„MARZENIA Z BETONU”. DOBRY TYTUŁ, ZAWARTOŚĆ JESZCZE LEPSZA


Ciekawe, że nie ma, na przykład „Krakowskiej jak za Gomułki”, a jest „Szynka jak za Gierka”. Producent dobrze wiedział, co robi. W nazwie wędliny skupia się jak w soczewce mocne przekonanie (i jednocześnie krótka pamięć) milionów Polaków, dla których lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku były czasem niczym nie zmąconej idylli. Kto by tam dziś pamiętał, że względne prosperity trwało tylko trzy lata – od 1971 do 1974, a potem było już tylko gorzej. Albumowa publikacja Instytutu Pamięci Narodowej „Marzenia z betonu. Codzienność na Górnym Śląsku w latach siedemdziesiątych XX wieku” Roberta Ciupy i Bogusława Tracza, obnaża niezliczone absurdy tamtych czasów. Wielbiciele epoki realnego socjalizmu będą więc zawiedzeni. Ale tylko oni, pozostali przypomną sobie, a młodzi poznają, trącące egzotyką idiotyzmy i nonsensy.

Trzeba jednak przyznać, że z perspektywy niemal pół wieku trwania dziwnego tworu, jakim był PRL, właśnie pierwsza połowa lat siedemdziesiątych jawi się jako epoka największego dostatku. To jedyny okres w dziejach PRL przywoływany dla potwierdzenia tezy „jak cudnie się żyło”, a Polska „rosła w siłę”- czytam we wstępie. Ale należy też dodać: również jest to czas najbardziej zmitologizowany. Na szczęście „Marzenia z betonu” nie są pełnym nostalgii powrotem w przeszłość, a bardziej krytycznym spojrzeniem na okres, który wielu kojarzy się ze szczęściem i wszechmocą swojej młodości, a wielu z bylejakością, szarzyzną i poczuciem marnowania życia. Ot, takie to były złożone czasy.

„Jak dowiedzieliśmy się w przedsiębiorstwie »Warzywa – Owoce« przerwy w dostawach porów są związane z trudnościami wydobycia tych jarzyn z ziemi. Ze względu na warunki atmosferyczne trudno dostać się do kopców. A poza tym obieranie porów z gliny jest bardzo czasochłonne. Jedna osoba na przygotowanie 15 kg tego towaru potrzebuje ośmiu godzin. Dla wyrównania braków przygotowuje się pęczki jarzyn, w których znajdują się także pory.” Dziennik Zachodni 1973
Już przed Wielkanocą 1974 roku przed sklepami pojawiły się coraz dłuższe kolejki. Okres „dostatku” chylił się ku końcowi. Najpierw brakło czekolady, mleka w proszku i środków higieny. W kwietniu 1976 roku wprowadzono pierwsze kartki, z początku na cukier. Zwrot: „przejściowe trudności” stawał się propagandową mantrą do znudzenia powtarzaną przez wiele lat.
„Plan megafonizacji uroczystości 1 maja w 1976 roku na terenie Katowic
Hasła i okrzyki:
/ Górnicy – awangarda polskiej klasy robotniczej – niech żyją!
/ Przodownicy pracy i racjonalizatorzy… niech żyją!
/ Pracowita młodzież polska – przyszłość narodu – niech żyje!
/ Bohaterskie kobiety pracujące… niech żyją!
/ Ofiarni pracownicy nauki – niech żyją!
/ Związek Radziecki – niezwyciężona ostoja pokoju i socjalizmu – niech żyje!”
Archiwum Państwowe w Katowicach

Album „Marzenia z betonu” podzielono na dwadzieścia pięć rozdziałów opowiadających o codziennym życiu Polaków. Nie jest to praca naukowa, a raczej publikacja wspominkowa, jeśli taka kategoria w literaturze popularno-naukowej istnieje. Jej walor to pokazanie życia codziennego i „odbrązowienie” tym samym „złotego czasu PRL”. Nie elaborat historyczny, a fotografia i cytat ma prowokować czytelnika do samodzielnego wyciągania wniosków.

Obok zdjęć domowego prania z wykorzystaniem legendarnej już Frani,

 
mamy czyn społeczny.
 
A obok zdjęcia ze studniówki z obowiązkowym zestawem – pączki, paluszki i coca-cola,
 
długą kolejkę czekających na miejsce w kawiarni.
 
„Wielu mieszkańców miast GOP-u stale narzeka na brak wody. Zaoszczędzenie każdego jej litra jest sprawą niezwykle ważną. Tymczasem codziennie marnują się jej całe hektolitry! Przyczyną są szybko psujące się krany plastikowe, które niejednokrotnie już po kilku dniach użytkowania, a zwłaszcza w instalacjach z gorącą wodą, odmawiają posłuszeństwa – nie da się ich zakręcić!”. Dziennik Zachodni 1971
 
Większość fotografii pochodzi z archiwów gazetowych, wiele z archiwów Służby Bezpieczeństwa. W przypadku tych ostatnich trudno mówić o dobrym kadrowaniu czy ostrości. W końcu „biedni” ubecy musieli się męczyć fotografując spod płaszcza, naciskając spust migawki w torbie z dziurą albo leżąc na dachu. Trzeba jednak przyznać, że gdyby nie ich wysiłek, nie mielibyśmy bogatej dokumentacji, na przykład z pielgrzymek do Piekar.
 
