ŁUKASZ KIELBAN „MĘŻCZYZNA Z KLASĄ” (RECENZJA)


Ascetyczna, biała okładka z wyrysowaną różą wiatrów. Czytam: Łukasz Kielban „Mężczyzna z klasą” i podtytuł „Przewodnik współczesnego gentlemana”. Pora na ważny moment – pierwsze zdanie książki. Powinno zaintrygować, przywołać obrazy, poruszyć emocje. To, jak kiedyś wspomniałem, pisarskie „dzień dobry” skierowane do czytelnika i zapraszające do wejścia. Kilka, kilkanaście wyrazów ma sprawić, bym z gościny nie rezygnował i drzwi, tym zdaniem uchylone, otworzył na oścież. Czy tak jest i teraz? Sprawdzam. „Kiedyś bycie mężczyzną znaczyło dla mężczyzn wiele”. W pamięci odżywają wspomnienia przeczytanych pamiętników, biografii, rozmów z pokoleniem pradziadków. Pojawia się refleksja, dlaczego wartości związane z byciem mężczyzną były tak istotne i co się takiego wydarzyło, że dziś jest zgoła inaczej. Dalej pozostało już tylko zatopienie się w lekturze i poszukiwanie uzasadnienia swoich przeczuć, obaw i diagnoz. A przede wszystkim tropienie odpowiedzi na pytanie, kim jest współczesny mężczyzna z klasą.

Trzy części, zatytułowane kolejno: „Charakter”, „Wizerunek”, „Relacje międzyludzkie” składają się z trzydziestu rozdziałów. Czy znajdziemy w nich praktyczne porady typu, jak należy się zachować, stosownie ubrać, dbać o higienę, prowadzić rozmowę? Oczywiście, jest ich bez liku. Istota tkwi jednak gdzie indziej. Dobrze oddaje ją tytuł: „Kiedy stajemy się gentlemanami?” Rzecz bowiem nie w tym, że w danej sytuacji odpowiednio się ubierzemy, użyjemy właściwych kosmetyków i popiszemy się znajomością dobrych manier, choć wszystko razem jest niesłychanie ważne. Chodzi o coś znacznie więcej. Jak wyjaśnia we wstępie autor, to „(…) styl życia w najszerszym tego słowa znaczeniu”, a także: „całościowa praca nad własnym charakterem, która ma nam pomóc nie tylko w relacjach z innymi, ale też w radzeniu sobie w życiu na wszystkich polach.”

Wiedząc o tym, Łukasz Kielban pomaga w swej książce mężczyznom, którzy – wbrew coraz powszechniejszej modzie na luz, beztroskę i chłopięcość – chcą być mężczyznami. Ludźmi z charakterem, silnymi psychicznie, opiekuńczymi. Z zasadami, które – niczym okładkowa róża wiatrów – prowadzą wśród życiowych meandrów. Z mocnym przekonaniem, że wytrwała, codzienna praca nad sobą jest zadaniem na całe dorosłe życie. Krótko mówiąc – ta publikacja, jedyna na rynku księgarskim opowieść, w jaki sposób docierać do ideału, jakim jest tytuł gentlemana, także  głos na temat kryzysu męskości  – musiała w końcu powstać.

A temat to ogromny, niewyczerpany  i mam wrażenie, że doczekamy książkowej kontynuacji „Mężczyzny z klasą”. Warto sobie uzmysłowić, że chodzi o sprawy nader różnej kategorii. Także, wydawałoby się, prozaiczne: właściwy ubiór, czyste buty, wyprasowane koszule, staranną fryzurę i zarost, nienachalny zapach kosmetyków. Świetnie, że autor poświęcił temu całą „wizerunkową” część swojej książki. Gdyby jednak na tym poprzestał mielibyśmy do czynienia z opisem mężczyzny zadbanego, może zaradnego. To już coś, ale stanowczo za mało, by zostać gentlemanem. Człowiekiem z pasją. Takim, który chce się całe życie uczyć, wciąż poszerzać horyzonty. Z kodeksem, z którego nie zrezygnuje na potrzeby chwili. Wrażliwym i roztropnie niezależnym.

