MODERNIZM W KATOWICACH. WYCIECZKA PIERWSZA


Gdzie znajduje się najciekawszy w Polsce przykład tej architektury, jednocześnie dowód, że modernizm przed wojną święcił tryumfy? Ano właśnie w Katowicach, o czym wie mało który z mieszkańców tego miasta. Śląski drapacz chmur przy ulicy Żwirki i Wigury przyjeżdżały oglądać wycieczki. Nie przesadzę, jeśli powiem, że i dzisiaj warto wybrać się specjalnie do stolicy Górnego Śląska, by poznać ten budynek i dać się zaskoczyć niecodzienną zabudową całego kwartału ulic w okolicy.

Przedwojenne Katowice wypracowały nowoczesny styl budownictwa, dzięki któremu można było pokazać części Górnego Śląska pozostającej w granicach Niemiec, że Polacy nie tylko potrafią, ale są nawet lepsi. Była w tym również idea zerwania z ciężką, przysadzistą i do przesytu obecną architekturą niemiecką. W takiej atmosferze, w 1930 roku Śląski Urząd Wojewódzki rozpoczął budowę siedemnastopiętrowego wysokościowca z przeznaczeniem na pomieszczenia dla urzędu skarbowego i swoich pracowników. W Europie był to jeden z najwyższych budynków. Dziś sześćdziesiąt dwa metry wysokości nie robią wrażenia, co innego prawie dziewięćdziesiąt lat temu. Ten i wiele innych, nieco niższych budynków, spowodował, że w 20-leciu międzywojennym Katowice nazywano „polskim Chicago”.

Podzielono go na dwie części: do piątego piętra były urzędy, w tym pomieszczenie ze skarbcem, wyżej – lokale dla urzędników. Zaplanowano pięćdziesiąt cztery komfortowe (do dzisiaj) mieszkania o powierzchni około stu metrów kwadratowych, a największe stu czterdziestu. Mniej majętni, samotni mieli do dyspozycji trzydziestometrowe garsoniery. Po wojnie mieszkali tu, m.in Gustaw Holoubek i Kazimierz Kutz.

Ikona architektury modernistycznej. Dla Katowic pozostaje tym, czym dla Nowego Jorku jest Empire State Building.

W tej okolicy wrażenie robią też luksusowe kamienice z ogrodami zimowymi, budowane w latach trzydziestych. Na marginesie, jak się obecnie dorabia takie gięte szyby?

 

I kolejny przykład ogrodów zimowych. Widać, że niektórzy z lokatorów nie zarzucili „ogrodniczej” idei.

 

Jednym z lepiej zachowanych przykładów modernizmu jest zwarta bryła pięciokondygnacyjnej kamienicy, nierzadko nazywanej „miękkim narożnikiem”. Oczywiście, z powodu zaokrąglonego rogu z cylindrycznymi szybami.

 

Niedaleko stąd, jeden z moich ulubionych fragmentów Katowic. Choć nadal jesteśmy w centrum, dookoła spokój i sielskość kameralnych, eleganckich willi otoczonych zielenią. Modernizm nadzwyczaj dobrze „rywalizuje” w nich z nawiązaniem do polskich dworków i upodobaniem do dyskretnych barokowych detali. Wszystko to na wznoszącym się i opadającym terenie.

 

Fantastyczne miejsce na spacer, zwłaszcza niedzielny, kiedy wydaje się, że jesteśmy wszędzie, tylko nie w ruchliwym, ponadtrzystutysięcznym mieście. Przy okazji można zobaczyć jak przed wojną mieszkali zamożni ludzie – adwokaci, lekarze, architekci, profesorowie. Tu pomieszkiwał też Witkacy, chętnie portretujący mieszkańców.

 

Przenosimy się do innej części miasta. W samym centrum, kilkaset metrów od Rynku – prawdziwa perła modernizmu: stuletni z okładem gmach mieszczący najpierw Państwowy Bank Rolny, a dziś bibliotekę Uniwersytetu Medycznego.

 

Dawny budynek Biblioteki Śląskiej przy ulicy Francuskiej (kto jeszcze pamięta ślamazarną i humorzastą obsługę?) zbudowany został za środki zgromadzone przez Towarzystwo Czytelni Ludowych podczas wielkiej zbiórki pieniędzy 3 maja 1923 roku. Modernizm w przeczystej postaci, chciałoby się powiedzieć. Stonowane kolory, dominują szarości. Architektura „uspokojona”, bez fajerwerków. Niby ciężka, ale dzięki pionowym liniom strzelista i dynamiczna.

 

Kilkaset metrów stąd ogromny gmach. Przy Placu Sejmu Śląskiego mieściły się Urzędy Niezespolone, a od 1990 roku siedzibę ma – bliski memu sercu – Wydział Filologii Polskiej (budynek wzniesiono trzy lata przed wojną). Przed nim pomnik Wojciecha Korfantego.

 

Co ciekawe, w latach trzydziestych ubiegłego wieku miał tu stać pomnik Piłsudskiego; na przygotowanym już cokole Niemcy po wkroczeniu umieścili rzeźbę orła.

Modernizm – czysta, ascetyczna forma, pozbawiona ozdobników. W jakimś stopniu chłodna, podobnie jak chłodna jest każda forma elegancji. Linie proste, dyscyplina rytmu, harmonia. Słowem – budynki dla ludzi.

A potem nadszedł czas wielkiej płyty.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NOWE WNĘTRZA W STARYM NIKISZOWCU
07.02.2019
WNĘTRZA, W KTÓRYCH POMYSŁ, SENS I KOMINEK
04.01.2019
CZY TO ABY NA PEWNO KATOWICE?
11.12.2018
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
RYNEK W KATOWICACH. POWAB, PALMY I POTOK
25.08.2016
W NIKISZOWCU CZY W ARKADII? (cz. II)
08.07.2016
NIKISZOWIEC – PERŁA KATOWIC (CZ. I)
01.07.2016
KATOWICKI GISZOWIEC, CZYLI WSI SPOKOJNA…
13.05.2016
galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim
MUZEUM ŚLĄSKIE W KATOWICACH. SCHODZIMY /II/
07.09.2015