MAIL. JAK GO NIE ZACZYNAĆ I JAK NIE KOŃCZYĆ


Ten mail wprawił mnie w osłupienie. Zaczynał się od słów: „Witam Piotrusiu, mamy dla ciebie wyjątkową okazję…”. Według nadawcy, zdrobnienie mojego imienia miało pewnie wywołać poczucie familiarności, poprawić nastrój i w ogólnym zalewie poczty spowodować zauważenie (to się akurat udało) i zainteresowanie treścią. Wywołało jednak niechęć, irytację i natychmiastową decyzję, aby pozbyć się czegoś takiego raz na zawsze. Awersji nie zmniejszyła też forma „Witam”, która powielana jest każdego dnia  w milionach pisanych po polsku maili. Co w tym złego?

Skąd się wzięło brzmiące bezosobowo Witaj, trudno powiedzieć. Pewne jest, że tej formuły – zdaniem wielu – uniwersalnej w roli nagłówka, może używać tylko gospodarz przyjmujący w swoich progach gościa, ale na pewno nie nadawca listu. Tak uzasadnia to profesor Bralczyk: Słowa bowiem mają określony zakres stosowalności, mają swoją tradycję. Słowo „witam” stosował ten, kto witał kogoś u siebie. Podczas spotkania się dwóch osób, ta o trochę wyższym statusie mogła powiedzieć „witam”. Łączy się ono z kontaktem bezpośrednim. Dlatego zastosowanie go w korespondencji mejlowej jako zupełnie neutralnego i uniwersalnego może naruszać decorum, zasadę stosowności. Zwłaszcza według tych, którzy się przyzwyczaili do pewnej etykiety.

Nie dziwmy się więc, że ktoś, kto wita się w mailu z kimś stojącym wyżej w hierarchii (student – profesor, podwładny – zwierzchnik) naraża się na wywołanie rezerwy, czy niechęci swojego rozmówcy. Nawet jeśli grupa osób zwracających uwagę na wartościowanie Witam nie jest zbyt liczna i tak warto ten fakt uwzględnić. Wszak pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz (to uwaga dla malkontentów, którzy właśnie wzruszają ramionami i myślą: też mi problem, niech każdy pisze jak chce).

Obok dezaprobaty spotkać można i reakcje radykalne. Michał Rusinek, literaturoznawca i wieloletni sekretarz Wisławy Szymborskiej, zadeklarował, że na maile rozpoczynające się od Witam nie będzie odpowiadał i takie bez czytania wylądują w koszu. Wywiązał się burzliwy spór, w którym po jednej stronie stali popierający Rusinka językoznawcy, po drugiej liczna grupa „zwykłych” użytkowników języka polskiego. Dla nich tradycyjne formy Szanowna Pani/Szanowny Panie są zbyt tradycyjne i – jak się wyraził jeden z dyskutantów – „śmierdzą naftaliną”. 

Jak by tego było mało, trwa moda na używanie w kontaktach imienia. Gdzie bym nie wszedł, słyszę panie Piotrze. W banku, u fryzjera, w sklepie, urzędzie. Nie przepadam za tą formą spoufalania, więc unikam jej również w poczcie internetowej. No chyba że znam kogoś dobrze i jesteśmy na pewnej stopie zażyłości. Pozwalam sobie wtedy na: Panie Kazimierzu, Droga Pani Celino.

W innych przypadkach, pomijając korespondencję prywatną, zachowuję formy tradycyjne, może i brzmiące konserwatywnie, ale z pewnością nie przestarzałe (a i ryzyko, że ktoś się poczuje urażony, maleje wtedy do zera): Szanowni Państwo, Szanowny Panie, Szanowna Pani. Lub też wzbogacam go o tytuł: Szanowna pani Profesor, Szanowny Panie Prezesie. Dlaczego w internecie miałoby być inaczej, jeśli pisząc tradycyjny list do którejś z tych osób, na pewno zaczynałbym właśnie tak, a nie od protekcjonalnego Witam?

Jakiego zwrotu używam najczęściej w nagłówku? Dzień dobry. Cieszy, że ta formuła, choć ilościowo Witam nie wyparła i być może nie wyprze, to używana jest z roku na rok coraz częściej.

A czy stosować za każdym razem nagłówki, jeśli korespondencja mailowa się przedłuża? To częsty dylemat. Z pomocą przychodzi prof. Małgorzata Marcjanik, kierująca Zakładem Retoryki Dziennikarskiej w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem, jeśli pisujemy do siebie wiele maili tego samego dnia, można je sobie spokojnie darować. Sporo zależy od wyczucia i świadomości, kim jest osoba po drugiej stronie. Bo, jak dodaje prof. Marcjanik: Grzeczność językowa to nie jest to samo co poprawność. To, co jest grzeczne, podlega dyrektywie obyczajowej: „wypada – nie wypada”, natomiast to, co jest poprawne, podlega dyrektywie: „zgodne z normą – niezgodne z normą”.

Jeśli w nagłówku widzę niefortunne Witam, wiem, że w zakończeniu najpewniej zobaczę Pozdrawiam. Tak jest w większości korespondencji, którą otrzymujemy. Niemal wszystkie korporacyjne stopki mnie „pozdrawiają”. Jaki problem? Rzecz w tym, aby początek i koniec maila „był z tej samej bajki”. Innymi słowy, jeśli zaczynam od Szanowny Panie Profesorze to nie zakończę Pozdrawiam, tylko Z wyrazami szacunku albo Z poważaniem. Jednocześnie te same zwroty będą brzmieć komicznie, jeśli rozpocznę mail od: Cześć Marku, Droga Marto.

Co z tego wszystkiego wynika? Jeśli zależy nam na stylu, etykiecie językowego savoir-vivre’u, pożegnajmy bez żalu Witam i nie „pozdrawiajmy” wszystkich w zakończeniu korespondencji.

Chcemy czy nie, mail – jak każda bez wyjątku forma kontaktów międzyludzkich – tworzy w oczach adresata obraz naszej, jak ktoś sugestywnie powiedział, „kultury generalnej”.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

WSZYSTKA PO 5 ZŁOTYCH! UPUST (OPUST?) NADZWYCZAJNY
14.05.2020
KORONAWIRUS. NA PEWNO FORMA POPRAWNA?
16.04.2020
NAJDŁUŻSZE POLSKIE SŁOWO? NIE, NAPRAWDĘ NIE TO
09.04.2020
OKOŁO 3,68. TEN PODSTĘPNY POLSKI LICZEBNIK
20.02.2020
JĘZYKOWE ROZTERKI. A NUŻ (NÓŻ?), WIDELEC POMOGĘ
23.01.2020
KIŚLU, KISIELU? ODMIANA NAZWISK CZYLI KŁOPOTY
05.12.2019
CZYTANKA WG ŚWIĘTEGO ZIOMA JANKA ALBO „ZAPODANE” PISMO ŚWIĘTE
26.09.2019
SKĄD SIĘ WZIĄŁ RUSKI ROK, CZESKI BŁĄD I GDZIE JEST BERLINKA
01.08.2019
PROSZĘ PANI, PROSZĘ PANIĄ. WCALE NIE TAKIE OBOJĘTNE
16.07.2019