LIST MIŁOSNY. CO NA TO MATKA, CÓRKA I ELA?


Choć wyda się dziwne, ale ze wszystkich rzeczy, o których za chwilę napiszę, najmniej nieprawdopodobne jest, drogi Czytelniku, że się właśnie zakochałeś. Skąd śmiały koncept? Najkrócej mówiąc, bierze się z upływu czasu. Trudno bowiem sobie wyobrazić, a w zasadzie jest to niemożliwe, jak radykalnie i kategorycznie zmieniła się od epoki pradziadków sfera obyczajowości, dotykająca materii tak subtelnej jak miłość. Czy jednak wszystkie dzisiejsze „uproszczenia i skróty” przynoszą wyłącznie dobre skutki? Odpowiedzi dostarcza lektura czterech listów, których bohaterka ma powabne imię Kazimira. Wyznania Eugeniusza, choć szczere i bliskie życiu, znalazły się poza kategorią.

Skąd to wszystko? Z drugiego wydania „Listownika miłosnego”, innymi słowy – poradnika pisania listów miłosnych i odpowiadania na nie. Trzeba przyznać, że barokowość pełnego tytułu zrobi na każdym wrażenie.

 

Czy te osiemdziesiąt stron wzorów może być dzisiaj przydatne do czegoś? Jasne! Pomińmy rok wydania – 1912, i wyobraźmy sobie ogólnoświatowy krach na rynku informatycznym. Nic nie działa, a przecież zakochani mężczyźni chcieliby lotem błyskawicy opowiedzieć wybrankom o erupcji swoich uczuć. Pozostaje im w tej sytuacji staroświecki list miłosny i dawny, bo nowych brak, poradnik. Po napisaniu (przepisaniu?) jeszcze tylko pierwsza po latach wizyta na poczcie. A że sprawa nie cierpi zwłoki, więc koniecznie trzeba by się szarpnąć na priorytet (3,20 zł).  I nerwowo wypatrywać odpowiedzi, którą – jak się za chwilę okaże – niekoniecznie wyśle adresatka.

Ale po kolei. Tak mógłby wyglądać wysłany do wybranki serca list (modyfikacje własne, a jakże, dozwolone).

 

PROŚBA O BLIŻSZE POZNANIE SIĘ ORAZ OŚWIADCZENIE MIŁOŚCI

                                         

                                             Łaskawa Pani Kazimiro!

    Było to w święto Matki Boskiej Anielskiej, kiedym ujrzał Panią po raz pierwszy w Poznaniu w kościele św. Marcina. Klęczałaś Pani przed ołtarzem św. Antoniego. Zatopiona w gorącej modlitwie, w której duszę i serce wznosiła przed tron Boży, nie przypuszczałaś, że w pobliżu stałem, przepełniony podziwem nad rozmodleniem się Twojem i – oczarowany! Obraz ten nie opuszcza wyobraźni mej ani na chwilę!

    Gdy zaś później los łaskawy zrządził, że poznać cię, Droga pani, mogłem bliżej, szlachetność Twa i ujmująca łagodność postawiła Cię w oczach moich na równi z aniołem. Tak, aniołem stałaś się moim, za którym tęsknię i o którym marzę wiecznie. Czuję aż nadto dobrze, że życie moje bez anioła tego, byłoby czczem i pustem; z nim zaś i jego wzajemnością zakwitnie i kwitnąć będzie szczęściem i radością.

    Zatem zechciej mię upewnić, czy liczyć mogę na wzajemność Twoją, czy stać się zechcesz ziemskim mym aniołem? Proszę o odpowiedź, od której zawiśnie los i szczęście moje.

                          Pragnąc całą duszą szybkiej a przychylnej odpowiedzi, pozostaję kochającym Cię na wieki

Bolesławem Sokolskim

Poznań, 20 września 1901

 

Oto trzy „poradnikowe” odpowiedzi na tak żarliwy list miłosny.

1. ODPOWIEDŹ POMYŚLNA

 

                                                     Szanowny Panie!

   Pochlebny list Pański pokazałam rodzicom, którzy pozwolili odpisać Panu podług mego własnego zapatrywania.

    Znając Pana, chociaż dotąd nie osobiście, miło nam będzie, gdy nas Pan zechcesz odwiedzić; nadmienić jednak muszę, że od młodości przyzwyczajoną jestem do stosowania się przy wszystkich moich postanowieniach i czynach do woli i sądu moich ukochanych rodziców. Przyjaciel ich stanie się równocześnie przyjacielem mojego serca.

                                            Pozostaję życzliwą

                                                       Kazimira L

 

2. ODPOWIEDŹ ODMOWNA

                 

                                   Łaskawy Panie!

