LISTY DO WIELMOŻNEGO PANA, NARZECZONEGO I INNE, RÓWNIE NIEZBĘDNE


Nieubłaganie nadchodzi czas pożegnania z serią bezcennych porad. Jestem dzięki niej spokojny, że będziesz potrafił, Drogi Czytelniku, spłodzić list w każdej ważnej sprawie. Beze mnie, a właściwie bez “Nowego sekretarza. Wzorów listów prywatnych” z 1937 roku, musiałbyś ślęczeć godzinami nad pustą kartką, jak tu z polotem napisać o posagu, narodzinach wnuka, czy z prośbą do wielmożnej pani o przyjęcie córki na służbę, do przyjaciela o zwrot długu, do kumotra o pożyczkę. A panie dumałyby – jak na piśmie udzielić zakochanemu odpowiedzi przychylnej, odmownej lub wymijającej. Wszystko to oferuję gratis i do wykorzystania od zaraz. Czyż to nie piękne!

Na początek dwa, jakże różne wzory listów z prośbą o pracę dla synów. O ile o los pierwszego syna byłbym spokojny (skończył Wyższą Szkołę Gospodarstwa, dzisiejsze SGGW) i pewnie zarządcą w dobrach Ordyńskiego zostanie, to Michał – bohater drugiego listu, absolwent podstawówki, będzie miał gorzej. Warto zwrócić uwagę na zupełnie odmienny styl obu tekstów. Autor “Nowego sekretarza” niejaki B. Łęcki, widać znał życie i miejsce ludzi w szeregu, stąd lekki ton w liście do Ludwika i czołobitność prostego chłopa w zwracaniu się do “Wielmożnego Pana”. A i wzór listu, niewykształconym ludziom pokroju Wojciecha Paździory, zdecydowanie bardziej mógł się przydać.

listy jpg.

O POLECENIE SYNA NA POSADĘ

Kochany Ludwiku.

Za trzy miesiące syn mój kończy praktykę gospodarską w dobrach pana Zambrzuskiego. Poprzednio praktykował w leśnictwie hr. Zamoyskiego. Obydwie te praktyki odbywał po ukończeniu Wyższej Szkoły Gospodarstwa w Warszawie.

Powołując się na naszą wieloletnią przyjaźń, proszę Cię bardzo, Mój Kochany, abyś polecił syna mego na rządcę do Pana Ordyńskiego. O mającej wakować posadzie rządcy dowiedziałem się niedawno, a ponieważ jesteś w dobrych stosunkach z Ordyńskimi, sądzę, że będziesz mógł synowi memu ułatwić rzecz całą. Bądź łaskaw w tej kwestji kilka słów do mnie napisać.

Przesyłamy Ci oboje z żoną serdeczne pozdrowienia i prosimy o pamięć.

Twój Konstanty Sroczyński

WZÓR LISTU W PODOBNEJ SPRAWIE

Wielmożny Panie.

Ośmielony dobrocią Wielmożnego Pana dla ludzi znajdujących się w trudnych warunkach życiowych, które, jeśli o mnie chodzi, znane są Wielmożnemu Panu, najuprzejmiej proszę o łaskawe przyjęcie syna mego Michała do służby na dworze.

Syn mój ukończył szkołę powszechną, a potem wyręczał mnie w gospodarce na roli. Ponieważ drugi z synów moich dorasta, Michała muszę oddać na służbę do dworu, gdyż u mnie dwóch nie miałoby co robić.

Raczy Wielmożny Pan uwzględnić prośbę moją, a przez to ulżyć w kłopotach rodzinnych.

Znając uczynność Wielmożnego Pana, polecam gorąco moją prośbę, oczekując przychylnej odpowiedzi i pozostaję z szacunkiem

Wierny sługa

Wojciech Paździora

Jak świat światem, pisanie o uczuciach nigdy nie było łatwe. A co dopiero, kiedy zakochanemu mężczyźnie trzeba oznajmić o braku wzajemności (przykład w poprzedniej części). W każdym razie lepsze to niż podany wzór na odpowiedź wymijającą, po której konia z rzędem temu, kto podpowie nadawcy, co ma dalej w życiu robić. Przy obu tych formach, napisanie odpowiedzi przychylnej to bułka z masłem, ale przecież i taki tekst, Droga Czytelniczko, przydać Ci się może.

LIST Z ODPOWIEDZIĄ WYMIJAJĄCĄ

Szanowny Panie.

