JURA ZIMĄ. JESZCZE PIĘKNIEJSZA? /CZ. 1/


Powrót do tego miejsca po kilku miesiącach to przybycie na inną planetę. Sceneria ani odrobinę mniej malownicza, ale o wiele bardziej surowa i „chłodna”. W panującej wokół niczym nie zmąconej ciszy można spędzić całe godziny nie napotykając na szlaku innych ludzi. Jura zimą staje się elegancka i trochę wyniosła, a wapienne ostańce groźnie i z majestatem panują ponad linią lasu.

Zrobiłem tak jak lubię, czyli wróciłem do miejsca odwiedzonego latem. Góra Zborów to fragment Skał Kroczyckich – ciągnącego się na przestrzeni kilku kilometrów pasma wapiennych wzniesień Jury Krakowsko-Częstochowskiej, a dokładnie – środkowej jego części. Najwyższy punkt to właśnie góra, na której się znalazłem, z wysokością 462 metrów nad poziomem morza. Berkowa Góra, bo to inna jej nazwa, ma sąsiadów – Łysaka i Jastrzębnika. Blisko znajduje się kulminacja o nazwie Kołoczek. Jednak nad rozległą okolicą gminy Kroczyce dominuje właśnie Góra Zborów.

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

Skalne ostańce o wyrzeźbionych przez tysiąclecia fantastycznych kształtach, pokryte śnieżnymi czapami to całkiem niezły test na ćwiczenie wyobraźni. Dobrze najpierw im się przyjrzeć, a dopiero potem poznać nazwy – Zakonnica, Lalka, Młynarz, Wielbłąd, Mama, Tata, Mały i Wielki Dziad, Napoleon i Budda.

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

To świetne miejsce wypadowe do poznawania bardziej odległych miejsc Jury. Krzyżują się w najbliższej okolicy: Szlak Orlich Gniazd, Szlak Warowni Jurajskich i Szlak Zamonitu. Na nich, zwłaszcza w weekendy zobaczyć można zwolenników rozrywek ekstremalnych – rowerzystów, którzy na specjalnych oponach z kolcami potrafią przejechać po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Piechur ma jednak tę przewagę, że na pewno wejdzie tam, gdzie oni nie dojadą. Choć i tak, w porównaniu z latem, liczba miejsc do zdobycia bez dodatkowego ekwipunku wyraźnie się kurczy. Zimno najwyraźniej dziesiątkuje też wspinaczy skałkowych; w porównaniu z latem pozostała ich mała garstka.

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

Kiedy tu warto przybywać? Zawsze. Chodziłem po skałkach w marcu i listopadzie – miesiącach, które raczej słabo kojarzą się z górskimi wędrówkami i też było świetnie. Jura zimą jest jednak chyba najpiękniejsza. W surowej dziewiczości krajobraz szlachetnieje, a wyciszony spokój wprowadza aurę tajemniczości.

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

widok z gory zborów na jurze krakowsko-czestochowskiej

W plecaku aparat, obiektywy, termos z gorącą kawą, coś do zjedzenia. W kieszeni kurtki zapas naładowanych baterii (kto odkrył w środku głuszy, że aparat jest martwy – wie, jakie to uczucie), w ręku statyw. I całe godziny zimowego szczęścia tuż po wyjściu z samochodu. Niewiele potrzeba. Wystarczy przyjechać.

To miejsce pokazałem już na początku sierpnia. Zobacz, jak pora roku potrafi odmienić. Jura zimą czy Jura latem? Co o tym myślisz?