MIŁOŚĆ W CZASACH ZARAZY. POWRÓT DO LISTÓW?


Niedawno portale obiegła wieść o pewnym Czechu, który za pomocą banera na brzegu Olzy w czeskim Cieszynie wyznał miłość Agnieszce, mieszkającej po drugiej stronie granicy. „Agnieszko, moje princezničko, vezmeš si mne?”, co w tłumaczeniu brzmi: „Agnieszko, moja księżniczko, wyjdziesz za mnie?”. Czy oświadczyny zostały przyjęte, nie wiadomo. Żaden afisz z odpowiedzią po naszej stronie dotąd się nie pojawił. Oto pięknie rozkwita uczucie, a tu granice chronione i jakby problemów było mało, jeszcze maj blisko. Postanowiłem więc się przyjrzeć korespondencji miłosnej. Może dawne wyznania zainspirują udręczonych izolacją zakochanych.

Choć to nie pociecha, takie boleści nie są niczym nowym. Przyjmuje się, że najstarszy polski list miłosny pochodzi z 1429 roku. Napisał go do anonimowej panny… kleryk Marcin z Międzyrzecza.

A tako z tobą się rozstając, serce me jęło barzo płakać, a ja takoż ślubuję twej miłości nie zapominać, ale wszędzie cześć a lubość czynić. Wiedz, moja najmilejsza panno, iże aczkoliciem ja od ciebie daleko, a wszakoż nie była ani nie będzie nad cię inna miła, jeno ty sama, panno najmilejsza ma!

Bardziej zrozumiale, 200 lat później do swojej Marysieńki, niejeden raz swoją miłość w listach wyznawał król Sobieski. Uderza otwarte mówienie o uczuciach, nawet całkiem śmiały erotyzm.

Tak mi się twoja śliczność, moja złota panno, wbiła w głowę, że zawrzeć oczu całej nie mogłem nocy. P. Bóg widzi, że sam nie wiem, jeśli tę absence znieść będzie można; bo ażem sobie uprosił M. Koniecpolski, że ze mną całą przegadał noc tę przeszłą. Dziś ani o jedzeniu, ani o spaniu i pomyśleć niepodobna. Owo widzę, że mię twoje wdzięczne tak oczarowały oczy, że bez nich i momentu wytrwać będzie niepodobna (…) (list z dnia 09.06.1665)

Niechże tedy, moja panienko ukochana, miewam to jako najczęściej ukontentowanie; o co uniżenie suplikując, całuję wszystkie śliczności od włosa głowy aż do najwdzięczniejszych stopeczek najśliczniejszej i najukochańszej mojej Marysieńki. (list z dnia 23.7.1675)

Bądź pewna, moja duszo, że jedna nie wynijdzie minuta, w którejbym Cię nie miał milion milionów razy ucałować, i wszystkie Twoje śliczności. (list z dnia 9.08.1665)

Całuję tedy najśliczniejszą busieńkę pani mej, w której się wszystkie tego świata zamykają słodkości i lubości; na niezapominanie zaś, bo o tym moja panna nigdy nie pomyśli, chyba jej przypominać potrzeba, całuję muszkę moją śliczną, la cousine, la brunette, la moutone, les pieces tremblantes, la duchesse de deux ponts, pajączka – swoim i bonifratella imieniem. (list z dnia 25.07.1675)

Muszka moja śliczna, drżące części (les pieces tremblantes) i księżna dwóch mostów (!) (la duchesse de deux ponts) – niech kto powie, że wieki temu intymne, pełne smakowitych odniesień wyznania nie istniały.

Jakże marnie i pospolicie na tym tle wyglądają listy Jana Kazimierza do Marii Ludwiki. Król tak „romantycznie” kończył jeden z nich.

Mamy tu wyborne melony, i to w wielkiej ilości, — po­słałbym Ci je chętnie, gdyby to było możliwe; i innych owoców, gruszek, jabłek, śliwek, także wielka obfitość. Prawda, że gorąca są nadzwyczajne. Nie nasuwa mi się nic więcej pod pióro; ściskam Cię z całego serca. (list z dnia 16.09.1663)

A jeśli miłość wyznaje kobieta? Przykładem niech będzie list Katarzyny z Jabłonowskich do Franciszka Ossolińskiego. Przykuwa wzrok pisownia, która wbrew pozorom wcale nie obfitowała w błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Po prostu taka była wtedy nieokrzepła nasza polszczyzna.

Muy Serdecznie kochany Franuniu nad Zycie ukochany. (W innej wersji  w nagłówku również: Moie Serdecko kochane Franuniu Jedynie ukochany)

(…) milion razy ucałowawszy twoie ronczki serdecznie Łasce sie iego Rekomenduie y oraz zaklinam na Pana Boga żebyś zdrowie swoie konserwował bo moie Zycie dependuie od niego, anusia” donug upada a ia Serdecznie uściskawszy mego kochanego Pranunia zostaie serdecznie kochaiąnco żono y naymilszo sługo. (list z dnia 10.03.1773)

Czytając ten list przypomniałem sobie inny. Oba dzielą całe trzy wieki, środowisko – tam wyższe sfery, tu towarzystwo „szemrane”, a pisownia jakże rozczulająco podobna. I w tym przypadku tekst listu miłosnego Eugeniusza z więziennej celi przytaczam w oryginale.

