KATOWICKI GISZOWIEC, CZYLI WSI SPOKOJNA…


W niewielkich ogrodach kwitną właśnie drzewa owocowe. Gęste, fioletowe i białe wiechy ozdabiają krzaki bzu. Gdzieniegdzie zagdacze kura, zaszczeka pies. Na trawie pokrytej stokrotkami dwa rzędy uli; słychać buczenie uwijających się setek pszczół. Dojrzałem klatki z królikami. Na ulicach cicho. Każdej strzeże znak z zakazem wjazdu, nie dotyczącący jedynie mieszkańców i służb. Widok jeżdżących na rowerkach i hulajnogach dzieci, starszych śmigających zygzakami na wrotkach środkiem jezdni nikogo nie dziwi. Bezpiecznie, spokojnie i zielono. Jak to na wsi. W końcu to Giszowiec.

Stare centrum położone wokół zadbanego parku skupia mieszkańców. W sobotni poranek skrzyknęła się tu grupa rowerzystów na wspólny rajd. Na ławce usiadła para. Dziewczyna malowała akwarelkę, jemu wystarczał widok ukochanej. Do placu Pod Lipami zbliżała się grupa zaciekawionych turystów z Hiszpanii. Wracający z zakupów w pobliskich sklepach przysiadali na chwilę w cieniu starych drzew. Nie do wiary, że o kilka minut jazdy samochodem znajduje się centrum Katowic, a w pobliżu przebiega autostrada A4 i zazwyczaj bardzo zatłoczona część Gierkówki, łącząca stolicę Górnego Śląska z Łodzią i Cieszynem. Tu – sielska enklawa.

Jedna z najpiękniejszych dzielnic Katowic została zbudowana ponad sto lat temu dla robotników pracujących wtedy w kopalni „Giesche” (obecnie „Wieczorek”). W koncepcji architektonicznej wykorzystano modną wtedy ideę miasta-ogrodu stworzoną przez angielskiego urbanistę sir Ebenezera Howarda. Budowę rozpoczęto 1907 roku. Szybko na obszarze o wymiarach osiemset na tysiąc dwieście metrów zbudowano osiedle robotnicze, którego wzorem była… śląska wieś.

Nieprawdopodobne, nawet z dzisiejszego punktu widzenia, jak całościowo przemyślano projekt. Wyobraź sobie, że w domach dwu- trzy- i czterorodzinnych znalazło się sześćset mieszkań robotniczych. Oprócz tego na osiedlu było jeszcze pięć domów noclegowych, budynek Urzędu, remiza strażacka, kantyna, budynek lekarza, trzydzieści sześć mieszkań urzędniczych i nauczycielskich, zespół domów towarowych, gospoda, nadleśnictwo, kompostownia, fabryka lodu, trzy szkoły powszechne, zakład kąpielowy, pralnia, suszarnia, osiem pieców piekarniczych (tzw. piekarnioków), wieża ciśnień, piętnaście stacji transformatorowych oraz budynek dyrektora kopalni.

giszowiec jpg.

W roku 1914 Giszowiec połączono  z pobliskimi dzielnicami koleją wąskotorową, legendarnym dziś „Balkan-Ekspresem”. Niesłychanie punktualna, darmowa kolej dowoziła pracowników do kopalni.  Mało kto już pamięta, że ta dzielnica miała również w swojej historii  egzotyczny wątek amerykański. W 1924 roku na skutek kłopotów finansowych spółki „Giesche” S.A. doszło do podpisania porozumienia z amerykańską grupą kapitałową.

Dla dziewięciu rodzin ze stanu Montana wybudowano pod koniec lat dwudziestych XX wieku kompleks sześciu willi na obrzeżach dzielnicy, architektonicznie dostosowanych do sąsiedniego Giszowca. Za nimi rozciągało się największe w Europie pole golfowe, zlikwidowane dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. Decyzją partii ten relikt zgniłego kapitalizmu zasypano miałem węglowym.

giszowiec jpg.

