KARTOFEL I ZIEMNIAK. KTO RZĄDZI W TYM ZWIĄZKU?


I pomyśleć, że mimochodem, bez żadnej kalkulacji i umysłowych łamańców znajdę się w tak szacownym gronie. Pośród tuzów polskiego językoznawstwa – profesorów, Bralczyka i Miodka. Tak, proszę Państwa, podobnie jak oni, ja też lubię słowo kartofel. Brzmi mocno, stanowczo i jednoznacznie, twardo i męsko. Nie jak omdlały, pozbawiony charakteru i podejrzanie uładzony ziemniak.

Wiem, od razu ktoś mi zarzuci, że ta twardość jest przecież germańskiej proweniencji, a popierać trzeba, co swojskie i nasze (w domyśle, ziemniak). Rzeczywiście, kartofel do polszczyzny dotarł z języka niemieckiego (Kartoffel, przedtem Tartuffel), który szczególnie melodyjnie i powabnie dla polskiego ucha nie brzmi. Kiedy sobie jednak uświadomimy, że Niemcy swój Kartoffel pożyczyli z włoskiego tartufo (trufla), od razu sprawa wygląda lepiej.

 

Z kolei nasz ojczysty ziemniak wcale nie taki znów ojczysty. Jest francuskim jabłkiem ziemnym (pomme de terre). W słownikach zapisano go na początku XIX wieku, ale ziemniak jednowyrazowy utrwalił się dopiero w XX wieku. I od tej pory trwa „mocowanie” ze starszym kartoflem o palmę pierwszeństwa. Niezależnie od wyniku, kartoflanka i mąka kartoflana nadal wygrywają w cuglach. A przecież jest jeszcze kartoflisko, sałatka kartoflana (na Śląsku kartoflany szałot), są kartofelki – kulki obtaczane w kakao, sprzedawane na odpustowych straganach.

Wznieśmy rozważania na poziom ambitniejszy. I odnotujmy, że sam Adam Mickiewicz rozpoczął pisanie poematu heroikomicznego „Kartofla. Poemko w czterech pieśniach” (kartofel w rodzaju żeńskim jest tu regionalizmem), a nie „Ziemniak”.

Gdy poeta rośliny sławi i zaleca,

Aż tu nagle kartofel odzywa się z pieca:

Każe wziąć bardon, piosnkę zanucić mu tkliwą,

Poeta bierze bardon i nuci co żywo (…)

Każdy, kto zna smak kartofla wyjętego z ogniska, doceni kunszt i znajomość rzeczy w wierszu Tuwima „Kartofle”. Pamiętam z dzieciństwa, po wykopkach chodziło się na pola, podpalało suche łęciny i zagrzebywało w popiele dopiero co wykopane bulwy. Jasne, że po latach wyobraźnia potrafi idealizować, ale wydaje mi się, że lepszych w smaku już potem nie jadłem.

(…) I nigdy tak kartofel podany do stołu

Nie nęcił, jak ten właśnie, z przyswędem i węglem,

Łapczywie wytrącony patykiem-pocięglem

Z siwej, gorącej mąki leśnego popiołu.

Z dłoni go w dłoń przerzucać! dmuchać, bo gorący!

Parzy obłuskiwaną spieczoną łupiną!

Tknąć w sól z papierka! wchłonąć w usta chuchające,

Żeby się na skaczącym języku rozpłynął! (…)

Zajrzałem do katalogu polskich odmian Stowarzyszenia Polski Ziemniak. Kto by pomyślał! Ponad sto o nazwach, które brzmią swojsko: Etiuda, Jurek, Syrena, Zagłoba, Stasia, Mazur, Żagiel, ale i takich, które  mogłyby widnieć na flakonach perfum: Lady Claire, Lady Rosetta, Bellarosa, Arielle, Carrera, Veronie.

