KOBIETA WYZWOLONA I KOBIETA Z KLASĄ. COŚ WYNIKA Z DAWNYCH PORAD?


Jeśli komuś przyszłoby do głowy pomarzyć o przeniesieniu się do początków XX wieku, jedno powinien brać pod uwagę. Normy obyczajowe były wtedy tak odmienne od współczesnych, że ich realizacja w praktyce przypominała bardziej teatr niż normalne życie. Mówię oczywiście o lepszych sferach, pospólstwo jakimś cudem radziło sobie samo. Każda dziedzina została wtedy opisana w niezliczonych kodeksach savoir-vivre’u; sposób kłaniania się, mówienia, chodzenia, robienia zakupów, toalety, patrzenia, był w niepojętym stopniu sformalizowany. Kto miał się najgorzej? Już chciałem napisać – kobieta, ale uświadomiłem sobie, że i mężczyzna, i dziecko nie byli wcale w lepszej sytuacji. To raczej gwałtowna zmiana kobiecej świadomości, jaka nastąpiła w ostatnich kilku dziesięcioleciach i nowy typ kobiety – pewnej siebie, bezpruderyjnej i zbuntowanej spowodowały, że rozdźwięk między tym, co dawniej nakazywał surowy kodeks a dzisiejszym zakresem wolności wydaje się niebotyczny.

Wystarczy choćby tylko porównać ówczesne stroje pań z dzisiejszymi (lub z ich brakiem).  Ulotność powabów podkreślały suknie długie do ziemi, podkreślające talię, z ogromną ilością koronek, kokardek i haftów. Do tego dochodziły misterne fryzury, nakrycia głowy, wachlarze, biżuteria, pióra. Dziś powab mierzy się raczej przaśną dosłownością: procentem odkrytego ciała i obcisłym ubraniem.

Co mnie skłania do tych uwag? Otóż natrafiłem nie tak dawno na poradnik niejakiego W. Galanta „Formy Towarzyskie. Prawidła i wskazówki przyzwoitego zachowania się w różnych chwilach życia” z 1924 roku, a więc od wydania minęły dziewięćdziesiąt trzy lata.

Rozdział XIV poświęcono właściwemu zachowaniu się pań. Lektura staje się tym ciekawsza, jeśli „przyłożyć” tamte wskazówki do naszej współczesności. Porównajmy więc, co kiedyś nakazywały normy z dzisiejszą praktyką.

1. Kobieta powinna być zawsze skromna i z rezerwą, a więc nie garnąć się do mężczyzn ani ich do siebie nie przygarniać.

2. Te same błędy, jakie ma mężczyzna liczy się kobiecie w dwójnasób: takimi są np.: brak schludności, szorstkość, śmiałość, zalotność, zuchwałość.

3. Małomówne, bezpretensyonalne, niezarozumiałe zdobywają cześć każdego uczciwego mężczyzny.

4. Kobiety z jaskrawą, przesadną wykwintnością nie sprawiają dobrego wrażenia. Najprzedniejszą ozdobą jest prostota.

5. Wstrętnie przedstawia się kobieta pijana, niereligina, nieodporna, wyzywająca, postępowa. Do takiej można odnieść łacińskie przysłowie: corruptio optimi pessima, jeżeli się coś bardzo dobrego zepsuje, staje się nie złem, ale bardzo złem. Dobre jest mięso jako potrawa, dobre jaje, ale jak się zepsują, śmierdzą nieznośnie. Miłą i nadobną jest kobieta wzorowa, lecz zepsuta i niereligijna, swawolna jest zepsutą jędzą.

6. Kobiety, które uważają się za przedmiot hołdów, nie są wcale miłe, choćby nie wiedzieć jak chciałyby takiemi się wydawać.

7. Przyzwoita kobieta uważa jawne pochlebstwa i komplementa za niegrzeczność, a dwuznaczny flirt odpiera doraźnie jako wszeteczną mowę.

8. Młodej kobiecie nie przystoi chodzić pod ramię po ulicach, uchodzi także za niestosowne, żeby narzeczona sama, z narzeczonym chodziła.

9. Nie wypada młodym kobietom, gdy chodzi o wybór miejsca, wybierać sofę a nie krzesło, zakładać nogi, przerzucać rękę przez poręcz krzesła, wkładać ręce w kieszenie kaftanika lub płaszcza, głaskać włosy i muskać twarz.

10. Nie jest stosowne dla kobiet, by pierwsze przemawiały do nieznajomych panów, do nich się uśmiechały, świadczyły im jakie usługi, np. żeby im przygotowywały fajkę, zapalały cygaro, obierały z łupiny owoce, traktowały ich cukierkami, przypijały do nich itp.