Giszowiec był na początku samodzielną jednostką z własną administracją. Dopiero w 1960 wszedł w skład Katowic. Niestety, dziewięć lat później decyzją tępego partyjnego kacyka, towarzysza Zdzisława Grudnia, rozpoczęto wyburzanie osiedla, by zbudować na tym miejscu wysokie bloki mieszkaniowe. Wieżowce bezlitośnie napierały na unikatową zabudowę z początków XX wieku. I kiedy było niemal przesądzone, że Giszowiec przechodzi bezpowrotnie do historii, pojawiła się wśród buldożerów ekipa filmowa.

Kazimierz Kutz realizował tu „Paciorki jednego różańca”, odważny na owe czasy film opowiadający o, z góry skazanym na porażkę, proteście zasłużonego, emerytowanego górnika. Bohater, Karol Habryka, nie przyjmował do wiadomości, że jego dom, podobnie jak pozostałe na osiedlu, zostanie wyburzony, a on sam ma się przeprowadzić do bloku z wielkiej płyty. Co prawda, film miał problemy z cenzurą, ale powtarzana do dziś plotka głosi, że właśnie dzięki Kutzowi  od wyburzenia udało się uratować resztę, czyli zaledwie jedną trzecią starego budownictwa, nad którym pieczę sprawuje teraz konserwator zabytków.

Łaskawość wiosny jest ogromna. Nawet bloki z wielkiej płyty prezentują się teraz całkiem znośnie. Lepiej jednak obrócić statyw i sfotografować widok z drugiej strony.

giszowiec jpg.

giszowiec jpg.

W czasie wędrówki minąłem cztery cukiernie. Giszowiec to słodka dzielnica, a takie miejsca w moim rankingu szybują od razu wysoko. Niestara prawda (mojego autorstwa) mówi, że sympatyczni, mili ludzie mają słabość do łakoci. Znam jedną osobę mieszkającą w Giszowcu. Jest żywym dowodem na prawdziwość tej tezy.

W jednej z cukierni ojciec z synem ze smakiem zajadał lody. Usłyszałem, jak mówi:

– „Marcin, musimy pomyśleć, co dzisiaj na obiad.”

– „Tato, nic lepszego nie znajdziemy.”

Lubię takie dialogi i podpisuję się pod nimi. Uprzedzam od razu wszystkich, którzy chcieliby się teraz powymądrzać. Nigdy nie mówiłem, że to blog dla dietetyków.

giszowiec jpg.

Jeden z moich albumów autorskich poświęcony został Katowicom. Wydano go sześć lat temu, więc wydawałoby się, nie tak znowu dawno. Tymczasem publikacja zawiera w dużej części fotografie już archiwalne, pokazujące miasto, jakiego nie ma. Nic w końcu dziwnego, stolica Górnego Śląska jest  jednym z najbardziej dynamicznie zmieniających się miejsc w Polsce. Cieszy mnie jednak, że pokazany w albumie Giszowiec można by spokojnie przenieść do nowego wydania. Nie wszystko musi być zmienne.

Giszowiec sąsiaduje z inną katowicką dzielnicą, która potrafi przenieść w czasie. Wszystkie jej fotografie zamieszczone w albumie również pozostały aktualne. To Nikiszowiec. Całkowicie odmienna architektura, niepowtarzalna atmosfera i śląski klimat. Nie do podrobienia. I też są cukiernie.

Czyli, kierunek jednej z najbliższych wypraw oczywisty.

(Po kliknięciu na miniaturę fotografia powiększa się.)



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NOWE WNĘTRZA W STARYM NIKISZOWCU
07.02.2019
MODERNIZM W KATOWICACH. WYCIECZKA PIERWSZA
17.01.2019
CZY TO ABY NA PEWNO KATOWICE?
11.12.2018
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
RYNEK W KATOWICACH. POWAB, PALMY I POTOK
25.08.2016
W NIKISZOWCU CZY W ARKADII? (cz. II)
08.07.2016
NIKISZOWIEC – PERŁA KATOWIC (CZ. I)
01.07.2016
galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim
MUZEUM ŚLĄSKIE W KATOWICACH. SCHODZIMY /II/
07.09.2015
Muzeum Śląskie w Katowicach - widok z szybu h
NOWE MUZEUM ŚLĄSKIE W NOWYCH KATOWICACH /I/
30.08.2015