MUZEUM ŚLĄSKIE W KATOWICACH. SCHODZIMY /II/


W górę lub w dół, ale zawsze pod ziemią. Nowe Muzeum Śląskie zaprojektowano nietypowo, choć z drugiej strony, w całkowitej zgodzie ze śląskimi realiami. Stoi przecież na terenach byłej kopalni „Katowice”. Do 1999 fedrowało się tu pod ziemią, więc od czerwca tego roku również pod ziemią kontempluje się sztukę i poznaje historię. Ogromne szklane świetliki dostarczają mnóstwo dziennego światła, sprawiającego, że łatwo zapominamy o przebywaniu kilkanaście metrów poniżej poziomu powierzchni.

W dużym holu centralnym, tuż za kasami otwiera się widok na Galerię sztuki polskiej 1800-1945. Znakomicie oświetlone zbiory dają niemal pełny obraz tego, co działo się na przestrzeni niemal półtora wieku. Oglądamy i malarstwo romantyczne, historyczne, moje ulubione zbiory okresu Młodej Polski i dzieła impresjonistów,  a także świetny zbiór okresu międzywojennego. Nie tak łatwo znaleźć w Polsce w jednym miejscu obrazy Chełmońskiego, Matejki, Gierymskiego, Wyspiańskiego, Malczewskiego, Pankiewicza, Wyczółkowskiego, Boznańskiej, Podkowińskiego. Znam te dzieła z poprzedniej ekspozycji w starym gmachu. W nowej aranżacji i oświetleniu zdają się nabierać niezwykłego blasku. Miałem wrażenie, że dobrze znane płótna oglądam pierwszy raz.

wnętrze muzeum śląskiego

galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim

galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim

galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim

galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim

galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim

galeria sztuki polskiej w muzeum śląskim

Lekko oszołomiony przechodzę do Galerii sztuki polskiej po 1945 roku. A tu nazwiska, nawet dla średnio zainteresowanego współczesnymi sztukami plastycznymi, nieobce: Tadeusz Kantor, Zdzisław Beksiński, Władysław Hasior, Andrzej Wróblewski, Jerzy Nowosielski, Lech Majewski. Kontakt z dziełami tej części Muzeum Śląskiego z pewnością wymaga większego skupienia i namysłu. Nie rezygnujmy pochopnie, zakładając, jak to często bywa, że poruszamy się w sferze dostępnej jedynie dla wtajemniczonych koneserów.

Po intelektualnym wysiłku nagroda – Galeria sztuki nieprofesjonalnej. Z wielkimi tradycjami i nadal żywej na Górnym Śląsku. Oświetlona tak niezwykle /już wiadomo, jaki element przestrzeni wystawienniczej zrobił na mnie szczególne wrażenie/, że obrazy zdają się „wychodzić” z ram. Są to rzeczy z reguły niewielkich rozmiarów, więc widziane z pewnej odległości sprawiają wrażenie barwnej, żarzącej się w świetle biżuterii. Po zbliżeniu oglądamy powoli odchodzący świat śląskich familoków, podwórek, hut i kopalń. Niestety, prawa autorskie zabraniają wykonywania zdjęć tej i poprzedniej galerii. Dobry więc powód, by się naocznie przekonać, czy w zachwytach nie przesadzam.

Schodzimy pochylnią na poziom -4. Przed nami „Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów” – wystawa pokazująca historię Górnego Śląska od najdawniejszych czasów po rok 1989. To na jej temat toczyły się gorące dyskusje. Naprawdę karkołomne zadanie – podjąć się pokazania w formie syntetycznej skomplikowanych dziejów tej ziemi i pogmatwanych losów jej mieszkańców. Czy się udało? Ilu zwiedzających tyle opinii. Dominuje aprobata, chociaż trwające już kilka lat spory na temat rozłożenia akcentów toczyć się będą zapewne jeszcze bardzo długo.

Najpierw wchodzimy na teren kopalni. Na wprost wejścia, na dużym ekranie umorusani górnicy opuszczają windę i zawieszają na haczykach marki, potwierdzające powrót z pokładu węglowego. Postaci w skali 1:1 przechodzą w stronę jaskrawo oświetlonego wejścia i niczym duchy znikają. Scena, której towarzyszą naturalne odgłosy pracy kopalni robi naprawdę spore wrażenie. Po przejściu przez łaźnię łańcuszkową z podwieszonymi roboczymi ubraniami wkraczamy w świat najdawniejszych dziejów Śląska. Czeka nas najpierw archeologiczna wędrówka, a później, wymagające dużej /może zbyt dużej/ samodzielności odkrywanie kolejnych etapów historii. Przejmujący ślad pozostawia kaplica ze ścianami wyłożonymi starymi, polskimi modlitewnikami i rozbrzmiewającym wokół śpiewem maryjnym. Efektownie pokazano okres przedwojenny, dzieląc go na część polską i niemiecką. Symbolem są dwie bramy triumfalne.  I samą wojnę, chociaż przywołaną prowokację gliwicką i obronę wieży spadochronowej w Katowicach niełatwo dostrzec. Czasy najnowsze, dla pokolenia z lat dziewięćdziesiątych – historyczne, to i maluch z przemycanym towarem, i blokowisko /można zajrzeć do mieszkań i pooglądać życie codzienne/. To tradycyjna kuchnia w familoku albo pokój w hotelu robotniczym. W odkrywaniu części „śląskiej” muzeum można się zagubić i spędzić naprawdę dużo czasu lub nawet, co się  zdarza, zgubić.

zejście pochylnią w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o historii śląska w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

wystawa o górnym śląsku w muzeum śląskim

Muzeum Śląskie to jeszcze Laboratorium przestrzeni teatralnych czyli prezentacja historii i osiągnięć teatru europejskiego od czasów antycznych po najnowsze. Na ośmiuset metrach kwadratowych wiele multimedialnych pokazów, projektów scenograficznych, obrazów, makiet, kostiumów. Sporo w tym miejscu możliwości aktywnego uczestnictwa, również dla dzieci. Nudy nie zaznają.

poziom -4 w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

laboratorium przestrzeni teatralnych w muzeum śląskim

Po kilku godzinach lub w przerwie /polecam tę wersję/ pora zajrzeć do przyjaznej kawiarni Moodro. A wybierać jest w czym –  sernik, ptysie, tiramisu albo i tort Sachera. Jeśli nie desery, może smaczny, ładnie podany posiłek z widokiem na Katowice? W końcu, jeśli zwiedzanie było sumienne, po  kilometrach chodzenia coś i dla ciała się należy.

Muzeum Śląskie – następne spotkania z nim przesądzone. Wrażeń będzie dostarczało długo. Byłem w pogodny, letni dzień. Odwiedzę ponownie w jesienne szarugi.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NOWE WNĘTRZA W STARYM NIKISZOWCU
07.02.2019
MODERNIZM W KATOWICACH. WYCIECZKA PIERWSZA
17.01.2019
CZY TO ABY NA PEWNO KATOWICE?
11.12.2018
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
„ZACZĘŁO SIĘ OD ZIARNA”. WIĘCEJ NIŻ TYLKO NAZWA WYSTAWY
11.10.2017
RYNEK W KATOWICACH. POWAB, PALMY I POTOK
25.08.2016
W NIKISZOWCU CZY W ARKADII? (cz. II)
08.07.2016
NIKISZOWIEC – PERŁA KATOWIC (CZ. I)
01.07.2016
KATOWICKI GISZOWIEC, CZYLI WSI SPOKOJNA…
13.05.2016