KOBIETA, BIAŁOGŁOWA, NIEWIASTA, DZIEWKA. CO TU ROBI KOBYŁA?


Lubię przyglądać się słowom. Odkąd pamiętam, ciekawią mnie ich pokręcone koleje losu. Efektami poszukiwań często dzielę się na blogu. Tym razem pora na określenia osób płci żeńskiej. Wygląda na to, że pochodzenie nie dość, że potrafi zaskoczyć to jeszcze i wprawić w niemałą konsternację. No bo jak – kobieta od kobyły? A dziwka ma związek z dzieckiem?

 

KOBIETA

Wyjątkowo brzydkie i obelżywe słowo. Przynajmniej do XVII wieku było ordynarnym epitetem oznaczającym prostytutkę. Żeby dotrzeć do odpowiedzi, dlaczego, musimy się przyjrzeć jego pochodzeniu. A prowadzi ono w rejony co najmniej zaskakujące. Otóż najbardziej przekonywującą teorię sformułował Aleksander Brückner, który wywodzi je ze słowa koba, czyli kobyła. Być może, dodaje językoznawca, kobieta pochodzi też od kob oznaczającego chlew (kobieta tam pracująca w sensie dosłownym była nieczysta, stąd tylko krok do znaczenia metaforycznego nierządu i „plugawej rozpusty”). Bogatsi o tę wiedzę nie dziwimy się więc skardze pań z szesnastowiecznej satyry Marcina Bielskiego: „Męże nas zowią białogłowy, prządki, ku większemu zelżeniu kobietami zowią”.

W Biblii księdza Wujka z końca XVI wieku kobiety nie ma wcale ze względu na silne wulgarne skojarzenia, ale od wieku XVIII staje się już słowem neutralnym, choć jeszcze nie do końca. Ignacy Krasicki w „Myszeidzie” (1775) pisze: „Mimo tak wielkie płci naszej zalety my rządzim światem, a nami kobiety”. Powie ktoś: i gdzie tu obraza? Rzecz w tym, że autor podaje wcześniej definicję, którą mało kto przytacza:

Płeć ta, z pozoru choć zdaje się płocha,
Przecież kiedy jej cokolwiek zawadza,
Tak nienawidzi zbytecznie, jak kocha.
Nie zna co miara, we wszystkiem przesadza:
Staje się zdradna, okrutna, lub podła,
Byle, co zechce, do skutku przywiodła.

Wiek XIX to całkowite już zarzucenie pejoratywnego znaczenia słowa kobieta. Nie może być inaczej, skoro Adam Mickiewicz wkłada w usta świadomej swojej wartości Telimeny, przytyk pod adresem Hrabiego, ale też chełpliwy manifest:

„Dość już tego, przerwała, nie jestem planetą 

Z łaski Bożej, dość, Hrabio, ja jestem kobietą”.

 

DZIEWKA

Kobieta ma za sobą etap przechodzenia od wydźwięku pogardliwego do neutralnego. Odwrotnie rzecz ma się ze słowem dziewka (dziwka). Najpierw oznaczało ono po prostu niezamężną dziewczynę lub córkę. Z czasem służące albo młode wieśniaczki – dziewki folwarczne. A pod wpływem gwary, po odjęciu samogłoski e, niecenzuralnie określa kobietę lekkich obyczajów.

Chronologicznie po dziewce przyszła pora na dziewczę i wreszcie na dziewczynę. A właśnie w związku z dziewczęciem mam małą zagadkę językową. Jak brzmi poprawna forma: dwie, obie dziewczęta, czy może dwoje, oboje dziewczęta?

Językoznawcy są zgodni – właściwy jest zestaw drugi. Co z kolejnymi liczebnikami? Tu już łatwiej, bo mamy do wyboru: troje, sześcioro, ośmioro dziewcząt albo trzy dziewczęta, sześć, osiem dziewcząt.

Słowo dziewka wykształciło również dziewoję – słusznej postury, dorodnie zbudowaną dziewczynę.

I pomyśleć, że wszystkie te formy wywodzą się od słowa dziecko.

 

BIAŁOGŁOWA

Sporadycznie dziś używane słowo, jak to z archaizmami bywa. Rzadko, ponieważ od XVII wieku zamężne kobiety nazywane właśnie białogłowami nie noszą białych okryć głowy – rodzaju chusty wiązanej na czubku głowy i zasłaniającej szyję oraz boki twarzy. Nosiła ona nazwę podwijka albo podwika.

O ile słowo białogłowa jest znane, o tyle używane zamiennie białka całkowicie ginie w mrokach dawnej polszczyzny.

 

NIEWIASTA

Nie jest kobietą, która nie wie (podobnie dziewica nie jest osobą, która się dziwi). Chodzi o kobietę, o której nic się nie wiedziało. Kogo więc tak nazywano przez wieki? Ano, synową. W rodzinie męża była kimś nowym, osobą nieznajomą. Kto wie, może dlatego pojawiło się powiedzenie: „Ani na wsi, ani w mieście nie trzeba wierzyć niewieście”.

Niewiasta (synowa) miała w nowym środowisku „pod górkę”. Dopóki nie urodziła, a w zasadzie należy uszczegółowić – nie urodziła syna, w nowym domu jej głos niezbyt wiele znaczył.

Współcześnie słowo niewiasta używane jest niemal wyłącznie w języku sakralnym – w Biblii, tekstach modlitw i pieśni.

W gwarze śląskiej synowa to niewiastka. Prawda, że brzmi ładnie?



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

LIST MIŁOSNY. CO NA TO MATKA, CÓRKA I ELA?
14.02.2019
ŻYCZENIA! ŻYCZENIA! GOTOWE, DARMOWE, (NIE CAŁKIEM) NOWE
27.11.2018
KOBIETA WYZWOLONA I KOBIETA Z KLASĄ. COŚ WYNIKA Z DAWNYCH PORAD?
25.10.2017
CO TY WIESZ O POCAŁUNKU. BO LOMBROSO WSZYSTKO
25.08.2017
„DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI” I ŚLUBNE ZDJĘCIE Z PRZESZŁOŚCI
15.04.2016
STARA FOTOGRAFIA I DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI
08.04.2016
OCHRONKA, IRENA I MARIA. HISTORIA JEDNEJ FOTOGRAFII
14.03.2016