LEJE JAK Z CEBRA. A POMYŚLEĆ, ŻE NIE CHODZIŁO O DESZCZ


O tym, że mamy do czynienia z bardzo starym słowem, którego sens stał się niezrozumiały już dawno temu, dowodzą popełniane błędy w pisowni. Zamiast leje jak z cebra zdarzyło mi się już widzieć: leje jak scebra albo leje jak cebra. To, co uszłoby w wymowie niezauważone, zapisane razi. Pora więc opowiedzieć, czym jest tajemniczy ceber (cebr?), tym bardziej, że w czasie nadchodzących jesiennych ulew powiedzenie stanie się znów popularne. Aż do chwili, kiedy przecierając oczy ze zdumienia, krzykniemy – ale sypnęło! – na widok bieli za oknem.

Przybywamy do średniowiecza. W pierwszej polskiej, choć pisanej jeszcze po łacinie, kronice z początku XII wieku, anonimowego autora zwanego Gallem Anonimem, pojawia się też pierwsze zapisane po polsku słowo pospolite. Gall, zachwycony gościnnością Piasta i jego żony Rzepki, oznajmia: Polecają też zabić prosiaka, którego mięsem – rzecz nie do wiary – napełnić miano dziesięć naczyń, zwanych po słowiańsku „czebri”.

Słowo przez wieki przeszło zaskakującą metamorfozę, którą chronologicznym „ślizgiem” można przedstawić tak: czber – cber – cebr – ceber. Dziś – rzadko, ale i tak znacznie częściej niż słowo ceber – używa się formy zdrobniałej cebrzyk, z reguły na oznaczenie drewnianego wiaderka w saunie.

No dobrze, ale czymże jest ów ceber i dlaczego właśnie z niego tak mocno się leje? Otóż było to całkiem pokaźnych rozmiarów naczynie, w którym z reguły transportowano wodę, choć inwentarz klasztoru w Czernej z 1663 roku podaje dwa cebry na stanie, służące do noszenia piwa. Zdarzało się też, że rybacy nosili w nich złowione ryby, a Gall Anonim wspomina przecież o napełnianiu cebrów mięsem.

Bednarze wykonywali te pojemniki z klepek drewnianych ściśniętych gałązkami leszczyny, częściej trwalszą wikliną. Dużo później zaczęto używać taśm stalowych, do dziś nazywanych bednarkami.

Duży ceber już sam w sobie ważył sporo, a wypełniony kilkunastoma wiadrami wody wymagał siły dwóch krzepkich mężczyzn; dla ułatwienia transportu dwie przeciwległe klepki specjalnie wydłużano, a na ich końcu wiercono otwory. Powstawały ucha przez które przekładano drążek, mówiąc fachowo – powerek.

W starszych, wyeksploatowanych lub tandetnie wykonanych cebrach zaczynały się mnożyć mniejsze i większe szczeliny przez które tryskała woda. Niekiedy przeniesienie cebra nawet na niewielką odległość powodowało, że osoby wyglądały jakby zaskoczyła je ulewa. A wyobraźmy sobie, co się działo, kiedy pod ciężarem ładunku wysuwała się albo pękała dłuższa klepka z otworem. W mgnieniu oka osoba trzymająca drążek oblana była od stóp do głów. I oto całe wyjaśnienie zwrotu: leje jak z cebra.

W tradycji ludowej istnieje bardzo „pojemne” przysłowie: Po świętym Bartłomieju z łyżki deszczu ceber błota. Pojemne? Bartłomieje obchodzą imieniny dziewięć razy w roku.

W angielskim zwrocie rain cats and dogs zadanie opisania ulewy pełnią spadające z nieba koty i psy. Ciekawe, ten sam zagadkowy idiom z innymi jednak zwierzętami spotkać można w wielu krajach.

Nam wystarcza poczciwy ceber z „antycznym” pochodzeniem.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

BOGIEM A PRAWDĄ, NIEDOBRZE BYĆ NA CENZUROWANYM (XXIV)
03.04.2018
STRZEMIENNEGO! TRĄCI MYSZKĄ. NIE TRĄCI – MANE, THEKEL, FARES
13.03.2018
W KOŁO MACIEJU UDERZAĆ W KOPERCZAKI. ANI TO IMIĘ, ANI KOPER
13.02.2018
ZA PAN BRAT Z BADZIEWIEM? TYLKO WE FRAZEOLOGIZMACH
01.12.2017
SŁONE CENY, A DZIEWCZYNA W BIELIZNĘ UBRANA
24.10.2016
OD SASA DO LASA I INNE DUPERELE
19.08.2016
LEŻEĆ POKOTEM I ZBIJAĆ BĄKI
29.06.2016
KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE BEZ OGRÓDEK
01.06.2016
RUJA I PORUBSTWO, A TU – PIES OGRODNIKA
27.04.2016