Dobrze, że o tym wszystkim opowiada właśnie Łukasz Kielban. Od lat na swoim blogu „Czas gentlemanów” konsekwentnie, zajmująco i żywo udowadnia, że pasja, rytuały, erudycja, zwolnienie tempa, praca nad charakterem, hierarchia wartości, wreszcie – dobre relacje z innymi są naprawdę ważne. Bezcenne, jeśli chcemy zasługiwać na szacunek otoczenia i satysfakcję z własnego rozwoju.

Nie są to prawdy popularne. W świecie, w którym miarą sukcesu jest grubość portfela, szaleńczy pośpiech za zdobywaniem dóbr materialnych, zdolność do walczenia o swoje, bez względu na pobojowisko, jakie się za sobą pozostawi, książka „Mężczyzna z klasą” może się wydawać produktem staroświeckim. Nie przystającym do „nowoczesnych” czasów, w których pozycję w otoczeniu zaznacza się rozmawiając donośnym głosem przez najnowszy model smartfona, siłę charakteru – poprzez ilość użytych wulgaryzmów. Tacy, w najlepszym wypadku, na widok okładki wzruszą ramionami.

Pozostaje reszta. Mężczyźni, którzy się nie poddają. Bo wynieśli z domu rodzinnego wartości, potrafiące w coraz mniej przyjaznym dla nich otoczeniu, definiować, trzymać w ryzach, kształtować codzienne decyzje i zachowania. Albo też, wytrwałą i niekończącą się pracą nad budowaniem swojego charakteru, stworzyli swoją markę i czują satysfakcję, że stać ich na szlachetną formę indywidualizmu. Z reguły, oba elementy pospołu odgrywają swoją rolę.

Nie mogło w tej sytuacji w książce zabraknąć rozdziału o gentlemanie – mężu i ojcu. A w nim ważnych słów, diagnozy i misji zarazem: „Niniejsza książka nie byłaby do niczego potrzebna, gdyby ojcowie dobrze wykonywali swoje zadania – nauczyli swoich synów, jak dbać o siebie, pokazali, jak się elegancko ubrać, czy jak zachowywać się wobec swojej wybranki. Córki natomiast powinni nauczyć, jak wybrać właściwego mężczyznę, choćby przez dawanie przykładu swoim postępowaniem.”

Dochodzimy powoli do sedna. „Mężczyzna z klasą” nie jest którąś z odmian modnych poradników typu: „100 pomysłów, jak zostać prawdziwym mężczyzną, mężem i ojcem”. Przeciwnie, Łukasz Kielban wie, że proste rady na nic się zdadzą, że to kwestia procesu, do którego trzeba ciągle dojrzewać, ponieważ praca nad charakterem trwa całe życie. Co w nagrodę? Świadomość wyróżnienia się z tłumu, a dzięki wysoko zawieszonej poprzeczce – elitarności. Równocześnie, rozpoznanie własnych ograniczeń i mądry dystans spowodują, że nie będzie w tym chełpliwego wywyższania się ponad innych. Ideał? Jasne, ale jakże piękne życiowe zadanie do wykonania.

Tytuł pierwszego rozdziału brzmi: „Czy prawdziwych gentlemanów już nie ma?” Każdy rozpozna w nim trawestację znanej piosenki. Zwątpieniu wyrażonemu w tak zadanym pytaniu, na szczęście, należy zaprzeczyć. Niestety, pamiętając, że dominuje jednak inny wzorzec męskości. Warto więc w rozproszeniu zwierać szeregi i donośnie zawołać, posługując się z kolei trawestacją starego, proletariackiego hasła: „Gentlemani (właściwiej – aspirujący do tego miana) wszystkich krajów, łączcie się!”.

A polscy, również skupiajcie wokół książki „Mężczyzna z klasą”. Takiej róży wiatrów można zaufać.