MUZYKA W SZTUCE. CZY DA SIĘ POKAZAĆ DŹWIĘK?


Jeden rodzaj sztuki pokazany za pomocą innego. Na przykład, muzyka przełożona na obrazy, plakaty, instalacje. Pomysł nie nowy, choć na pierwszy rzut oka ryzykowny, by nie powiedzieć, karkołomny. Z drugiej strony, od czasów antycznych zakłada się pokrewieństwo między różnymi dziedzinami sztuki, a nawet – w wersji bliskiej ideałowi – ich pochodzenie z jednego nadprzyrodzonego źródła. Co jednak z tymi ideami może mieć wspólnego pralka, sprany t-shirt i kiwający głową piesek?

Dziewięćdziesiąt procent osób pytanych o swoje najsilniejsze przeżycia towarzyszące słuchaniu muzyki wspominało, że wywołuje ona reakcje, nad którymi nie są w stanie zapanować: łzy, suchość w ustach, gęsią skórkę, odruchowe przełknięcie śliny, ciarki na plecach. No dobrze, ale jak te reakcje, albo inaczej – muzykę, która jest ich sprawczynią, „zamienić” na inny rodzaj sztuki?

Wystawę „Podziemny strumień. O emocjach w sztuce” zorganizowaną w katowickim Rondzie Sztuki otwiera cytat amerykańskiego kompozytora Philipa Glassa: Zawsze postrzegałem muzykę jako podziemny strumień, który przepływa przez ludzi. Czasami można się zdziwić, co z tego wynika.

Fakt, zdziwiłem się bardzo. A o tym, z czego zdziwienie wynikało, poniżej.

Spójrzmy zatem na prace kilkunastu zaproszonych na wystawę artystów. Mniej więcej połowa z nich zdecydowała się uzupełnić je komentarzem autorskim. Od razu muszę dodać: w przypadku tej wystawy, elementem nie mniej ważnym niż same wystawione dzieła, o czym się przekonałem, gdy go przy nazwiskach i tytułach zabrakło.

Tak opisuje swoje trzy prace Wilhelm Sasnal: „Wybrane obrazy są malowane na koszulkach, które kiedyś nosiłem. Najstarszy to Def Jam, który kupiłem podczas pierwszego wyjazdu do Niemiec Zachodnich, w roku 1988 lub 1989. Pozostałe dwa to koszulki Stereolab – brązowy kupiony na ich koncercie 10.09.2001 (dzień przed WTC). Wspominam te szczegóły, żeby pokazać, jaki mam do nich stosunek i dlaczego, mimo że były bardzo znoszone ich nie wyrzuciłem, tylko zadbałem o przywrócenie do życia”.

Wilhelm Sasnal, Bez tytułu

 

Natalia Bażowska: „Żyjemy otoczeni materią dźwiękową. Muzyka pochodzi z ciał, miast, natury, kosmosu. Wszystko mruczy, szemrze, stuka, dzwoni. Cały czas jesteśmy otoczeni rytmem. Wystarczy się wsłuchać. Są też dźwięki nie słyszalne przez ludzkie ucho, ale one także nas otulają, współgrają z naszą wewnętrzną muzyką. Wszechświat gra swój wielki utwór cały czas i każdy z nas jest jego niepowtarzalną częścią”.

Natalia Bażowska, Lot, Spacer, Zanurzenie

 

Gabriela Palicka: „Czasem znany skądinąd dźwięk sprawia, że widmo miejsc odległych i czasów minionych zlewa się z tutaj i teraz w ulotnym momencie”.

Gabriela Palicka, Miraż

 

Bartek Buczek: „Jako montażysta wychodzę z założenia, że każde wyplotowane na ścianie słowo jest na wagę złota. Obrazy oddają emocje towarzyszące mi podczas słuchania utworów zespołu Burzum”.

