LEŻEĆ POKOTEM I ZBIJAĆ BĄKI


Czy to nie dobra rada na wakacje? A poza tym, nawet w trakcie letniej kanikuły, warto poszerzać zasób słownictwa, czytać, “widzieć” język. Dzięki temu można liczyć choćby na podniesienie swojej atrakcyjności w oczach wielu (z określenia “w oczach wszystkich” po namyśle jednak zrezygnowałem). Następny etap to zainteresowanie, skąd się wzięły słowa, zwroty, które służą na co dzień i co naprawdę oznaczają. Bez ogródek więc powiem – kolejny odcinek wyjaśnianych frazeologizmów należy przeczytać. Również dlatego, że jubileuszowy.

ZBIJAĆ BĄKI – PRÓŻNOWAĆ, LENIUCHOWAĆ

Bąk – niby taka zwyczajna nazwa, a po łacinie jak zyskuje: Botaurus stellaris. To średniej wielkości czapla. Szczęśliwy ptak mizernej postury, który dla myśliwego nie ma żadnej wartości. Strzelanie do niego w celach kulinarnych było i jest stratą czasu, marnotrawstwem.

Inny trop prowadzi w stronę owada. Bąk, inaczej końska mucha, chętnie posila się ludzką albo zwierzęcą krwią. Ukąszenie bywa nieprzyjemne, podobnie jak samo latające zwierzę. Naturalnym odruchem jest zabicie, w najlepszym wypadku odpędzenie go. Marnuje się w ten sposób czas, bo zamiast pracować zbija się bąki.

Obie wersje są równie prawdopodobne, choć z powodów oczywistych przychylam się do zbijania bąków w czasie polowania na muchy, a nie na czaple. Antonim tego zwrotu też przenosi do świata zwierząt – harować jak wół.

PAL SZEŚĆ – MNIEJSZA O TO, WSZYSTKO JEDNO

Nie, to nie rozkaz wydany plutonowi egzekucyjnemu, choć nie odbiegamy daleko. Polecenie “pal sześć” oznaczało, że kat miał ofiarę przypalić żelazem właśnie tyle razy. Nie wiadomo dlaczego, skoro po najwyżej trzykrotnym przypaleniu nieszczęśnik już nie żył. Najwyraźniej rekordzista nie przeżył dopiero szóstego i tak już potem dla pewności zostało. Przywiązanie do utartych formuł ma długą tradycję, a torturowanie również swoje “zasługi”. Zalał ci ktoś sadła za skórę? Ciesz się, że nie dosłownie, jak dawniej.

GONIĆ W PIĘTKĘ – TRACIĆ ZDOLNOŚĆ NORMALNEGO FUNKCJONOWANIA

I znowu myśliwskie odwołanie (nie ostatnie dzisiaj). Zresztą, jest ich we frazeologizmach dużo więcej niż może się wydawać. Cherlak, barłóg, ciołek, bełkot to terminy świata łowieckiego przeniesione do polszczyzny codziennej. A o co chodzi w gonieniu w piętkę? Otóż, jeśli pies biegnie tropem zwierzyny to myśliwy powie, że goni w palce.  Jeśli podąża w kierunku odwrotnym, do tyłu, co zdarza się psom starym, zniedołężniałym to znaczy – goni w piętkę, czyli przestaje sobie radzić ze swoimi obowiązkami.

SPUŚCIĆ NOS NA KWINTĘ – POSMUTNIEĆ, STRACIĆ DOBRY HUMOR

Do wyboru: sport albo muzyka. W szermierce kwinta to nazwa ruchu obronnego, wiążącego się z opuszczeniem głowy. Sprawia wrażenie, jakby zrezygnowany zawodnik ostatecznie przegrywał.

Drugi pomysł wykorzystuje skrzypce. Najcieńsza struna, podobnie jak najwyższy ton gamy, nazywa się w nich “quinta”. Przechodzenie do niższych tonów to umowne zniżanie się, pokornienie. No i jak tu wtedy zachować muzyczną pogodę ducha. Trzeba więc uważać, co się mówi skrzypkowi, bo może niepotrzebnie spuścić z tonu.

LEŻEĆ POKOTEM – JEDEN OBOK DRUGIEGO

Zwierzynę zabitą w czasie polowania układa się szeregiem obok siebie, wedle ściśle określonej hierarchii. To pokot. Słownik Języka Polskiego rozszerza nawet tę nazwę na cały obrzęd zakończenia polowania.