Dziękuję Panu serdecznie za ostatni liścik, w którym było tyle rzeczy pochlebnych o mojej osobie, że przeczytałam je z pewnym zawstydzeniem. Doprawdy nie zasłużyłam na tyle komplementów. Byłam oczywiście trochę zdziwioną, gdyż nie sądziłam, by nasze przyjacielskie rozmowy i spotkania mogły u Pana wywołać gwałtowne uczucie miłości. Serce moje dotychczas nie poznało tych męczarń i udręki, o których tak wzruszająco Pan pisał. Wczuwam się w sytuację Pana i szczerze Panu współczuję, sądzę jednak, że wszechwładny czas i zapomnienie może przyniosą Panu ulgę. Nigdy dotąd nie myślałam o miłości i jej potędze – toteż zrozumie Pan moje zakłopotanie, by odpowiedzieć na jego gwałtowny wybuch uczuć. Serce moje jest wolnem i być może, że przez pewien przeciąg czasu, gdy zdołam bliżej poznać Jego zalety osobiste, będę mogła dać Panu odpowiedź taką, jaką Pan sobie życzy. Proszę zatem być cierpliwym i mężnym, proszę czekać, a kto wie, być może dojdzie Pan kiedyś do upragnionego celu. Wiem o tem, że powyższy list zasmuci Pana, ale proszę mężnie nieść smutek i ból, bo tak będzie lepiej dla Jego dobra.

Szczerze Panu oddana

Salomea F.

LIST Z ODPOWIEDZIĄ PRZYCHYLNĄ

Drogi Panie.

Szanować tylko i poważać mogę człowieka, który z uczucia szlachetnego, jakie żywi w swem sercu ku drugiej osobie, wyraża się prosto, szczerze, nie czyniąc z tego próżnej chwalby. Miło mi donieść Panu, że z prawdziwym zadowoleniem przyjmuję Jego wyznanie. Odnajduję w Panu charakter przekonywujący dowodnie o prawdziwie szlachetnem, wielce podniosłem uczuciu miłości.

Natura tak często połącza ze sobą dwie istoty, które odpowiadają wzajemnie jedna drugiej. Serdecznie pragnę z ust Pańskich osobiście usłyszeć to samo, na co bądź przekonanym, Panie, iż godnie odpowiedzieć się postaram.

Szczerze życzliwa

Leokadja B.

Kiedy wiadomo, że młodzi, jak to się dawniej mówiło, mają się ku sobie, nadchodzi pora na konkrety. Czyli ustalenie posagu. Nie wiadomo, będzie Henryk szczęśliwy w małżeństwie albo nie, ale że bogaty to pewne. Czterysta tysięcy złotych plus kamienica przy Marszałkowskiej i dzisiaj brzmi dobrze, a przed wojną to była prawdziwa fortuna. Dozorca zarabiał wtedy pięćdziesiąt osiem złotych miesięcznie, a pracownik umysłowy około trzysta dziewięćdziesiąt.

Wzór tego listu trzeba zaliczyć do kategorii bardzo egzotycznej. Choć może są jeszcze wśród nas tacy jak Michał Poniatowski. A gdzieś trwają przygotowania do ślubu Henia z Manieczką.

W SPRAWIE POSAGU OJCA NARZECZONEGO CÓRKI

Drogi Panie Wiktorze.

Pomimo zaręczyn z moją ukochaną córką Manią, które się odbyły już kilka tygodni temu, nie mogłem od razu, wskutek interesów swoich, określić sumy posażnej Manieczki.

Wprawdzie obaj z synem nie pytaliście się o to wskutek znanej mi zresztą dobrze waszej delikatności, nie mniej jednak jasnem jest, że sprawa ta później czy wcześniej musiałaby być przez nas poruszoną ze względu na dobro i przyszłość zarówno mej córki, jak i Twego syna, Kochany Panie Wiktorze.

Mogąc już dziś nareszcie zorjentować się zupełnie w swoich rozległych interesach, komunikuję Ci, Drogi Panie Wiktorze, że w dzień ślubu Manieczka otrzyma ode mnie intercyzą zapisane w posagu czterysta tysięcy złotych oraz kamienicę przy ulicy Marszałkowskiej, wartości sześćkroć sto tysięcy złotych. Sądzę, że majątek tak równoznaczny prawie do majątku Twego syna będzie dla obojga na razie wystarczający. Znając Henryka, jego zapobiegliwość, oszczędność i duży zmysł do interesów, nie wątpię, że tak swój jak i Manieczki majątek zdoła znacznie powiększyć. Liczymy z Manieczką, że wkrótce obu Was, Ciebie i Henia, zobaczymy  u nas. Dawno, Drogi Panie Wiktorze, nie byłeś w Warszawie, a znów niepodobna przesiadywać w Katowicach i pracować od świtu do wieczora, jak zwykł jesteś czynić w tej swojej kopalni.

Manieczka zasyła Ci serdecznego całusa i oczekuje Was w najbliższą niedzielę. Zadepeszujcie lub zatelefonujcie, którym pociągiem przyjedziecie, a przyjedziemy po Was na stację.