Bartek Buczek, Bez tytułu, Czarny chrakter

 

Miłosz Wnukowski: „Pralka użyta w instalacji nazywa się Światowid. Wyprodukowana została w 1969 roku w Myszkowskiej Fabryce Naczyń Emaliowanych i bez wątpienia jest klasykiem swojego gatunku. Nie było mnie jeszcze wtedy na świecie, ale do lat 90. egzemplarz ten był używany w moim domu rodzinnym. Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem lubiłem się wsłuchiwać w szum prania i zaglądać do środka. W pobliżu niej bawiłem się różnymi zabawkami. Często patrzyłem jak wciąga je wytwarzający się w pralce wir. Potem pralkę wirnikową zastąpił automat, a ona przeleżała długi czas w piwnicy na off”ie. Dzisiaj, pomimo swojego wieku Światowid ma się prawie dobrze, jest sprawny. Przy okazji wystawy „Podziemny strumień” postanowiłem wskrzesić tę maszynę. Wykorzystana jako nagłośniony instrument ambientowy sprawdza się całkiem nieźle. Pamiętam też, że w latach 90. była moda na pieski kiwające głową. To mi się podobało, więc uznałem, że będą publicznością w sam raz na tym osobliwym koncercie”.

Miłosz Wnukowski, 1969-1996

 

O ile komentarz odautorski – nawet jeśli potrafi zabrzmieć cokolwiek dziwnie w zestawieniu z oglądanym dziełem – jest pożądany to jego brak pozostawia widza w płaczliwej bezradności. A może raczej – próbuję się pocieszyć – pokazuje bezradność takiej sztuki, która bez dołączenia legendy skazana jest na błąkanie po manowcach.

Muzyka w sztuce. A co można powiedzieć na ten temat, oglądając obrazy bez „wyjaśnień”, podpisane tytułami jedynie?

Przemek Matecki, Edvard Munch i Dawid Bowie

 

Bartosz Kokosiński, Z cyklu Szumy 2018, Smartfon 2016/2017, Improwizacja 2017

 

Natalia Rybka, Sadzić pośród ruin świeże kwiaty – wg. Ofelii Johna Everetta Millais’a

Oświeceniowy niemiecki pisarz i teoretyk sztuki, Gotthold Ephraim Lessing, podzielił sztuki na dwa rodzaje: przestrzenne i czasowe. Muzykę zaliczył do drugiej kategorii, w której dzieła rozwijają się w czasie. Czy coś się zmieniło i muzyka, na przekór podziałowi, we współczesnej sztuce przestrzennej odnajduje swoje miejsce? Czy mimo wszystko można pokazać dźwięk? Gdybym miał odpowiedzieć na te pytania po wizycie na wystawie, byłbym sceptyczny.

Nie przekonują mnie autorskie komentarze, na czym polega inspiracja muzyką w danym dziele. Te mozolne podsuwania tropu, gdzie są owe muzyczne konteksty. Bo w przeciwnym razie obraz, instalacja staną się niezrozumiałe i zwykły śmiertelnik nigdy nie rozwikła splotu skomplikowanych zależności. Jasne, że można w trakcie oglądania sugerować sobie skojarzenia, podpowiadać nastroje, ale i tak, wcześniej czy później, rezultatem będzie  zobojętnienie i znudzenie jako naturalny efekt obcowania z  dziełem hermetycznym.

 

Czy mi się zdaje, że renesansowy włoski malarz, Lorenzo Costa, malując pięć wieków temu „Koncert”, wiedział lepiej, co robi niż artysta, który współcześnie ustawia mikrofon obok starej pralki i tłumaczy się z tego w małym elaboracie?



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

DLACZEGO SZTUKA WSPÓŁCZESNA TAK MNIE POCIĄGA (CHOĆ SIĘ NA NIEJ NIE ZNAM)
12.10.2018
PAWEŁ STELLER – ZAPOMNIANY GENIUSZ DRZEWORYTU
17.03.2018
PROWOKOWAĆ LOS. NA PRZYKŁADZIE BEKSIŃSKICH
05.02.2018
SPORT I SZTUKA. NIC NOWEGO, A JEDNAK
25.01.2018
DOM MEHOFFERA W KRAKOWIE. MODA TRWA
07.01.2018
TAGI GRAFICIARZY TRAFIAJĄ DO MUZEÓW. NAPRAWDĘ
16.12.2017
NA SZCZĘŚCIE BYWAJĄ „NIEMIŁE” WYSTAWY
18.08.2017
PO CO W STARYM KRAKOWIE NOWY MOCAK
03.08.2017
ART BRUT. CO TO JEST I DLACZEGO W WERSJI WYTRAWNEJ
19.07.2017