KSIĄŻKI DZIECIŃSTWA. MÓJ OSOBISTY KANON (CZ. III)


„Jako autor Uczty, Platon jest protoplastą uczty Krzysia na cześć Puchatka” i dla równowagi: „Królik zapytał: – Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba? – Puchatek był tak wzruszony, że powiedział: – Jedno i drugie.” Najciekawiej się dzieje, gdy książki dzieciństwa zderzają się z jakimś krytycznoliterackim opracowaniem. Choćby nie wiem, jak odkrywczo autor o nich pisał, nie wiem, jakie erudycyjne tropy podsuwał, i tak jego uczone wywody pozostaną w tle. Na plan pierwszy wysuwają się wspomnienia, emocje, niezdarne interpretacje sprzed kilkunastu, może kilkudziesięciu lat.

Coś mi się zdaje, że ze wszystkich przeczytanych w życiu tekstów, pierwsze lektury i ich bohaterowie najtrwalej wbijają się w pamięć, mają też realny wpływ na to, kim jesteśmy później. Pora na odpowiedź, dlaczego Krzyś z Kubusiem Puchatkiem znaleźli się w tej doborowej grupie.

Na początku pisania tego tekstu, pomyślałem: książkę znam dobrze, przekartkuję tylko, przypomnę sobie. I co? Po raz nie wiadomo który przeczytałem całość, co oznacza w gruncie rzeczy nic dla mnie nowego – zwyczajnie, z tej lektury się nie wyrasta. A w dodatku, za każdym razem dociera jeszcze jedna zakryta wcześniej interpretacja. Na przykład, że i we mnie po trosze mieszczą się cechy postaci ze Stumilowego Lasu – naiwny Miś o Bardzo Małym Rozumku, lękliwy Prosiaczek, przemądrzała Sowa, zdecydowany w działaniu, ale obrażalski Królik, troskliwa Kangurzyca, czy ponury, choć mądry Kłapouchy. Niezły galimatias, ale czy my też nie jesteśmy pełni wykluczających się sprzeczności?

„Kubusia Puchatka” poznałem późno, dopiero w okolicach trzeciej klasy. W zasadzie, dlaczego by nie właśnie w wieku dziewięciu lat? Może dzięki temu więcej zrozumiałem, bardziej bawiły mnie przygody, zżyłem się z uwielbianymi do dziś Kubusiem, Prosiaczkiem i Kłapouchym. Z drugiej strony, bardzo rozumiem rodziców, którzy decydują, by akurat te postaci literackie były pierwszymi, które poznają ich dzieci.

Co się jednak dzieje, gdy bohaterami powieści Milne’a zajmują się specjaliści. Na przykład kanadyjscy psychologowie. W artykule na łamach „Canadian Medical Association Journal” dowiedli (?), że wszyscy mieszkańcy Stumilowego Lasu, oprócz Krzysia, cierpią na zaburzenia psychiczne. I to, o zgrozo, nieleczone!

Kubusia pozostawię na koniec. Zajmijmy się pozostałymi. Kangurzyca jest mamą nadopiekuńczą, o niedostatecznym jednakże autorytecie, w wyniku czego Maleństwo cierpi „na chroniczne poczucie winy, biorące się z braku odpowiedniego modelu roli życiowej”. Wziętą wprost z definicji stanów lękowych jest osoba Prosiaczka. Bezowocne próby złapania w pułapkę choćby jednego hefalumpa spowodowały ciężką, emocjonalną traumę. Z kolei Kłapouchy cierpi na przewlekłą depresję, co oznacza, że w tym stanie bez silnych antydepresantów sobie nie poradzi. Z Sowy prawdziwa szczęściara, bo dotknęła ją jedynie dysleksja.

I wreszcie skomplikowany przypadek Kubusia. Lekarze nie mają złudzeń – cierpi on na zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi, czyli krótko mówiąc, ADHD. Na domiar złego, ciągłe sprawdzanie zapasów miodu byłoby efektem zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. No i jeszcze jego mały rozumek, a mówiąc po ludzku, niechęć do zdobywania wiedzy. Prawdopodobnie te problemy mogły mieć związek ze zrzuceniem Kubusia ze schodów. Niestety, zrzucił Krzyś, o którego traumie nikt jednak nie wspomina.

I tak sobie rośniemy, najczęściej w głębokiej (i szczęśliwej) nieświadomości najnowszych zdobyczy psychologii. Na tym nie koniec. Kiedy „Kubusia Puchatka” znamy niemal na pamięć i bohaterów traktujemy jak bliskich,  spotykamy Johna Tyermana Williamsa, autora przetłumaczonej na ponad dwadzieścia języków książki „Kubuś Puchatek i filozofowie” (to z niego cytat w pierwszym zdaniu). Poznanie jej to bezsprzecznie ukoronowanie naszych zmieniających się z wiekiem interpretacji. Inna rzecz, jaką skalę powagi do jego hipotez przyłożymy. Dowodzi on bowiem, że Miś Puchatek jest ni mniej ni więcej tylko Sokratesem wszech czasów, Kłapouchy w tej galerii to stoik z obsesją na punkcie platońskich idei, Tygrys demonstruje „wagę drugorzędnych motywów w rozwiniętej wersji utylitaryzmu Johna Stuarta Milla”. Zaś „Spinozą Puchatkowego świata” pozostaje, kto? No jasne, że Królik.

„Puchatek obejmuje całego Platona, podczas gdy Platon obejmuje jedynie część Puchatka”. Śmieszne albo nie, czy znajdzie się jednak coś lepszego dla kilkulatka, co miałoby wyższy protektorat?

A Kubuś Puchatek, rówieśnik królowej Elżbiety II, skończył właśnie 93 lata. Klasyk, po prosu klasyk.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KSIĄŻKI MOJEGO DZIECIŃSTWA (CZ. IV)
11.04.2019
KSIĄŻKI DLA NAJMŁODSZYCH. MÓJ BARDZO OSOBISTY KANON (CZ. II)
23.11.2018
KSIĄŻKI DLA NAJMŁODSZYCH. MÓJ BARDZO OSOBISTY KANON (CZ. I)
26.10.2018
DLA KOGO TARGI KSIĄŻKI
12.11.2017
DLACZEGO CZYTANIE KSIĄŻEK NIE JEST MODNE
12.09.2017
DWA ELEMENTARZE. KTÓRY WOLISZ?
01.09.2016
PIERWSZE ZDANIE
26.07.2016
NIE CZYTASZ? KSIĄŻKI BĘDĄ WARCZAŁY
07.10.2015
Różne książki ułożone na stosach
KSIĄŻKI, KTÓRYCH NIKT NIE CHCE
28.08.2015