KSIĄŻKA SKARG I WNIOSKÓW. LITERATURA FAKTU I ABSURDU


„Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić – Janik.” Dopisek ekspedientki: „Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie sera palcyma.” (pisownia oryginalna) Ta wymiana zdań odbyła się na kartkach zeszytu w kratkę, z napisem na okładce „Książka skarg i wniosków”. Zawieszony na sznurku znajdował się w każdym sklepie od 1950 roku. Był strażnikiem ładu i porządku w całej socjalistycznej branży handlowej. Dla pokolenia dzisiejszych dwudziestolatków przyzwyczajonych, że o wszystkim można przecież napisać i przeczytać w internecie, to całkowita egzotyka. Dla każdego – przykład groteski, lekcja historii i polszczyzna w mięsistym, potocznym wydaniu.

Wzorowano się na metodach „genialnego narodu radzieckiego”. Kiedy już władza w Polsce poradziła sobie do początku lat pięćdziesiątych z likwidacją prywatnego handlu, zapowiedziano, że lud pracujący miast i wsi wkrótce zastanie pełne półki. Nic takiego się nie wydarzyło. Przeciwnie, kolejki były coraz dłuższe, sklepów coraz mniej, a jakość obsługi stała na beznadziejnym poziomie. Co więc zrobić, żeby znaleźć winnych? Wprowadzić namiastkę kontroli społecznej, a do tego idealnie nadawała się zwisająca na gwoździu  „Książka skarg i wniosków”.


Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikurę w sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury. Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z Urzędu Dzielnicowego. (1979 rok)


Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).
Wyjaśnienie kierownika: Miód znajdujący się na wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał. (1988 rok)


Często zdarzało się, że w sklepie, w którym wszystko wołało o pomstę do nieba, „Książka skarg i wniosków” zdominowana była przez komentarze… pochwalne. Wystarczyło w tym celu poprosić rodzinę i znajomych. Personel dobrze wiedział, że „Książka” od czasu do czasu wędruje do dyrekcji, gdzie jest dokładnie studiowana. Im większa ilość wpisanych panegiryków, tym bardziej wzrastała szansa na premie. W orwellowskim świecie budującego się socjalizmu prawdziwy stan rzeczy był bez znaczenia.


Prosimy o stale uśmiechnięte bufetowe jak Sz. Pani która obsługiwała o godz. 11.15 do godz. 11.45. Ta Sz. Pani jest stale uśmiechnięta i rygorystyczna. Za to bardzo dziękujemy Dyrekcji Zakł. Gastronomicznych za zatrudnianie takich współpracowników. Inż. Józef Wodnik (1978 rok)


W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż przyjemnie postać chwilę w kolejce – Beata Malaszko.
Poniżej: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu następuje 10 podpisów).
Dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania – Wojciechowska (1980 rok)


W czasie mego pobytu na obiedzie w Restauracji Turoblanka z moją żoną Alicją S. mimo małego asortymentu dań spotkałem się z naprawdę miłą serdeczną obsługą jaką była pani kelner z Nr 216. Podano nam dania (kotlety) z kosmiczną prędkością, które nam bardzo smakowały. Chorąży Edmund (1977 rok)


W 1960 roku „Książka skarg i wniosków” stała się obiektem zainteresowania samego ministra handlu wewnętrznego. Wydał zarządzenie, w którym określa dokładnie jej parametry. To zeszyt z dwudziestoma czterema ponumerowanymi stronami, „umieszczony w każdej placówce w miejscu widocznym i swobodnie dostępnym dla osób zamierzających dokonać wpisu”. Ma zawierać kalkę, przez którą należało wpisywać skargi. Do dyspozycji klienta kierownik sklepu zobowiązany jest przygotować zatemperowany ołówek kopiowy. Zeszyty zabierali co jakiś czas inspektorzy i przekazywali dyrekcji. Ta w ciągu siedmiu dni miała wysłać oficjalne wyjaśnienie.


Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka – Halina Mikołajczyk.
Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a będzie! (1987 rok)


Kelnerka Nr (?) nakłada cukier do kawy i herbaty palcami. Grzegorz Zalewski

W odpowiedzi na zgłoszoną skargę-wniosek wyjaśniam, że 31.VIII zginęły szczypce od cukru z bufetu. Na szczypce zostało zgłoszone zamówienie przez kier. Zakładu. (1977 rok)


O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego, twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu – Gotlib Stefania, Teresa Mudzka, Anna Dobrowolska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny – 30 kg baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A w chłodni naprawdę nic nie miałam. (1987 rok)


Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji i wszędzie jest to zaświadczenie respektowane – Czesława Gorkowska. (1988 rok)


Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć – Ewa Rakowska. (1984 rok)


Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy – Wajdzik Alina.
Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin. (1984 rok)


Za każdym krytycznym wpisem kryła się irracjonalna wiara klienta, że można nim zmienić rzeczywistość. Że zapełnią się półki sklepowe, personel będzie uprzejmy, a kolejki znikną bezpowrotnie. Dla władzy był to z pewnością jeden z wentylów bezpieczeństwa. Obywatela zachęcano wręcz do krytycznych wypowiedzi. I choć krytyka dotyczyła handlu i gastronomii mogło to dawać poczucie współgospodarzenia. „Książka skarg i wniosków”, w myśl zarządzenia ministerialnego, miała przyczynić się „do wzmocnienia zaufania obywateli do pracy aparatu handlu. Wzmożona kontrola skarg i wniosków zbliżyła administrację przedsiębiorstw do wymagań, dyrektyw i wniosków klientów, co ułatwia operatywne podejmowanie środków dla usuwania różnych niedomagań w pracy placówek handlowych”.

Nie ma co, nowomowa w swojej klasycznej, niestrawnej postaci.


W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki poinformowały, że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły, a kiedy upadłam, siłą mi dywan wydarła.
Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent. Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta – Zdanowska.


Weszłam do sklepu i co widzę… Na stoisku mięsnym nie ma żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? – Alicja Kozakowska. (1988 rok)


Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc bardzo proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już nie słyszę nie dostajemy sera na wagę – J. Tender.
Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę (1989 rok)


Jeśli sądzisz, że „Książka skarg i wniosków” już nie istnieje, przypomnij sobie, gdzie właśnie jesteś. Tak, tu jest największa. Z miliardami zmyślonych i prawdziwych komentarzy krytycznych i z takimi samymi miliardami – pozytywnych.  Z tą różnicą, że internetu nie da się zawiesić na jakimś gwoździu.

Chociaż, kto wie. W wirtualnym świecie skarg i wniosków nie takie rzeczy są możliwe.

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

POLSKA LUDOWA. Z NIEPODLEGŁOŚCIĄ SŁABO, Z ABSURDEM WYŚMIENICIE
16.11.2018
MŁODY DENTYSTO, JEDŹ NA TARG STAROCI!
07.08.2018
JAK ZACHOWAĆ MŁODOŚĆ? GARŚĆ PORAD Z 1951 ROKU
01.06.2018
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
„MARZENIA Z BETONU”. DOBRY TYTUŁ, ZAWARTOŚĆ JESZCZE LEPSZA
19.11.2017
PRL W OPARACH NOSTALGII
30.09.2017
„CZASYPISMO”. CO MA WSPÓLNEGO HICZKOK Z OPERACJĄ NA PROSTOTĘ
14.10.2016
KAŁUŻYŃSKI „NIEBIESKIE PTAKI PRL-u” (RECENZJA)
18.05.2016
książka tyrmanda rok 1984 i wzorzysty krawat z epoki
LEKTURY PONOWNE. TYRMAND „DZIENNIK 1954”
23.09.2015