Miła Elu, jusz zdążyłem co nie co dowiedzieć się o Tobie np. to że: masz na imie Ela i ładnie śpiewasz że jesteś blądynką i masz długie włosy i chodzisz na wybieg w brązowych podkolanuwkach i niebieskiej blusce. Ale może ta dziewczyna ze spaceru w bronzowych podkolanuwkach nie jest tą o którą mi chodzi. A określam Cię Droga Elu dlatego że będąc w kabarynie słyszałem twój śpiew, który bardzo mi się podobał naprawdę to nie ma żadnego określenia, którego mógłbym wyrazić podziw dla twojego głosu. Ale się boję, że zakochałem się w dziewczynie której bardzo możliwe że jeszcze nie widziałem. Napiszę ci teraz coś o sobie. Nie wiem jak mam się do tego zabrać bo mogłabyś pomyśleć że przesadzam i dlatego proszę kolegę żeby podyktował mi o mnie. Mam wzrostu 176 cm włosy ciemno bląnd, oczy niebieskie, średnia budowa ciała chodzi mi o to że nie jestem zbyt gruby bo siedzę już prawie 2 lata a w więzieniu nie dają przysmaków do tycia. Nie znaczy że moje kości są obciągnięte skórą po prostu mogę powiedzieć że jestem przystojnym chłopcem. Mam 26 lat mam na imię Gienek. Myślę że odpiszesz dla tego który bardzo Cię uwielbia odpiszesz mi lub pomachasz ręką ze spacernika. Z mego okna widać drugi spacernik, a jest to ostatnie okno na górze w rogu.

Ślę ci moc gorących pozdrowień i duuuużą buśkę, napisz coś o sobie

Twój wielbiciel Eugeniusz W.

Dość tych żartów. Zbliża się maj, spieszę z konkretną pomocą wszystkim zakochanym mężczyznom piszącym maile (choć papier to zawsze papier) do swoich wybranek. Korzystam z „Nowego sekretarza dla wszystkich. Wzory listów prywatnych” wydanego w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Bez dwóch zdań, po prostu cudowny „gotowiec”, trzeba tylko zmienić okoliczności poznania, no chyba że to naprawdę była (będzie?) majówka.

Najzacniejsza Pani!

Od chwili, jak Panią poraz pierwszy ujrzałem na majówce, wryło się anielskie Jej oblicze w mem sercu na zawsze i czarująca Jej postać ustawicznie mi stoi przed oczyma. Nadto dowiedziałem się od ludzi, posiadających me zupełne zaufanie, tyle pięknych i dobrych rzeczy o Pani, że jest mojem najgorętszem pragnieniem poznać Ją bliżej.

Ponieważ jednak nie chciałbym z jednej strony obrazić łaskawej Pani natrętnością, z drugiej zaś nie lubię się do celu zbliżać ścieżkami tajemnemi, ukrytemi, przeto udaję się do Pani z niniejszym listem otwarcie, błagając o łaskawe oświadczenie, czybym mógł mieć choćby tylko iskrę nadziei, że Pani zczasem zechce mi być wzajemną.

Niechże Pani raczy powiadomić o niniejszym liście swych zacnych rodziców, gdyż tylko za ich łaskawem zezwoleniem, ośmielę się wstąpić w progi ich domu. W razie gdyby serce łaskawej Pani było już zajęte, co jednak według moich dotychczasowych informacyj wydaje się nieprawdopodobne, lub jakieś inne powody stoją na przeszkodzie mym szczerym i otwartym zamiarom, proszę uprzejmie łaskawą Panią o zawiadomienie mnie o tem.

Z najgłębszym szacunkiem

Marjan K.

 

Obraz Kamili Księżnik Na zawsze i na wieczność



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MÓWIĘ PAŹDZIERNIK, MYŚLĘ LENIN ŻYWY
08.10.2020
MATRYMONIALNE. „CHCĘ DUŻO SERCA W ZAMIAN ZA SWOJE”
16.07.2020
WSZYSTKA PO 5 ZŁOTYCH! UPUST (OPUST?) NADZWYCZAJNY
14.05.2020
CO MI DAJE INTERNET W CZASIE „POZAMYKANEJ” KULTURY
02.04.2020
SPIRYTUS, SKLEP, ZAPASY I INNE MODNE SŁOWA
19.03.2020
GORZKIE ŻALE PRZYBYWAJCIE. O PIĘKNIE SMUTKU
05.03.2020
MYCIE SKRACA ŻYCIE (ALE RACZEJ RZADKO)
13.02.2020
SMARTFON. MASZ ODWAGĘ Z NIM ZERWAĆ?
16.01.2020
KOBIETA, BIAŁOGŁOWA, NIEWIASTA, DZIEWKA. CO TU ROBI KOBYŁA?
25.04.2019