Serdeczne pozdrowienia łączy

Michał Poniatowski

Nadchodzi wyczekiwany dzień ślubu. Heńkowi (zostańmy już przy nim) należy wysłać życzenia. Może z mniejszą ilością łamańców stylistycznych i mniej patetyczne w tonie, ale i Ty napisz, kiedy nadarzy się okazja, mniej więcej takie, a będą Cię wspominać:

LIST Z ŻYCZENIAMI Z OKAZJI ŚLUBU

Drogi przyjacielu!

Niezwykła radość przejmuje dziś moje serce, że danem mi jest złożyć Ci w dniu uroczystym spełnienia Twych najgorętszych marzeń, najserdeczniejsze, z serca płynące życzenia. Nie ma chyba na szerokim świecie wznioślejszych rzeczy, jak połączenie dwojga kochających serc gotowych do wspólnego przeżycia szczęścia i nieszczęścia, radości i smutku. Cieszy mnie, że zdołałeś pozyskać jako towarzyszkę doli i niedoli w życiu małżeńskim niewiastę wielkich zalet ducha i serca, która niewątpliwie będzie umiała być Twoją godną małżonką, a której i Ty, drogi przyjacielu, w co nie wątpię, okażesz się godnym.

Bądź zatem łaskaw i złóż Twej Małżonce me wyrazy najgłębszego uszanowania i oświadcz Jej, że mimo, iż Ją już dawniej ceniłem, dziś cenię Ją o stokroć wyżej, iż zdołała uszczęśliwić Ciebie, jako mego przyjaciela. Bądźcie oboje przekonani, że nikt Wam nie życzy goręcej i szczerzej błogosławieństwa i wszelkich łask Bożych, jak

Twój przyjaciel

Adam St.

15.I.36 r.

Zostawiam Cię z czternastoma wzorami listów. Nie wypada nie wykorzystać któregoś z nich. I nie zaskoczyć rodziny. Na wszelki wypadek przypominam: znaczek normalny 2,60 zł, priorytet 3,20. Wszelkim klawiaturom i mailowo wyświechtanym zwrotom: “witam”, “pozdrawiam”, mówimy stanowcze – nie!

Łączę wyrazy szacunku

Piotr

Wzory listów. Bo ongiś pisano.

Wzory listów do dziedziczki, kumotra i babki.


  • Jak to 2,60, ostatnio było 2 D: Chyba znaczki na pocztówki będę musiała jednak wpisać do kosztorysu wakacyjnego, bo suma wyjdzie całkiem przyzwoita 😀
    Jakże chamskim i niesubtelnym człowiekiem czuję się, czytając podobne listy (zresztą, tak samo mam przy wszystkich dawnych książkach obyczajowych, “Duma i uprzedzenia” na długo wpędziła mnie w kompleksy). Moim zdaniem “odpowiedź wymijająca” jest bardzo życiowa… Z dwojga złego wolałabym przeczytać coś takiego niż sms’a “lol, chyba jeszcze nie wiem”.
    Zastanawiam się, czy podobne książki ze wzorami były na tyle popularne, że dostając list od ukochanego dziewczyna najpierw szła sprawdzić, czy nie ściągał z książki, i czy nie należy obrazić się za brak kreatywności 😀

    • Tego rodzaju poradniki, zwłaszcza przed wojną, wydawano tak masowo, że prawdopodobieństwo odszukania wzoru było niewielkie. Bardziej za to możliwe, że obie strony korespondowały ze sobą wykorzystując gotowce. Co, oczywiście, nie przekreślało istnienia żaru dwojga zakochanych palącego się na ołtarzu uczuć (dotyczy odpowiedzi przychylnej) albo samotnego żaru nieszczęśnika, który z pistoletem przy skroni odczytywał: “proszę mężnie nieść smutek i ból, bo tak będzie lepiej dla Jego dobra.”

  • Na szczęście oduczyłam się pisać ,,witam” i ,,pozdrawiam”, bo tworzę tylko maile do wykładowców, a mój wielce tradycyjny uniwersytet uznaje podobnych form 😀 Myślę za to, że styl rodem z tej książki bardzo by im się podobał i może nawet wyjednał mi jakieś łaski u profesorów.
    Naszła mnie refleksja, że sporo tracimy w tych czasach nie pisząc listów miłosnych. Jednak rozmowy na facebooku to nie to samo. Brakuje nam sposobu do wyrażania delikatniejszych uczuć.

    • Zgadzam się z ostatnim zdaniem. Zatraciliśmy umiejętność wyrażania subtelności. Następuje, w dodatku paskudnie szybko, proces odwrotny. Żeby dotrzeć do rozmówcy należy posługiwać się językiem “grubym”, stąd powszechność hiperbolizacji (wszystko musi być super, mega, hiper) i wulgaryzmów, bez których wypowiedź nie posiada niezbędnego atrybutu “życiowej prawdy”.
      I gdzie tu miejsce na miłosne listy.