Dwudziestego pierwszego czerwca 1973 roku tajniacy relacjonowali z procesji Bożego Ciała w powiecie tarnogórskim: «brało w nich udział „21.500 mężczyzn, 16.500 kobiet i 11.000 dzieci i młodzieży. Ponadto w obchodach tych uczestniczyło 44 górników w strojach galowych, 147 osób w strojach regionalnych, 19 orkiestr dętych cywilnych. Niesiono ogółem 83 sztandary kościelne”».
 
„Mieszkaniec naszego województwa w skali rocznej wydaje na alkohol o 1/3 więcej niż na książki, kino, teatr i inne rozrywki razem wzięte.” Zdzisław Grudzień do uczestników plenarnego posiedzenia Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach, 1 lipca 1977 roku
 „Od kilku dni mieszkańcy Ligoty bezskutecznie zanudzają personel Delikatesów pytaniami o dżem. Nie ma – padają znużone odpowiedzi. Pytamy dlaczego?” Dziennik Zachodni, 28 maja 1971 r.
Każdy z bloków tematycznych poprzedzono wstępem, a fotografie zostały opatrzone cytatem ze źródeł lub z prasy codziennej. W rozdziale poświęconym motoryzacji nie mogło zabraknąć Fiata 126p. Na początku produkcji kosztował on sześćdziesiąt trzy tysiące złotych (równowartość ponad dwudziestu dwóch ówczesnych średnich wynagrodzeń). Stosując ten przelicznik, maluch kosztowałby dziś dziewięćdziesiąt pięć tysięcy.

 

„We wrześniu br. nabyłam w pawilonie Agata w Dobrodzieniu meblościankę Albena. Klient ogląda meble dopiero po dostawie do domu. W moim zestawie, na który oszczędzałam pięć lat, nie ma części bez usterki (obtłuczone blaty stołów, krzywe półki, źle zamocowane szuflady, różne kolory ścianek bocznych, odpryskujący lakier, podeptane butami wnętrza szafek). Znam trudności na rynku meblarskim, ale to nie dowód, by producent doszedł do wniosku, że ludzie wszystko kupią.” List do redakcji „Trybuny Robotniczej”, 1978 r.
„Jedna rada: nie tłuc. Szklanek nie ma i nie będzie tyle, ile potrzeba. Dostawy tego artykułu są ograniczone i, jak wyjaśnia Wydział Handlu, nie posiadają go także hurtownie. Jedyna rada – nie tłuc i o ile się da, zabezpieczać szklanki przed pęknięciem.” Dziennik Zachodni, 22 listopada 1972
 
«”Sikornik” zamieszkany przez około 15 tysięcy ludzi jest największym osiedlem w Gliwicach. (…) Szaro tu, smutno i brudno. Chyba od sześciu lat, to znaczy od czasu, kiedy zaczęto wznosić domy, nikt z lokatorów nie widział, by zamiatano ulice, porządkowano trawniki. Na osiedlu nie ma ani jednego kosza na śmieci. Nikt nie interesuje się zniszczonymi chodnikami i drogami.» Dziennik Zachodni, 10 maja 1973 r.
„Marzenia z betonu” to jedna z lepszych publikacji na temat epoki gierkowskiej. Nie ma tu naukowych rozważań, tabel i wykresów. Okazuje się, że wystarczy starannie wyselekcjonowane fotografie połączyć ze wspomnieniami i cytatami z gazet, aby oddać wiernie atmosferę lat siedemdziesiątych w Polsce Ludowej. Niezależnie od tego, jak demaskatorskie byłyby te materiały, mit będzie jednak trwał. Dla bardzo wielu to właśnie tamta Polska pozostaje państwem dobrobytu i bezpieczeństwa.
Pozostaje żyć nadzieją, że większość słysząc o tym jednak łapie się za głowę.
fotografie po kliknięciu powiększają się


TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

POLSKA LUDOWA. Z NIEPODLEGŁOŚCIĄ SŁABO, Z ABSURDEM WYŚMIENICIE
16.11.2018
MŁODY DENTYSTO, JEDŹ NA TARG STAROCI!
07.08.2018
JAK ZACHOWAĆ MŁODOŚĆ? GARŚĆ PORAD Z 1951 ROKU
01.06.2018
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
PRL W OPARACH NOSTALGII
30.09.2017
KSIĄŻKA SKARG I WNIOSKÓW. LITERATURA FAKTU I ABSURDU
12.11.2016
„CZASYPISMO”. CO MA WSPÓLNEGO HICZKOK Z OPERACJĄ NA PROSTOTĘ
14.10.2016
KAŁUŻYŃSKI „NIEBIESKIE PTAKI PRL-u” (RECENZJA)
18.05.2016
książka tyrmanda rok 1984 i wzorzysty krawat z epoki
LEKTURY PONOWNE. TYRMAND „DZIENNIK 1954”
23.09.2015