Pokotem mogą leżeć zarówno istoty żywe, jak i rzeczy nieożywione, pod warunkiem, że jest ich kilka. Nie może więc leżeć pokotem jedna osoba lub przewrócone drzewo, czy dom.

ZNALEŹĆ SIĘ W LABIRYNCIE – BYĆ W TRUDNEJ, SKOMPLIKOWANEJ SYTUACJI

Wiadomo, czym jest labirynt. Ale skąd się wziął? Najbardziej znany pochodzi z czasów mitologicznych. Architekt Dedal (tak, ten od lotu na Sycylię z synem Ikarem) wybudował pod pałacem w Knossos na Krecie, labirynt,  w którym uwięziono Minotaura (tak, tego, którego zabił Tezeusz, wydostający się na wolność, dzięki kłębkowi nici ofiarowanemu przez Ariadnę).

Rysunki labiryntów sprzed prawie dwóch tysięcy lat okryto w jaskiniach hiszpańskich. To powszechnie rozpoznawalny przez ludzi na całym świecie symbol, a potocznie znak, że ktoś znalazł się w niełatwym do rozwiązania położeniu. “Ale uznawszy, żeś w trudny labirynt Zaszedł, nieboże, zgryzłeś się sam w sobie”, czytamy w jednej z barokowych satyr. Radę przygotował Benedykt Chmielowski w “Nowych Atenach” z połowy XVIII wieku:  “Lepiey iść za wszystkiemi, niżeli samemu, bo zaydziesz w Labirynta”. Dyskusyjne, choć czasem prawdziwe. Wolę jednak cytat z siedemnastowiecznych pamiętników Kazimierza Sarneckiego: “Pokaże się, żem ja nigdy nie chodził po labyrentach, ale via regia.”

W czasie wakacji być może wejdziesz z niepokojem w niejeden labirynt – turystyczną atrakcję. Trwa moda na parkowe, ogrodowe, wycinane na polach kukurydzy. Nie chcesz wyzionąć ducha z głodu i wycieńczenia? Jeśli zauważysz, że ściany są połączone, trzymaj się wyłącznie lewej albo prawej strony. To działa! Wyjdziesz i to o własnych siłach.

W większości języków słowo wygląda podobnie i nie wymaga tłumaczenia. Wyłamali się Islandczycy. Co powiesz na “völundarhús”? 

Dziś mały jubileusz. To już dziesiąty zestaw “odkurzanych” w ciągu roku frazeologizmów. Świątecznie zapraszam do dziewięciu poprzednich.

CZĘŚĆ I “JAKI ZABŁOCKI, JAKIE MYDŁO”

CZĘŚĆ II “FRAZEOLOGIZMY I KIJEK NA SZARYM KOŃCU”

CZĘŚĆ III “CO SMALIĆ, A CO SMALONE”

CZĘŚĆ IV “JĘZYKOWEJ PRZYGODY CIĄG DALSZY”

CZĘŚĆ V “ECH, TE POKRĘCONE FRAZEOLOGIZMY”

CZĘŚĆ VI “MIECZ DAMOKLESA ODCHODZI DO LAMUSA”

CZĘŚĆ VII “ZNALEŹĆ SIĘ W KROPCE I PUŚCIĆ FAMĘ O ROGU OBFITOŚCI”

CZĘŚĆ VIII “RUJA I PORUBSTWO, A TU – PIES OGRODNIKA”

CZĘŚĆ IX “KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE BEZ OGRÓDEK”

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

Witold Doroszewski, Słownik języka polskiego

W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury

Krzysztof Kowalski, Zygmunt Krzak, Tezeusz w labiryncie


  • “Pal sześć” – nigdy nie wpadłabym na to, że chodzi o kata. Przyznam, że chwilę siedziałam z otwartą buzią i wpatrywałam się w to zdanie.

    • Rzeczywiście, to chyba największe zaskoczenie dzisiejszego zestawu, choć dochodzą mnie słuchy, że “gonić w piętkę” goni “pal sześć” w tej kategorii.

  • Tośka

    Będę bardzo mocno trzymać kciuki 30 czerwca, żeby nasza drużyna piłkarska nie musiała spuszczać nosa na kwintę. Bardzo ciekawa jest Twoja seria frazeologizmów, wszystkie teksty czytam z dużym zainteresowaniem.

    • Nie tylko nie spuści nosa na kwintę, ale bramki posypią się jak z rogu obfitości. Mówię Ci, Tośka!