11. Jedzenie w kapeluszach na głowie i w rękawiczkach na rękach przypomina żydów w Egipcie, którzy gotowi do drogi, spożywali baranka wielkanocnego.

12. Nie jest właściwem, żeby na wieczorkach panie nie proszone o to, częściej niż dwa razy występowały z popisami wokalnymi.

13. Nie uchodzi za zgodne z dobrym tonem, by panie na ulicy jadły, paliły cygara lub chodziły ubrane po męsku.

14. Nie jest stosownem, żeby dama w znajomej okolicy pozwalała, a co gorsza, polecała fotografowi, by na publiczny widok wystawił jej fotografię. Łatwo paść na domysł, że tu chodzi o rozgłos nie dla fotografa, a dla osoby, którą fotografia przedstawia.

15. Jest śmieszne, jeśli w poczekalniach, w tramwajach, cukierniach itp. zaraz spieszą do zwierciadła, a nawet do szyb wystawowych, i w nich się przeglądają. Wystawanie i rozmowy na ulicy są nagannym zwyczajem sług i piastunek. Idąc ulicą, przyzwoita kobieta nie śmie oglądać się, tam i sam przechadzać, przystawać bez celu, a tem bardziej osaczać wzrokiem wyzywającym.

16. Nie wypada, jadąc w powozie, siedzieć przy woźnicy lub nawet powozić.

17. Jest znakiem samolubnego, pospolitego usposobienia, jeżeli po odejściu gości, pani domu nawet wobec dzieci i sług nie może stłumić objawów zadowolenia.

18. Jest bardzo pospolite, jeżeli pan i pani domu niegrzecznie, ba, nawet po grubijańsku ze sobą się obchodzą.

19. Jest niestosowne, jeśli panie swojej modystce i krawczyni, sługom nie płacą rzetelnie lub targują się i z płacy urywają.

20. Nie wypada w listach do obcych panów pisać: : „Kochany”, „Łaskawy Panie” albo kończyć list słowy: „Mam zaszczyt”.

W jednej z prac wydanych w podobnym czasie, co cytowany poradnik czytam: „Dzięki obecnym stosunkom społecznym, kobieta znajduje legalne zaspokojenie popędu płciowego, ustalenie bytu i pozycyi socyalnej tylko w małżeństwie, instytucyi w naszych czasach monogamicznej. Tymczasem mniej mając szans wyjścia za mąż, niż mężczyzna ożenienia się, krępowana względami obyczajności, kobieta musi czekać aż się ktoś o jej względy ubiegać zechce. Wobec tego kobieta nie dając na pozór inicyatywy stara się przedstawić mężczyźnie z jak najlepszej strony i dąży do tego swym strojem, zachowaniem się, kokieteryą itp.”

Niby wszystko jasne – kobieta, by zwiększyć swoje szanse, ale roztropnie „nie dając na pozór inicyatywy”, była wręcz skazana na uważną lekturę i zapamiętanie podobnych rad. Gdyby zebrać wszystkie zanotowane w dwustustronicowym poradniku byłoby ich kilkaset. Swoją drogą, zastanawiające, w ilu punktach zmieściłyby się wskazówki dotyczące stroju, zachowania przy stole, kontaktów z mężczyznami kierowane pod adresem kobiet współczesnych.

Trzeba jednak przyznać, że autor poradnika jakoś specjalnie nie znęcał się nad paniami i zadbał o zachowanie równowagi. Nie oszczędzał miejsca na pouczenia dotyczące zachowania mężczyzn. Na nas, panowie, przyjdzie pora w najbliższym czasie.
Dzisiaj jedynie krótka zapowiedź. Mężczyźni, wiadomo, mają problem z poskromieniem języka. Autor „Form towarzyskich” ma dla nas następującą radę: «Unikaj wyrazów rubasznych, pospolitych i obcych, których nie rozumiesz. Nie wtrącaj wyrazów przesadnych, np.: „kolosalny”, „bajeczny”, „morowy”. Unikaj klątw lub imion Świętych, np.: „do kaduka”, „do stu dyabłów”, „Panie Święty”. Mów przeto mało, a wiele myśl.»
 
 
 
 
 


TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

LIST MIŁOSNY. CO NA TO MATKA, CÓRKA I ELA?
14.02.2019
ŻYCZENIA! ŻYCZENIA! GOTOWE, DARMOWE, (NIE CAŁKIEM) NOWE
27.11.2018
CO TY WIESZ O POCAŁUNKU. BO LOMBROSO WSZYSTKO
25.08.2017
„DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI” I ŚLUBNE ZDJĘCIE Z PRZESZŁOŚCI
15.04.2016
STARA FOTOGRAFIA I DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI
08.04.2016
OCHRONKA, IRENA I MARIA. HISTORIA JEDNEJ FOTOGRAFII
14.03.2016