Stowarzyszenie podsumowuje obecny stan rzeczy w minorowym nieco tonie: (…) kartofel staje się niemodną rośliną i zapominanym przez młodsze pokolenia warzywem. Nostalgia usprawiedliwiona – dziś zbiory wynoszą ok. 8 milionów ton, w latach 80. ubiegłego wieku blisko 50 milionów ton rocznie (II miejsce w świecie).

 

W 1842 roku wydano we Lwowie książkę kucharską pod niewiarygodnie długim tytułem: „Nowy i najtańszy kucharz, czyli sposób sporządzania najsmaczniejszych potraw z kartofli tudzież użycie ich do różnych gospodarskich potrzeb. Książeczka dla Bogaczów równie jak dla Ubogich”.

Jeśli myślisz, że wiesz  o zastosowaniu kartofli dużo, przeczytaj fragment wstępu: To książeczka (…) użyteczna, zawierająca kilkaset sposobów wypróbowanych robienia z kartofel rożnych zup, jarzyn, potrawek, sałat, legumin, wypiekanek i innych przyrządzeń na stół; oraz użycie ich dla bydła, jako też do wyrobów piwa, wina, kawy, mydła, świec i innych potrzeb domowych, według wieloletnich doświadczeń przez przyjaciela ludzkości ułożona.

Tam znalazłem przepis na „Kartofle z rosbratlami”.

Wybierz wszystkie kości z dwu funtów pięknej rosztowej pieczeni, i włóż ją potem na dwie godzin do soli; na to daj do jakiego kaserolu trochę tłustości; trzy małe, pokrajane cebule i pieczenię do tego, niech się wszystko smaży, póki aż nie zmięknieje. Wtedy wyjm pieczenie, i pokraj ją w podługowate kawałki, a potem włóż ją z dobrą śmietaną nazad do kaserolu, gdzie się powinna jeszcze jakiś czas smażyć. Pokraj potem 8-10 nie wielkich, ugotowanych kartofli w cienkie krążki, wysmaruj jaką ryneczkę masłem, polej trochę śmietaną, daj warstwę kartofli, a posoliwszy je, drugą warstwę pieczeni, i postępuj tak dalej, póki wszystko nie wyjdzie. Na wierzch położyć jeszcze kilka kawałków masła, dać kwaśnej śmietany, posypać okruszynami z bułki i wszystko na żółto przypiec.

Rozkoszuję się samym tylko wyobrażeniem smakowitości potrawy, bo dotąd jej nie jadłem. Jestem na etapie intensywnych poszukiwań kogoś, kto mi ją przygotuje. Wedle zasady, jakże szlachetnie uczciwej: mój przepis, twoje gotowanie. Łaskawemu kucharzowi/kucharce podaję nawet przelicznik: jeden funt to około 40 dag, a kaserol to nic innego, tylko naczynie do zapiekania.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

DUŻĄ LITERĄ, MAŁĄ LITERĄ. WIEDZA TAJEMNA? (CZ. 2)
10.09.2020
PISOWNIA RELIGIJNA, CZYLI DYLEMATY NIE TYLKO ŚWIĄTECZNO-ŚLUBNE (CZ. 1)
03.09.2020
ROZMAITOŚCI JĘZYKOWE Z KOŚCIOŁA, SPORTU I KUCHNI
13.08.2020
WSZYSTKA PO 5 ZŁOTYCH! UPUST (OPUST?) NADZWYCZAJNY
14.05.2020
KORONAWIRUS. NA PEWNO FORMA POPRAWNA?
16.04.2020
NAJDŁUŻSZE POLSKIE SŁOWO? NIE, NAPRAWDĘ NIE TO
09.04.2020
OKOŁO 3,68. TEN PODSTĘPNY POLSKI LICZEBNIK
20.02.2020
MAIL. JAK GO NIE ZACZYNAĆ I JAK NIE KOŃCZYĆ
30.01.2020
JĘZYKOWE ROZTERKI. A NUŻ (NÓŻ?), WIDELEC POMOGĘ
23.01.2020