczony radziecki Bohomolec, a potwierdzają tę cyfrę badania biofizyka Łazarewa.”

Nie zniechęca mnie nawet łyżka dziegciu: „Badania uczonej radzieckiej prof. Pietrowej wykazały, że psy obarczone nadmiernym wysiłkiem systemu nerwowego (wypisz wymaluj moja sytuacja) zdychają o całe lata wcześniej od swych rówieśników.” Z empatią Świtalska w następnym zdaniu dodaje: „Ale nie wybiegajmy naprzód”.

I dobrze, bo wreszcie pojawia się konkretna wskazówka, jak zachować młodość. „Miecznikow jako najskuteczniejszy środek na przedłużenie młodości wskazał codzienne spożywanie kwaśnego mleka. Długowieczność chłopów radzieckich ma się opierać na tej diecie.”

Zapisuję skrupulatnie na kartce: 1. zamówić tir ze zsiadłym mlekiem.

Kolejna rada wzbudza mój niepokój: „Sławni bracia Woronow przeszczepiali ludziom i zwierzętom gruczoły płciowe małp, otrzymując zdumiewające wyniki; u pacjentów dawał się stwierdzić spadek ciśnienia krwi i zanikanie miażdżyc tętnic, zwierzętom przybywało na wadze i wzroście, następował taki rozwój fizyczny, że np. wydajność wełny z owcy zwiększała się o 10 kg.” Punktu drugiego na razie nie dopisuję. Brzmi kusząco, ale wolę swoje gruczoły płciowe.

Moją uwagę przykuwa sukces prof. Kanajewa, który odkrył witaminę T. Już byłem bliski wpisania zakupu kontenera tej witaminy, gdy przeczytałem, że „pod jej wpływem szczury rozrastają się do podwójnych rozmiarów”.

A może eliksirem młodości okaże się wynalazek prezesa Akademii Nauk, Bohomolca – surowica citotoksynowa? Nazwa brzmi należycie naukowo, tylko czy uda mi się wyprodukować surowicę w mojej kuchni? Czytam z napięciem. Potrzebuję zdrowego konia, któremu mam wstrzyknąć specjalnie spreparowaną substancję mózgu kostnego i śledziony. Zwierzę wytworzy w surowicy krwi substancje zdolne do niszczenia tkanek obcych. Po spreparowaniu (ani słowa, jak mam to zrobić w warunkach domowych) należy podawać 1-2 krople pod skórę. Radziecki uczony podkreśla, że w większych dawkach preparat zamienia się w silną truciznę, zaś w małych odmładza organizm. Leczy też niemal wszystko, szczególnie rzeżączkę. Niestety, nie mam własnego konia i nie mam mózgu kostnego, śledziony, a na szczęście rzeżączki też. To raczej trop dla ludzi majętnych, z bogatym życiem towarzyskim.

Nareszcie coś krzepiącego: „W ostatnich miesiącach uczona radziecka prof. Lepieszyńska zwróciła uwagę na fakt, że dobre wyniki w walce z przedwczesną starością dały doświadczenia z węglanem sodu. Przeprowadzone w warunkach klinicznych dowiodły, że kąpiele w roztworze węglanu sodu przyczyniają się do zwiększenia prężności mięśni.” Piszę: 2. kupić pół tony sody oczyszczonej.

Czyżby odpowiedź na pytanie, jak zachować młodość była tak banalnie prosta: zsiadłe mleko i soda oczyszczona?

Mario, nie można było tak od razu?



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

służba w latach międzywojennych
ŚWIĘTA BLISKO. SŁUŻĄCA POTRZEBNA OD ZARAZ
18.12.2018
MŁODY DENTYSTO, JEDŹ NA TARG STAROCI!
07.08.2018
PRANIE MĘCZY? NO TO PRZECZYTAJ
17.02.2018
figurka stoi na kostce mydła
WONNOŚĆ ALBO FETOR – OTO JEST PRZEŻYCIE
29.09.2015
bochenek chleba i ogórek
CHLEB Z CZARNUSZKĄ I SŁONECZNIKIEM
19.09.2015
ostropest plamisty silybum marianum
OSTROPEST PLAMISTY – CUDOWNE ZIOŁO BRZYDKO NAZWANE
10.08.2015