    Na list, którym mnie Pan zaszczycasz, muszę niestety odmownie odpowiedzieć.

    Przez wybór rodziców mych zawiązałam już stosunek, który mi nie zezwala na obcowanie z Panem.

    Szacunek jednak, który mam dla Pana, będzie mi bodźcem, aby Mu wszędzie stać przychylną. Proszę zatem odmowną odpowiedź niniejszą nie uważać za niechęć z mej strony.

                                               Zawsze szczerze życzliwa

                                                   Kazimira L

 

3. ODPOWIEDŹ MATKI

             

                                      Łaskawy Panie!

    Córka moja, która żadnych przede mną nie ma tajemnic, przeciwnie, wszelkie sprawy swego serca przede mną wyjawia, oddała mi szanowny list Pana z prośbą, abym Panu nań odpowiedziała.

    Tak szczerze, jak się Pan zapytywał, tak szczerą odbierasz Pan odpowiedź. Moja córka cieszy się z przybycia do nas Pana i ze sposobności poznania go bliżej; wyznała mi także, że zawsze chętnie widziała, gdy się jej Pan tak uprzejmie kłaniał, życzy jednak ona sobie, aby zapoznanie stało się w mej obecności, z moją wiedzą i mojej upoważnieniem.

    Jeśli się Pan na to zgadza, natenczas miło nam będzie powitać Pana u nas w domu jutro wieczorem, w którym to czasie będę z córką sama w domu.

    Obopólnie się zapoznanie będzie w ten sposób najodpowiedniejsze.

                                                                     Z szacunkiem

                                                                 Matka Kazimiry

 

Żeby jednak nie było, że współcześnie list miłosny popadł już w całkowite zapomnienie, przytaczam za „Nikiformami” Edwarda Redlińskiego autentyczny gryps wysłany z męskiego więziennego oddziału do kobiecego (pisownia oryginalna).

4. EUGENIUSZ O PORYWACH SERCA

                                           

                                      Miła Elu,

jusz zdążyłem się co nie co dowiedzieć się  o Tobie np. to że: masz na imię Ela, że jesteś blądynką i chodzisz na wybieg w bronzowych podkolanówkach i niebieskiej blusce. Ale może ta dziewczyna ze spaceru w bronzowych podkolanówkach nie jest tą o którą mi chodzi. Całymi nocami i dniami myślę teraz tylko o Tobie, ale rozłączają nas te okropne kraty, których tak nienawidzę. Jesteś jedyną kobietą którą tak bardzo pokochałem, ale musimy czekać cierpliwie, aż staniemy razem w obliczu pięknego łoża, to jest moje pragnienie przeżycia z Tobą prawdziwej miłości. Wciąż widzę Twoją budowę kobiecą, ale się boję, że zakochałem się w dziewczynie której bardzo możliwe że jeszcze wogóle nie widziałem.

Całuję twe oczki i w sam środek ust. Czekam na gryps od Ciebie.

                                   Twój wielbiciel Eugeniusz W.

 

Zwróćmy przy tej okazji uwagę na jedno. Choć przytoczone listy dzieli wiek, coś je przecież łączy. W odpowiedzi przychylnej Kazimira oznajmia, że zakochanego w niej Bolesława nie zna osobiście, co jej specjalnie nie przeszkadza. Z kolei odsiadujący wyrok Eugeniusz, obserwuje zza krat okienka spacerniak, a tamże  „budowę kobiecą” Eli. Czekając w cierpieniu aż stanie z nią „w obliczu pięknego łoża” bierze, nieszczęsny, pod uwagę, że pomylił ukochaną z kimś innym.

Czy to nie Milan Kundera powiedział: „Tam, gdzie przemawia serce, nie wypada, aby rozum zgłaszał wątpliwości”?



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KOBIETA, BIAŁOGŁOWA, NIEWIASTA, DZIEWKA. CO TU ROBI KOBYŁA?
25.04.2019
ŻYCZENIA! ŻYCZENIA! GOTOWE, DARMOWE, (NIE CAŁKIEM) NOWE
27.11.2018
KOBIETA WYZWOLONA I KOBIETA Z KLASĄ. COŚ WYNIKA Z DAWNYCH PORAD?
25.10.2017
CO TY WIESZ O POCAŁUNKU. BO LOMBROSO WSZYSTKO
25.08.2017
„DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI” I ŚLUBNE ZDJĘCIE Z PRZESZŁOŚCI
15.04.2016
STARA FOTOGRAFIA I DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI
08.04.2016
OCHRONKA, IRENA I MARIA. HISTORIA JEDNEJ FOTOGRAFII
14.03.2016