LIPINY W ŚWIĘTOCHŁOWICACH. NAPRAWDĘ STRACH?


„Chcesz fotografować Lipiny o zmroku? A oddział komandosów do ochrony wynająłeś?” Na pierwsze z pytań kolegi zatroskanego o moje życie odpowiedziałem twierdząco, przy kolejnym zawahałem się. No dobrze, żarty na bok. Pojechałem do tej dzielnicy górnośląskich Świętochłowic, cieszącej się nie najlepszą sławą (tak się wzorcowo używa eufemizmu), i wróciłem cały i zdrowy razem ze sprzętem fotograficznym. Choć skłamałbym, gdybym powiedział, że emocji w czasie sesji nie było.

Co tu kryć, dzielnica sprawia wrażenie jakby czas się zatrzymał. Tworzy to dziwną, niepokojącą atmosferę (zwłaszcza w porze nocnej), jednak wytrwale przemierzając ulice można też napotkać fragmenty godne uwagi i zobaczenia. Na nich właśnie, a nie na brzydocie postanowiłem się skupić.

 

Wystarczy trochę poczytać, aby wszystko stało się jasne. Lipiny po upadku komunizmu nie miały szczęścia. Początków złej passy trzeba szukać jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy zamknięto kopalnię „Matylda”. Działała jeszcze Huta Cynku „Silesia” z największą walcownią blachy w Europie, ale i ona została zamknięta na początku XXI wieku. Wtedy w dzielnicy mieszkało jeszcze 20 tysięcy ludzi, dziś pozostało trzy razy mniej.

 

Rozpoczął się proces upadku. Kiedy w Rudzie Śląskiej, Katowicach, Czerwionce, Zabrzu można podziwiać pieczołowicie odnowione osiedla familoków, w Lipinach do dziś mieszka się w domach, które niewiele się zmieniły od czasu ich wybudowania w XIX wieku. W wielu wciąż funkcjonują wspólne ubikacje na półpiętrach.

 

Z drugiej strony, te zaniedbane fragmenty mają swój urok, a budynki, które zostały odrestaurowane odkrywają niebywałą często urodę. Gdyby tak postąpiono z całą dzielnicą, byłaby to architektoniczna perełka na miarę katowickiego Nikiszowca.

 

Na razie w niektóre uliczki wolałem się nie zapuszczać. Ogólny widok – grupki znudzonych wyrostków, wybite okna, pustostany, odpadający tynk, stosy śmieci – sprawiał ponure wrażenie i potęgował stan – określę to łagodnie – niepokoju. Dobre miejsce dla filmowców szukających plenerów dla filmów wojennych. Mnie zaś zależało, aby pokazać urodę tej dzielnicy i ukryty w niej potencjał.

 

Zresztą wystarczy porozmawiać ze starszymi mieszkańcami. Ci z nostalgią w głosie zaczną wspominać czasy świetności, kiedy Lipiny były pół wieku temu odrębną miejscowością, a znajdująca się dziś w ruinie reprezentacyjna, gwarna ulica Barlickiego przyciągała nawet przyjezdnych dobrze, jak na czasy PRL-u, zaopatrzonymi sklepami i restauracjami.

 

Całe szczęście, że lipinianie się nie poddali; bez trudu można znaleźć lokalnych patriotów, którzy za żadne skarby nie opuściliby tego miejsca. Wielu, w tym dzieci i młodzież, działa w Grupie Tradycji Śląskich. To właśnie oni urządzają, swoją sławą wykraczające poza Górny Śląsk, procesje Bożego Ciała w regionalnych strojach ludowych. Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o tutejszym parafialnym kościele pod wezwaniem św. Augustyna. Co prawda i on jest zaniedbany, czeka na remont, ale warto tę świątynię zbudowaną półtora wieku temu zobaczyć.

 

Przekornie, wbrew temu, co dominowało w czasie przemierzania ulic i zaułków, zależało mi w trakcie sesji na pokazaniu dzielnicy z możliwie najlepszej, „folderowej” strony.

 

Gdyby tak mogły wyglądać całe Lipiny. Już widzę te autokary z wysypującymi się turystami, którzy obracają się dokoła z aparatami i smartfonami, chcąc uwiecznić architekturę dawnego Górnego Śląska. Pomarzyć można.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

PÓŹNA JESIEŃ W MAŁYM REZERWACIE ŻABIE DOŁY
17.11.2021
WIEŻE KWK POLSKA O ZMIERZCHU WYJĄTKOWE
02.11.2021
ROGOŹNIK – NAZWA DO ZAPAMIĘTANIA, WIEŚ DO ODWIEDZENIA
19.10.2021
ŻYMŁA I ŻYMLOK. PARA DOZGONNYCH PRZYJACIÓŁ
02.09.2021
ŚLĄSKIE ZOKI I FUZEKLE, A POLSKIE SKARPETY
22.07.2021
SZOLKA. CZYM WŁAŚCIWIE JEST
14.01.2021
RYCZKA – MAŁY WIELKI MEBEL ŚLĄSKIEJ KUCHNI
10.12.2020
BADYHALA, A INACZEJ – PERŁA WŚRÓD PŁYWALNI
17.09.2020
ŚWIĘTOCHŁOWICE SĄ BARDZO DZIWNYM MIASTEM
06.08.2020