MOTOCYKLE. NIE JEŻDŻĘ, A UWIELBIAM


Coś więcej niż środek transportu – dla wielu motocykle to miłość, największa pasja i styl życia. Dużo się zmieniło od 1885 roku, kiedy Gottlieb Daimler i Wilhelm Maybach wynaleźli ten pojazd. Najpierw przypominał bardziej rower z zamocowanym silnikiem spalinowym, który napędzał tylne koło za pomocą paska klinowego. A dzisiaj? Otaczają nas prawdziwe dzieła sztuki użytkowej, w których design idzie w parze (a przynajmniej powinien) z funkcjonalnością. Bywam na zlotach w jednym celu – nacieszyć nimi oczy.

Dziwna ta moja słabość do motocykli. Jestem bowiem tylko biernym ich miłośnikiem; zaledwie kilka razy przejechałem się jako pasażer, środowisko motocyklistów znam słabo i ani trochę nie mnie przekonują wyznawane przez niektórych hasła typu: żyjemy krótko, ale ci co nigdy nie jeździli nie żyją wcale. Wystarcza mi sam widok tych maszyn. Z tego wszystkiego dla dzisiejszej relacji  wynikać może jedno –  będzie zdominowana bez reszty przez fotografię.

Czy kogoś jeszcze zaskakuje, że z emocji, jakie otaczają motocykle wytworzyła się jedyna w swoim rodzaju  subkultura? Wygląd, akcesoria, zachowanie są kodem i tworzą poczucie wspólnoty rzadko spotykanej wśród innych użytkowników dróg. W jej ramach „harleyowcy”, „offroadowcy”, „street fighterzy”, „turyści” tworzą niemal rodzinne klany.

Okazuje się, że pasja do jednośladów definiuje osobowość człowieka. Wykazał to sondaż przeprowadzony przez brytyjskiego ubezpieczyciela, firmę Bennetts. Ponad 3/4 osób przyznało, że ich motocykle odzwierciedlają to, kim są. 62 procent przebadanych stwierdziło, że nie może żyć bez swojej maszyny, a niektórzy nawet dodali, że traktują motocykl jak członka rodziny. Stwierdzono też, że motocykliści mają podobne cechy charakteru: podejmowanie ryzyka (72 procent), brak tolerancji dla bezczynności (71 procent) oraz spontaniczność (69 procent).

Motocykle są wdzięcznym obiektem przeróbek. Personalizacja, jak widać na fotografiach, może dotyczyć w zasadzie każdego elementu. Od lamp, zegarów, kierunkowskazów, kanap po niewidoczne dla oka modyfikacje techniczne. Projektanci formują z metalu, plastiku niewyobrażalne, pełne emocji kształty. Wykreowane linie mają podkreślać szybkość, drapieżność i elegancję. Często przypominają kształty kobiecego ciała albo odwołują się do natury. Trudno przejść obojętnie.

Nie ma co ukrywać, dużo w tym szpanu i lansu, chęci zaimponowania, wzmocnionej przez żywy mit jeźdźca. Nic w tym złego; wszystko i tak służy ostatecznie zmysłowej radości z jazdy.

Chcemy opiewać miłość niebezpieczeństwa, przyzwyczajenie do energii i do zuchwalstwa. Czy to jeszcze jedno hasło rozpędzonych motocyklistów? Nie, choć mogłoby być ich mottem, zdanie jest pierwszym punktem manifestu futurystów ogłoszonego w 1909 roku przez Filippa Tommasa Marinettiego. Co oznacza ta aktualność po upływie wieku?

Istnieje w ludziach naturalna potrzeba ryzyka, tęsknota za przekraczaniem siebie, za poczuciem wolności. Gdyby nie to, logicznie rzecz biorąc, jazda motocyklem jest hałaśliwa, niebezpieczna, sezonowa i niestety uciążliwa dla innych.

Czyżby młode, praktyczne pokolenie skupiało się na tych niedogodnościach? Można przecież pojeździć na motocyklu siedząc w pokoju za pomocą joysticka. Bezpiecznie, tanio i racjonalnie. Coraz bardziej więc rośnie średnia wieku „motocyklistów z krwi i kości”. Obecnie, co widoczne zwłaszcza w trakcie zlotów, to aż 45 lat. Jeszcze trochę i jazda motocyklem będzie  staroświeckim sposobem na spędzanie wolnego czasu przez romantycznych dziadków. Cieszmy się więc, kiedy jeszcze można, widokiem tych pięknych maszyn, smakujmy urodę detali, precyzję rękodzieła.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

BEZ GWIAZDY NIE MA JAZDY? PEWNE, ŻE STARY MERCEDES JEST PIĘKNY
13.11.2018
POWAB DETALU CZYLI PONOWNIE O MOTOCYKLACH
03.07.2018
VINCENT CURCIO „HENRY FORD” (RECENZJA)
05.11.2017
STARE AUTA ELEKTRYZUJĄ, CHOĆ NIE ELEKTRYCZNE
25.06.2017
AUTA RETRO. I DLATEGO TAK OLŚNIEWAJĄ
16.06.2017
Wnętrze samochodu
CZY AUTO MOŻE BYĆ GRATEM
18.07.2015